- Osoby chcące zredukować masę ciała "zabierają chorym ludziom lek, żeby się odchudzić" - stwierdziła znana piosenkarka, mówiąc o lekach znanych jako analogi GLP-1.
- - Krytyczny stosunek pani Rabczewskiej do farmakoterapii otyłości wynika z niezrozumienia istoty problemu - komentuje dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, specjalistka chorób wewnętrznych, endokrynologii i diabetologii.
- W czym endokrynolodzy zgadzają się z celebrytką?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl i w "Wywiadzie medycznym" Joanny Kryńskiej.
O farmakoterapii otyłości wypowiadały się już różne celebrytki - niektóre w oparciu o swoje doświadczenia z analogami GLP-1, inne zupełnie niezależnie. Niedawno w rozmowie z portalem Jastrząb Post głos w tej sprawie zabrała również Dorota Rabczewska. Podkreślając, jak wiele wysiłku Doda wkłada w pracę nad swoją szczupłą sylwetką, dziennikarka portalu zapytała piosenkarkę, co sądzi o osobach, które "idą na skróty", stosując zastrzyki w redukcji masy ciała.
- Jeżeli chodzi o chodzenie na skróty, uważam to za podwójnie nieetyczne. Przede wszystkim ludzie chorzy nie mogą sięgnąć po swoje leki, bo wszystkie tłuściochy, które są leniami, stwierdziły, że będą zabierać chorym ludziom lek, żeby się odchudzić, a po drugie, lepiej posiedzieć trochę dłużej nad dietą i ćwiczeniami, ma się wtedy lepsze efekty na dłużej - stwierdziła celebrytka. Co na to lekarze zajmujący się leczeniem otyłości?
To nie wybór i problem estetyczny
- W swojej wypowiedzi pani Dorota Rabczewska krytycznie odniosła się do osób stosujących farmakoterapię w celu leczenia choroby otyłościowej, nazywając ją "drogą na skróty". Czy tak samo potraktowałaby chorych na inne choroby przewlekłe: nadciśnienie tętnicze? Cukrzycę typu 2? Hipercholesterolemię? Jestem przekonana, że nie, a krytyczny stosunek pani Rabczewskiej do farmakoterapii otyłości wynika z niezrozumienia istoty problemu i traktowania jej po pierwsze jako wyboru, a po drugie jako problemu natury czysto estetycznej - komentuje w rozmowie z tvn24.pl dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, specjalistka chorób wewnętrznych, endokrynologii i diabetologii, członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Jak podkreśla prof. Kuryłowicz, w rzeczywistości otyłość nie jest niczyim wyborem czy defektem kosmetycznym, tylko przewlekłą, złożoną chorobą, która powoduje szereg powikłań pogarszających jakość życia i zwiększających śmiertelność.
- Twierdzenia, że osoby chorujące na otyłość są "tłuściochami" czy "leniami", a zwłaszcza osobami odbierającymi leki chorym na cukrzycę jest głęboko krzywdzące. Po pierwsze, otyłość jest poważną chorobą, generującą ponad 200 możliwych powikłań i - jak się obecnie szacuje - główną przyczyną skrócenia średniej długości życia w najbliższych kilkudziesięciu latach. Mówią o tym jasno prognozy między innymi WHO - komentuje w rozmowie z tvn24.pl Michał Łuniewski, specjalista endokrynologii. - Oczywiście odpowiednie żywienie i aktywność fizyczna są podstawą w leczeniu otyłości, jednak często są niewystarczające. I nie wynika to wcale z lenistwa osób z otyłością. Nie budzi wątpliwości fakt, że dla wystąpienia otyłości konieczna jest nadwyżka energetyczna, ale może ona nastąpić z różnych powodów - nie tylko z powodu nadmiernej konsumpcji pożywienia, ale także na przykład z powodu spowolnionego tempa metabolizmu.
