- Wchodzą pacjenci i mówią: "to pani jest lekarzem, pani ludziom nogi ucina?". "Tak" - mówię, ale poza tym robię też inne rzeczy - żartuje specjalistka chirurgii naczyniowej dr n. med. Malwina Grobelna.
Takie pytania to niemal codzienność dla kobiet w chirurgii, specjalizacji wciąż zdominowanej przez mężczyzn. - Kobiet w medycynie zabiegowej, jeśli mówimy o chirurgii ogólnej, jest poniżej 15 procent - wskazuje chirurżka i prezeska Fundacji Kobiety w Chirurgii dr n. med. Małgorzata Nowosad.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
Historie kobiet, które wybrały pracę w specjalizacjach zabiegowych, opowiedziała Zuzanna Kuffel w reportażu dla TVN24+.
- Od zawsze wiedziałam, że chcę być neurochirurgiem. Przyszłam na studia i wiedziałam, że to jest specjalizacja dla mnie - podkreśla specjalistka neurochirurgii dr n. med. Sara Kierońska-Siwak. - Właściwie przez cały okres studiów nie przyszło mi do głowy, że mogłabym robić cokolwiek innego - dodaje.
Choć droga do tego zawodu dla kobiet nie jest łatwa. - Były pytania typu: "Czy nie chce mieć pani rodziny? Może niech się pani zastanowi. To nie jest specjalizacja dla kobiet. Dla kobiet to jest za ciężkie. Czy pani fizycznie wytrzyma?" - wspomina członkini zarządu Fundacji Kobiety w Chirurgii Katarzyna Budzyńska.
Pacjenci zaskoczeni
Dr n. med. Malwina Grobelna wspomina, że w trakcie specjalizacji mogła przejść korytarzem przy rodzinach chorych, przy ratownikach i nikt jej o nic nie pytał. - Wychodził mój kolega z dyżurki i zwracali się do niego - zwraca uwagę. - To było zabawne. Byłam niewidzialna, mogłam spokojnie przejść na oddział - dodaje.
- Ja się nigdy nie porównywałam, co robię inaczej, co robię lepiej, gorzej, w stosunku do moich kolegów mężczyzn. Nigdy też na to nie patrzyłam i wydaje mi się, że takie porównywanie chyba nie ma specjalnie dużego uzasadnienia - mówi specjalistka neurochirurgii dr n. med. Sara Kierońska-Siwak.
Ale takie porównywanie stosowane przez innych wciąż zdarza się często. - Zdarzało mi się słyszeć, jak poszłam na konsultację do innej kliniki, czy ja jestem takim chirurgiem co operuje, czy tylko takim, co robi papiery - opowiada chirurżka dr n. med. Anna Kwiatkowska z Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu.
Jak opowiadają chirurżki, zaskoczeni najczęściej bywają sami pacjenci. - Bardzo często wchodząc na salę operacyjną, czy rozmawiając z pacjentem, pacjenci pytają się, kiedy wejdzie chirurg i kto jest ich lekarzem prowadzącym - mówi specjalistka chirurgii ogólnej dr n. med. Magdalena Nita.
Dr n. med. Malwina Grobelna potwierdza, że i ją takie sytuacje spotykają bardzo często. - Gdzieś się utarło, że kobieta-chirurg to nie bardzo - mówi.
Najtrudniejsze są pierwsze spotkania, później sytuacja się odwraca. - Jak zaczynali szukać i sprawdzać, kim jestem, to wracali z przeprosinami i mówili, że bardzo chcą, żebym to jednak ja ich operowała - wspomina dr n. med. Małgorzata Nowosad.
Wśród kobiet rośnie zainteresowanie specjalizacją chirurgiczną
Dr n. med. Magdalena Nita wskazuje, że "na koniec nie liczy się to, czy operował ich mężczyzna czy kobieta, tylko każdy pyta się, czy zabieg się udał". - Więc wydaje mi się, że i społeczeństwo i środowisko medyczne dojrzewa - dodaje.
Studentek tej specjalizacji przybywa. - Również prowadzimy zajęcia na uniwersytecie i powiem szczerze, że wśród tego młodego pokolenia więcej studentek deklaruje, że w przyszłości chciałyby być chirurżkami - zwraca uwagę dr n. med Magdalena Nita.
Pomaga też rozwój technologii. Nowoczesne rozwiązania sprawiają, że do pracy chirurga potrzeba coraz mniej siły fizycznej. - Większość zabiegów jesteśmy w stanie wykonać za pomocą laparoskopii, dlatego już ta siła nie jest tak ważna, liczą się doświadczenie i kompetencje - podkreśla specjalistka chirurgii ogólnej.