Turyści wybierają Hiszpanię zamiast Bliskiego Wschodu. "Wasz biznes, nasza ruina"

shutterstock_2719943707
Hiszpanie nie mają gdzie mieszkać. Protestują przeciwko polityce mieszkaniowej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: LCHphotogallery/Shutterstock
Hiszpania ma ugościć w tym roku rekordowe 100 milionów turystów - przekazał portal BBC. Podróżni wybierają Półwysep Iberyjski zamiast pogrążonego w wojnie Bliskiego Wschodu. Jednak sukces branży turystycznej mierzy się z rosnącą niechęcią lokalnych mieszkańców.

- Myślę, że to będzie świetny rok. Mówimy o osiągnięciu pułapu 100 milionów turystów w Hiszpanii. Jeśli utrzymamy takie tempo wzrostu, już niedługo będziemy numerem jeden na świecie - mówi Fede Fuster, prezes lokalnego stowarzyszenia turystycznego w Benidormie.

Stała populacja miasta wynosi zaledwie 77 tysięcy mieszkańców, ale w szczycie sezonu letniego liczba ta rośnie mniej więcej pięciokrotnie, jako że miasto jest jednym z głównych motorów napędowych hiszpańskiej turystyki.

Pandemia COVID-19 pozostawiła miasta-kurorty takie jak Benidorm praktycznie wyludnione, a hiszpański przemysł turystyczny w martwym punkcie. Jednak od tego czasu nastąpiło niezwykłe odbicie. Liczba zagranicznych turystów przybywających do kraju bije rekordy każdego roku, osiągając w 2025 roku łącznie 97 milionów. Hiszpania, która jest obecnie drugim najchętniej odwiedzanym kierunkiem turystycznym na świecie - tuż za Francją - ma w 2026 roku ugruntować swój sukces.

Hiszpania jako bezpieczna przystań

Eksperci branżowi początkowo spodziewali się na 2026 rok skromniejszych wzrostów. Jednak wybuch konfliktu amerykańsko-izraelskiego z Iranem sprawił, że Hiszpania stała się atrakcyjną alternatywą dla bliskowschodnich kurortów (takich jak Dubaj) oraz krajów we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, w tym Turcji i Cypru.

- W momentach kryzysów, nalotów czy wojen liczba rezerwacji u nas zawsze rośnie - zauważa Fuster w rozmowie z BBC. Podobnie zjawisko miało mieć miejsce już w 2011 roku podczas niepokojów związanych z Arabską Wiosną. Zastrzegł jednak, że wolałby konkurować z innymi krajami bez tego typu przewagi.

- Za każdym razem, gdy pojawia się kryzys we wschodniej części Morza Śródziemnego lub na Bliskim Wschodzie, Hiszpania jest postrzegana jako bezpieczna przystań - mówi Francisco Femenia-Serra, wykładowca geografii na Uniwersytecie Kompluteńskim w Madrycie. Wyjaśnia, że "część turystów, którzy normalnie wybraliby na przykład Turcję lub Egipt ze względu na niskie ceny, ostatecznie ląduje w Hiszpanii".

Oficjalne statystyki dotyczące napływu turystów zdają się to potwierdzać. W kwietniu Hiszpanię odwiedziło 9,1 miliona podróżnych, co stanowi nowy rekord dla tego miesiąca (wzrost o 5,2 proc., czyli o 450 tysięcy osób w porównaniu z kwietniem 2025 roku). Tymczasem na Międzynarodowym Lotnisku w Dubaju liczba pasażerów spadła w marcu o 66 proc., ponieważ loty i rezerwacje zostały drastycznie ograniczone z powodu wojny.

Branża turystyczna stała się kluczowym elementem wzrostu gospodarczego Hiszpanii w ostatnich latach, wyprzedzając Francję, Niemcy, Włochy i Wielką Brytanię. Obecnie turystyka generuje 13 proc. PKB kraju.

Problem nadmiernej turystyki

Jednak kryzys na Bliskim Wschodzie nie oznacza dla hiszpańskiego sektora turystyki samych korzyści. Podniesienie cen paliwa może oznaczać wzrost kosztów życia, co ostatecznie przełoży się na mniejszy popyt na podróże wśród Europejczyków. Poważniejszy jest jednak problem wewnętrzny - to narastający gniew lokalnych mieszkańców, dotkniętych skutkami masowej turystyki.

- Turystyka zawsze była akceptowana jako pozytywny sektor gospodarki Hiszpanii. To zmieniło się w latach 2016-2017, kiedy do niektórych miast, takich jak Barcelona, przylgnęła łatka "overtourismu" (nadmiernej turystyki). Obecnie większość młodych Hiszpanów poniżej 45. roku życia ma zupełnie inny obraz tej branży. Widzą, że niesie ona korzyści finansowe, ale dostrzegają też negatywne konsekwencje we własnym życiu - powiedział Femenia-Serra BBC.

Od 2024 roku w Barcelonie oraz wielu innych centrach turystycznych na wybrzeżu Morza Śródziemnego, Balearach i Wyspach Kanaryjskich regularnie odbywają się letnie protesty przeciwko zbyt dużej liczbie odwiedzających. Ogólnoeuropejskie badanie instytutu YouGov opublikowane we wrześniu 2024 roku wykazało, że 28 proc. Hiszpanów ma negatywny stosunek do zagranicznej turystyki - był to zdecydowanie najwyższy odsetek ze wszystkich badanych krajów. Raport wykazał również, że dwie trzecie Hiszpanów solidaryzuje się z protestującymi.

"Wasz biznes, nasza ruina"

Zarzuty mieszkańców dotyczą zatłoczenia centrów miast, niszczenia środowiska, a przede wszystkim przekonania, że turystyka zaostrza kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii. W ostatnich tygodniach ruszyła nowa fala protestów przeciwko gwałtownie rosnącym czynszom. Winą za ten stan rzeczy często obarcza się właśnie sektor turystyczny.

- Mamy z jednej strony rynek najmu turystycznego, a z drugiej rynek mieszkaniowy dla rezydentów. Kiedy przychodzi do przedłużenia umów, właściciele nieruchomości przestają myśleć o dostosowaniu stawek do lokalnych zarobków. Zamiast tego patrzą na portfele zagranicznych gości, którzy zarabiają trzy lub cztery razy więcej. W rezultacie lokalni mieszkańcy są wypychani ze swoich domów - mówi Jordi Vila, przedstawiciel związku lokatorów Sindicat de Llogateres.

Jako uosobienie tego zjawiska wskazuje położoną dalej na północ Barcelonę, opisując tamtejsze centrum jako "rodzaj parku rozrywki", którego mieszkańcy zostali wysiedleni przez masowy najem krótkoterminowy. W północnym regionie Asturii na fasadach domów przeznaczonych na wynajem wakacyjny pojawiły się w ostatnich dniach napisy: "Wasz biznes, nasza ruina".

Podczas gdy organizacje lokatorskie kontynuują kampanię, lewicowy rząd koalicyjny również uznał najem turystyczny za poważny problem. W 2025 roku premier Pedro Sanchez ostrzegał, że "mamy zbyt wiele mieszkań na Airbnb, a za mało lokali do życia". W grudniu jego gabinet nałożył na tę platformę karę w wysokości 65 milionów euro (ponad 275 milionów złotych) za reklamowanie apartamentów działających bez licencji.

Źródło: BBC
Zobacz także: