- Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest i nieobowiązkowego przedmiotu - prawdopodobnie około jednej dziesiątej całości przedmiotu - dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym - przekazała Barbara Nowacka w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24.
Wyjaśniła, że o uczestnictwie dziecka w drugiej części przedmiotu decydować będą rodzice lub - w przypadku realizowania przedmiotu w trzeciej klasie szkoły ponadpodstawowej - pełnoletni uczniowie.
- Obowiązkowa (będzie - red.) edukacja zdrowotna z wszystkimi niezbędnymi komponentami dotyczącymi higieny, ruchu, zdrowia psychicznego, odżywiania - wyliczała Nowacka. Mówiła, że jest to zgodne z postulatami środowisk medycznych.
- Natomiast też respektując pewne konstytucyjne uwarunkowania i presję części środowisk, że oto chcą móc zdecydować, czy dzieci się dowiadują o zdrowiu seksualnym z fachowego źródła, czyli od nauczyciela, czy wolą zostawić dzieci swojej wiedzy lub internetowi, ta jedna lub dwie godziny w roku - w zależności jak nam przygotują eksperci program - będą do decyzji rodziców - wyjaśniła.
Nowacka: ludzie wiedzą, że to jest przedmiot potrzebny
Prowadzący Konrad Piasecki pytał, jak będzie wyglądała granica pomiędzy edukacją seksualną, a np. kwestią dojrzewania, która mogłaby się znaleźć w ramach obowiązkowej edukacji zdrowotnej. - Będzie o tym decydować zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć, tak żeby było bezpiecznie - odparła szefowa resortu edukacji.
- Dojrzewanie jest również na biologii, więc tu nie ma w ogóle takiego obszaru do dyskusji - mówiła.
Nowacka powiedziała, że będzie zachęcała rodziców do tego, żeby ich dzieci uczestniczyły w lekcjach edukacji seksualnej, "bo wiedza o zdrowiu seksualnym jest tak samo ważna, jak wiedza o każdym innym fragmencie zdrowia".
Ministra edukacji oceniła, że "w społeczeństwie jest zgoda społeczna wokół edukacji zdrowotnej". - Ludzie wiedzą, że to jest przedmiot potrzebny, szczególnie w kryzysie takim, jaki widzimy - dodała.
Kto będzie uczył edukacji zdrowotnej?
Ministra edukacji mówiła, że na edukację zdrowotną "nie potrzeba dodatkowych środków". - Tym bardziej, że edukacja zdrowotna już była przewidywana w poprzednich budżetach organów prowadzących - dodała.
Nowacka powiedziała, że edukacji zdrowotnej "mogą uczyć nauczyciele biologii, przyrody, nauczycielki i nauczyciele WF, dawnego wychowania do życia w rodzinie". Poinformowała też, że Naczelna Izba Lekarska zadeklarowała, że będzie przysyłać studentów i włączy do działań uczelnie medyczne, "żeby również mogły przyjść jako goście osoby absolutnie specjalizujące się w tematach".
- Nauczyciele mają kwalifikacje. Uruchomiliśmy na 11 uczelniach, w tym uczelniach medycznych, studia podyplomowe. W czerwcu będą pierwsze osoby (je - red.) kończyły. Uruchamiamy kolejną fazę, kolejną turę tych studiów - mówiła.
Edukacja zdrowotna w szkołach
Edukacja zdrowotna zastąpiła od 1 września 2025 r. przedmiot szkolny wychowanie do życia w rodzinie. W tym roku szkolnym - wbrew pierwotnym zapowiedziom resortu edukacji - jest ona nieobowiązkowa. Obecnie uczęszcza na nią około 30 procent uczniów. Przedmiot realizowany jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII i w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.
Jeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych - zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołały kontrowersje wśród części społeczeństwa, przeciwnej "edukacji seksualnej" w szkole.
Co z zakazem telefonu w szkołach podstawowych?
Nowacka była pytana też o zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. - Trwają konsultacje projektu do końca kwietnia - przekazała. Wyraziła nadzieję, że w maju na Radzie Ministrów pojawi się projekt ustawy.
- 1 września w szkołach podstawowych telefon (…) leżeć nie będzie mógł - powiedziała. - W jaki sposób szkoły będą to organizować, to będzie już decyzja szkoły, czy to są osobne szafki, czy to jak do tej pory jakieś miejsca ukrycia, czy zakaz wyjmowania, czy inny pomysł. Naprawdę nie musimy wszystkiego regulować centralnie, szkoły są mądre - mówiła.
Nowacka: prezydentowi się wydaje, że jest królem
Ministra edukacji została zapytana też o to, czy środowe ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Sejmie odbywa się z aprobatą koalicji rządzącej. - Wybraliśmy jako parlament sędziów. To, że panu prezydentowi się znowu coś wydaje, teraz mu się wydaje, że jest królem, cesarzem, musi patrzeć, jak ktoś przysięga i nie ma ochoty przyjść, więc uważa, że w ten sposób będzie blokował, to jest jakimś absurdem - mówiła.
- Pan prezydent rości sobie wielkie prawa, natomiast (sędziowie - red.) zostali wybrani i muszą złożyć przysięgę i są już w tym momencie pełnoprawnymi, aktywnymi członkami (Trybunału Konstytucyjnego - red.) - oceniła.
- Prezydent przesadza jak zwykle i my nie widzimy powodu, żeby ulegać jego przedziwnym interpretacjom konstytucji - powiedziała Nowacka.
1 kwietnia dwoje z sześciorga wybranych sędziów TK zostało zaproszonych do Pałacu Prezydenckiego, gdzie złożyli ślubowanie przed prezydentem Karolem Nawrockim. Wobec braku decyzji odnośnie pozostałych sędziów, ci wysłali Nawrockiemu zaproszenie na uroczystość ślubowania, która odbędzie się w czwartek o godzinie 12.30 w Sejmie.
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24