Zaburzenia hormonalne, stan zapalny i stres oksydacyjny - to tylko część mechanizmów, przez które otyłość wpływa na płodność kobiet. Jak wyjaśniła dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska, dietetyk i kierownik Pracowni Dietetyki Pediatrycznej na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum (UJ CM), nadmiar tkanki tłuszczowej zaburza gospodarkę hormonalną i zwiększa ryzyko powikłań już na etapie zapłodnienia.
- Otyłość istotnie zwiększa ryzyko problemów z płodnością. Co więcej, im dłużej trwa choroba otyłościowa, tym trudniej zajść w ciążę - mówi ekspertka.
Tkanka tłuszczowa może uszkadzać komórki jajowe
Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska tłumaczy, że tkanka tłuszczowa działa jak dodatkowy organ, który zaburza funkcjonowanie całego organizmu. Co to oznacza? Że dochodzi m.in. do rozregulowania osi hormonalnej, odpowiedzialnej za cykl miesiączkowy i owulację. Zaburzone wydzielanie hormonów, takich jak LH i FSH, może prowadzić do nieregularnych cykli, a nawet braku owulacji.
- Dodatkowo rośnie poziom leptyny oraz insuliny. Wysokie stężenie insuliny stymuluje produkcję androgenów w jajnikach, a te z kolei hamują dojrzewanie komórek jajowych, co może dodatkowo pogarszać problemy z owulacją. Otyłość często wiąże się także z zespołem policystycznych jajników (PCOS) lub nasila jego objawy, co jeszcze bardziej utrudnia zajście w ciążę - wymienia ekspertka i dodaje, że problem zaczyna się jeszcze przed zapłodnieniem. Tkanka tłuszczowa sprzyja przewlekłemu stanowi zapalnemu i stresowi oksydacyjnemu, które mogą uszkadzać komórki jajowe. W efekcie mają one gorszą jakość i mniejszy potencjał rozwojowy, co zwiększa ryzyko poronień i zaburzeń rozwoju zarodka.
Jeśli, mimo to, dochodzi do ciąży, rośnie ryzyko powikłań, takich jak cukrzyca ciążowa i nadciśnienie tętnicze. Nadmiar glukozy we krwi matki wpływa na rozwój płodu i może także prowadzić do makrosomii, czyli nadmiernej masy urodzeniowej dziecka. To z kolei zwiększa u niego ryzyko otyłości i chorób metabolicznych w przyszłości. - Mówimy tu o zjawisku programowania metabolicznego, czyli wpływu warunków życia płodowego na zdrowie dziecka w dorosłości - zaznaczyła ekspertka.
Uwaga na "diety cud"
Poprawa płodności jest możliwa - zapewnia dr Kozioł-Kozakowska. Już redukcja masy ciała o 5–10 proc. "może poprawić wrażliwość na insulinę, ograniczyć stan zapalny i częściowo przywrócić równowagę hormonalną". Specjalistka przestrzegła jednak przed stosowaniem restrykcyjnych "diet cud", w tym diet eliminacyjnych czy ketogenicznych, zwłaszcza w okresie planowania ciąży, gdyż "mogą one prowadzić do niedoborów kluczowych składników odżywczych, takich jak kwas foliowy, żelazo czy witaminy z grupy B, a także do utraty masy mięśniowej i zaburzeń mikrobioty jelitowej". - W tym okresie organizm powinien być jak najlepiej przygotowany do ciąży, a nie obciążony niedoborami - podkreśliła. Leczenie otyłości, jak zaznaczyła, powinno mieć charakter interdyscyplinarny i obejmować współpracę lekarza, dietetyka oraz - w wielu przypadkach - psychologa. Problem dotyczy także mężczyzn, u których otyłość pogarsza jakość nasienia i zaburza gospodarkę hormonalną. O tym, że panowie przychodzą do specjalistów z licznymi powikłaniami otyłości, takimi jak bezdech senny, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca typu 2, a także zaburzenia erekcji, pisaliśmy w tvn24.pl.
- Kobiety zwykle podejmują leczenie wcześniej. Nie tylko z powodu zdrowia, ale także ze względów estetycznych. Czasami zgłaszają się już z nadwagą, zanim jeszcze rozwinie się otyłość. Mężczyźni z kolei rzadziej przywiązują wagę do wyglądu. Wobec nich istnieje większe przyzwolenie społeczne na tak zwany piwny brzuch czy budowę ciała typu miś - tłumaczył w rozmowie z nami Michał Łuniewski, specjalista endokrynologii i obesitolog.
Zwrócił m.in. uwagę, że otyłość relatywnie rzadko pojawia się nagle w życiu dorosłym, a początek choroby najczęściej sięga dzieciństwa, okresu nastoletniego lub - rzadziej - czasu studiów.
Kilka dni temu, w innymi materiale w tvn24.pl, ten sam ekspert przypomniał, że otyłość jest poważną chorobą, generującą ponad 200 możliwych powikłań i - jak się obecnie szacuje - główną przyczyną skrócenia średniej długości życia w najbliższych kilkudziesięciu latach. - Mówią o tym jasno prognozy między innymi WHO - komentował.
Redagował Piotr Wójcik
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock