Adrian Klarenbach z TV Republika oskarżony w sprawie Collegium Humanum. Dowody "znalezione za czasów Ziobry"
Według prokuratury Adrian Klarenbach miał pomagać rektorowi uczelni Pawłowi Cz. w przygotowaniu dla siebie fałszywego dyplomu ukończenia studiów podyplomowych MBA. Miał również namawiać go do wystawienia podobnego dokumentu dla swojej żony Lucyny oraz zabiegać o dyplom dla znajomego. Jego żona z kolei miała posłużyć się fałszywym dyplomem, dzięki któremu w 2020 roku została członkinią rady nadzorczej Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa w Katowicach.
Klarenbach został wezwany do Prokuratury Krajowej w Katowicach w charakterze podejrzanego w czerwcu 2025. Złożył zeznania, jednak został wypuszczony po wpłaceniu 50 tysięcy złotych kaucji. Jak podała TV Republika, wpłacił ją szef wydawców stacji Jarosław Olechowski.
TV Republika twierdziła wtedy, że Klarenbacha "nęka bodnarowska prokuratura". Jednak, jak donosi "Gazeta Wyborcza", dowody przeciwko niemu zebrali agenci CBA działający jeszcze na polecenie prokuratury rządzonej przez Zbigniewa Ziobrę w czasach rządu PiS.
Zobacz też: Adrian Klarenbach usłyszał zarzuty w sprawie Collegium Humanum >>>
Dowody zebrane "na polecenie prokuratury Ziobry"
Wkroczyli oni do Collegium Humanum 7 września 2022 roku. Śledczy mieli informację, że na uczelni mogą być wystawiane fałszywe dyplomy.
"Agenci znaleźli wtedy m.in. materiały dotyczące Klarenbacha i jego żony: podpisany formularz rekrutacyjny z podaniem o przyjęcie na studia MBA, kopię jego dyplomu ukończenia studiów wyższych, podanie o zgodę na Indywidualną Organizację Studiów i podanie o stypendium rektora" - pisze "Wyborcza". Dokumenty te datowane były na listopad 2019 roku.
W komputerze pracownika uczelni odpowiedzialnego za drukowanie dyplomów odnaleziono z kolei plik z projektem dyplomu MBA dla Klarenbacha.
Paweł Cz., współpracujący z prokuraturą były rektor Collegium Humanum, zeznał, że Klarenbachów na uczelnię przyprowadził Józef H., były komendant Straży Ochrony Kolei [pojawia się w śledztwie jako osoba, która miała pomagać w rekrutowaniu fikcyjnych studentów - red.]. Ten ostatni podczas przesłuchania miał zeznać, że to Klarenbach zwrócił się do niego z prośbą o pomoc w kontakcie z rektorem - donosi "Wyborcza". Według Józefa H. rektor zaproponował Klarenbachowi dyplom w zamian za poprowadzenie na uczelni zajęć.
Dyplomy dla Klarenbacha i jego żony
Lucyna Klein-Klarenbach została przyjęta na studia 12 listopada 2019 roku. Z ustaleń śledczych wynika, że dyplom odebrała już w lutym 2020 kolejnego roku, czyli po niespełna 3 miesiącach.
Nie ma z kolei dowodów, aby dyplom MBA z Collegium Humanum odebrał Adrian Klarenbach. Prowadząca śledztwo Prokuratura Krajowa - kierowana, co warte przypomnienia, przez Zbigniewa Ziobro - ustaliła jednak, że dyplom dla Klarenbacha został wydrukowany. Potwierdza to zabezpieczony przez śledczych dokument z wykazem dyplomów.
Był on przechowywany na uczelni co najmniej do końca września 2022 roku - pisze "Wyborcza". Jednak kiedy CBA przeszukiwała uczelnię (w 2022 roku) po dyplomie nie było śladu.
Zeznania Klarenbacha
Sam Klarenbach zapewniał, że dokumentu nie odebrał. Podczas zeznań twierdził też, że to rektor Cz. poprosił go, aby wypełnił formularz rekrutacyjny na studia "ze względów statystycznych" podczas "kurtuazyjnego spotkania". Mówił również, że zajęć na uczelni nigdy nie prowadził, ponieważ nie dostał na to zgody z TVP, w której wówczas pracował.
Śledczy zwracają jednak uwagę na nieścisłości w wyjaśnieniach Klarenbacha - obok formularza rekrutacyjnego w dokumentach zabezpieczonych przez śledczych znalazła się także kopia jego dyplomu ukończenia studiów. Według prokuratury trudno to uznać za przypadek.