Skoro Doda nazywa osoby z otyłością "tłuściochami" i "leniami", to czy o osobach z depresją powiedziałaby, że są smutasami i mają zacząć cieszyć się z życia?Michał Łuniewski, specjalista endokrynologii
"Nie ma mowy o podbieraniu leków"
Mówiąc, że osoby stosujące analogi GLP-1 w celu redukcji masy ciała zabierają lek "chorym ludziom", Rabczewska prawdopodobnie odnosiła się do ubiegłych lat, kiedy przez wzrost popularności tych zastrzyków ich dostępność była utrudniona, przez co problem z ich zakupem miały także osoby stosujące je w leczeniu cukrzycy. Lekarze i pacjenci zwracają jednak uwagę na to, że dziś nie ma już takich problemów.
- Część leków stosowanych w leczeniu otyłości pierwotnie była opracowana z myślą o farmakoterapii cukrzycy typu 2, ale obecnie są one również zarejestrowane do wspierania pacjentów z nadmierną masą ciała. Ostatni ze stosowanych preparatów z tej grupy - tirzepatyd został praktycznie od początku zarejestrowany w dwóch wskazaniach: leczenie cukrzycy typu 2 i otyłości. Nie ma więc mowy o "zabieraniu" komukolwiek leku, tym bardziej że dostępność poszczególnych preparatów bardzo się poprawiła - mówi prof. Kuryłowicz.
- Niektóre z preparatów, zawierające tę samą substancję czynną, mają oddzielną rejestrację dla otyłości i cukrzycy. Oznacza to, że lek stosowany w otyłości i lek stosowany w cukrzycy, mimo że mają taki sam skład, występują pod inną nazwą handlową. Nie może być więc wówczas mowy o "podbieraniu" przez osoby z otyłością leków osobom chorującym na cukrzycę - dodaje Michał Łuniewski.
Endokrynolog podaje przykłady - Victoza i Saxenda to dwa preparaty zawierające liraglutyd. Pierwszy z nich jest zarejestrowany do leczenia cukrzycy, drugi - do leczenia otyłości. Podobnie - Ozempic i Wegovy zawierają tę samą substancję czynną, czyli semaglutyd. Ozempic zarejestrowany jest do leczenia cukrzycy, a Wegovy - do leczenia otyłości.
Żeby starania przyniosły efekt
W jednej kwestii specjaliści zgadzają się z Dorotą Rabczewską - zdrowy styl życia, czyli dieta i ćwiczenia, są niezbędne.
- Leki stosowane w leczeniu otyłości - jakkolwiek bardzo skuteczne - nie zastępują zdrowego modelu żywienia i adekwatnej aktywności fizycznej. Spojrzałbym na nie raczej jak na środek transportu, który ma przewieźć osoby z otyłością do punktu, w którym masa ciała jest możliwie jak najbliższa prawidłowej. To jednak od pacjenta z otyłością zależy to, czy będzie w stanie ją utrzymać - mówi Łuniewski.
Farmakoterapia nie może stanowić jedynego sposobu leczenia otyłości. Zawsze musi jej towarzyszyć praca nad modyfikacją stylu życia i regularna aktywność fizyczna.dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, specjalistka chorób wewnętrznych, endokrynologii i diabetologii
- Rzecz w tym, że większość pacjentów chorujących na otyłość wielokrotnie próbowało już różnorakich diet, a część z nich od dawna stosuje deficyt kaloryczny. Nie przynosi to jednak zakładanych efektów, bo w ciele chorego na otyłość dochodzi do zmian regulacji głodu i sytości, a także w wydatkowaniu energii, które sabotują efekty stosowanych diet. Dlatego chorzy na otyłość potrzebują leków - po to, by ich starania wreszcie przyniosły efekt i po to, aby chronić się przed powikłaniami. To żadna "droga na skróty". To usankcjonowana, oparta na dowodach i ratująca życie terapia - podkreśla prof. Kuryłowicz.
Autorka/Autor: Zuzanna Kuffel
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: FOTON/PAP