Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie możliwego oszustwa na szkodę klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto. Powodem wszczęcia dochodzenia są zawiadomienia pokrzywdzonych, a także doniesienia medialne na temat problemów związanych z wypłatą środków zgromadzonych w ramach Zondacrypto.
Śledztwo w sprawie Zondacrypto komentował w "Faktach po Faktach" minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. - Dzisiaj powstał specjalny zespół w prokuraturze powołany przez prokuratora krajowego, który się będzie zajmował Zondacrypto - ogłosił.
Nieznane jest jednak miejsce przebywania prezesa firmy, Przemysława Krala. Jak donosił Onet, może on przebywać w Izraelu, którego ma obywatelstwo. - Jeśli prokuratura zacznie go ścigać, zacznie go szukać, służby z pewnością sobie doskonale z tym poradzą - odparł Siemoniak.
Zapytany wprost, czy zna miejsce przebywania Krala, minister odparł, że "nie chce na ten temat mówić". - W tej chwili niczego nie mogę na ten temat mówić, bo by to oznaczało, że wychodzę tutaj przed szereg i przed działanie prokuratury. Powstał dzisiaj specjalny zespół i niewątpliwie ten zespół będzie podejmował kroki. W jakim charakterze pan Kral będzie poszukiwany, czy świadka, czy podejrzanego, nie mi w tym momencie wyrokować - dodał.
- Sprawa jest bardzo poważna oczywiście i dla naszych służb będzie priorytetowa. Służby z pewnością będą w stanie szybko ustalić, gdzie on jest - ocenił Siemoniak.
Zaginięcie "króla kryptowalut"? "Śledztwa nie prowadzono w poważny sposób"
Do giełdy Zondacrypto należy portfel 4,5 tysiąca bitcoinów wartych ponad 300 milionów dolarów, ale - jak poinformował w ubiegłym tygodniu Kral - klucze do nich ma zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem "króla kryptowalut", zaginął w marcu 2022 roku.
Siemoniak krytycznie ocenił śledztwo prokuratury w sprawie zaginięcia Suszka. - Chyba każdy się zorientuje, że to śledztwo należało prowadzić w tych dniach, kiedy pan Suszek zniknął w 2022 roku. Najwyraźniej tego śledztwa nie prowadzono w poważny sposób - powiedział. - Człowiek zniknął i wtedy, kiedy należało to śledztwo rzetelnie prowadzić, w ciągu pierwszych godzin czy dni od zniknięcia, tego nie zrobiono - mówił Siemoniak.
Zaznaczył, że "na pewno do tego tematu trzeba wrócić", choć nie będzie to łatwe. - Będzie to bardzo mozolne śledztwo, bo trzeba po czterech latach wracać do pewnych sytuacji. Monitoringi dawno pewnie zostały pokasowane - mówił.
Jak podkreślił, w trwającym śledztwie wobec Zondacrypto "sprawa wyjaśnienia zniknięcia Suszka jest dość fundamentalna, dość kluczowa". Podkreślił, że nie ma żadnych dowodów na to, że mężczyzna żyje, jak i że nie żyje.
Kwestionował jednocześnie wiarygodność potencjalnych zeznań Przemysława Krala w tej sprawie. - Wszyscy się spodziewamy tego, że prędzej czy później w jakimś charakterze będzie informował polski wymiar sprawiedliwości, polską prokuraturę o tym, co wie. Natomiast w ciągu ostatnich tygodni tyle rzeczy powiedział, które się okazywały nieprawdziwe: "zaraz wypłacimy, pieniądze są" (...), że jest to wszystko bardzo mało wiarygodne - mówił Siemoniak.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24