|

Zamiast przeszczepów nerek robią botoks. Miały dość walenia głową w mur

Dyżurka lekarska na oddziale, którym kieruje dr Anna Kwiatkowska
Dyżurka lekarska na oddziale, którym kieruje dr Anna Kwiatkowska
Kobiety i mężczyźni w chirurgii mogą robić to samo, ale droga do tego wciąż nie jest równa, z różnych powodów. Zdarza się, że kobiety w ogóle nie są rozpisywane do większych zabiegów. Są też sytuacje, w których kobiety wracające po urlopie macierzyńskim są wysyłane do przychodni, bo ich przełożeni i koledzy uważają, że zapomniały wszystkiego, czego się nauczyły. O tym mówi w rozmowie z TVN24+ Małgorzata Nowosad, chirurżka, transplantolożka i prezeska Fundacji "Kobiety w chirurgii".Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • 22 stycznia przypada Dzień Kobiet w Chirurgii. Na jakie wyzwania nadal napotykają w Polsce kobiety, które wybierają specjalizacje zabiegowe? O to między innymi zapytaliśmy prezeskę Fundacji "Kobiety w chirurgii", która powstała dokładnie pięć lat temu.
  • Nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na tym, ile kobiet wybiera specjalizację z chirurgii. Ważne jest też to, ile lekarek po jej ukończeniu zostaje w szpitalu albo z czasem obejmuje stanowiska kierownicze - twierdzi ekspertka.
  • Zwraca też uwagę, że niektóre lekarki mają już dość walenia głową w mur. I zamiast przeszczepiać nerki i trzustki wybierają pracę w przychodni lub medycynę estetyczną.
  • Dlaczego młode chirurżki często nie sprzeciwiają się seksistowskim żartom i nie zgłaszają molestowania albo innych form złego traktowania? - Do naszej Fundacji zgłaszały się kobiety, którym po tym, jak zgłosiły jakiś problem, trudno było znaleźć pracę w innym miejscu - mówi Małgorzata Nowosad.
  • Obejrzyj reportaż "Pani mnie będzie operować?"" w TVN24+.

Zuzanna Kuffel: Dziś możemy już powiedzieć, że kobiety i mężczyźni w chirurgii w Polsce mają równe szanse?

Małgorzata Nowosad, prezeska Fundacji "Kobiety w chirurgii", chirurżka i transplantolożka: Generalnie możemy robić to samo, ale droga do tego wciąż nie jest równa, z różnych powodów. Już na studiach odstrasza się dziewczyny od specjalizacji zabiegowych. Niektórzy robią to słownie, inni pośrednio, na przykład wysyłając studentki na dużo nudniejsze albo nieprzyjemne pod względem zapachu zabiegi, a studentów na te, podczas których faktycznie można się zarazić pasją do chirurgii. Częściowo wynika to ze źle rozumianej troski o przyszłość tych młodych kobiet. Bardzo chciałybyśmy, żeby to już się skończyło - żeby pozwalano nam decydować o tym, jak ma wyglądać nasza droga i co chcemy robić.

Już po studiach, w trakcie specjalizacji, jednym z problematycznych obszarów jest macierzyństwo, zwłaszcza że w Polsce opieka nad dzieckiem przeważnie spada jednak na kobietę, która poza tym, że pracuje jako lekarka, jest też menedżerką życia rodzinnego.

OGLĄDAJ: "Pani mnie będzie operować?". Z jaką rzeczywistością mierzą się polskie chirurżki?
2201_chirurzka_2

"Pani mnie będzie operować?". Z jaką rzeczywistością mierzą się polskie chirurżki?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: