Na miejscu obecne jest wojsko i policja. Nie stwierdzono dalszego zagrożenia dla bezpieczeństwa ludności cywilnej ani łotewskiej przestrzeni powietrznej.
Generał Egils Leszczinskis z dowództwa łotewskiej armii podkreślił w rozmowie z krajową telewizją, że nie zidentyfikowano jeszcze ani producenta, ani kraju pochodzenia drona. Wiadomo, że jednak, że dron wleciał w przestrzeń powietrzną Łotwy z Rosji.
Naruszenie łotewskiej przestrzeni powietrznej
Leszczinskis przekazał, że kilka godzin wcześniej od strony Białorusi inny obiekt naruszył łotewską przestrzeń powietrzną, następnie skręcił i wleciał do rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Generał ocenił, że incydenty nie stanowiły skoordynowanej akcji. Jego zdaniem oba bezzałogowce zboczyły z pierwotnej trajektorii i "wleciały w obszar, do którego nie miały wchodzić" - podała łotewska agencja LETA.
Generał ocenił również, że choć łotewska obrona jest przygotowana na tego rodzaju incydenty, to nie sposób jest zagwarantować stuprocentowego bezpieczeństwa.
Opracowała Justyna Sochacka/ft
Źródło: Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Aleksandra Ignateva/Shutterstock