13 maja w Jastrzygowicach w powiecie oleskim doszło do pożaru budynku gospodarczego oraz znajdującego się wewnątrz ciągnika. Na szczęście nikomu nic się nie stało, choć zarówno traktor, jak i budynek spłonęły doszczętnie. Straty oszacowano później na ok. 100 tys. złotych. Z pożarem walczyło siedem zastępów straży pożarnej.
Po ugaszeniu na miejsce akcji wkroczyli policjanci, aby ustalić przyczynę powstania ognia. Okazało się, że doszło do podpalenia. Sprawca odłączył od zasilania kamery monitoringu.
Podpalaczem był strażak OSP
"Niedługo po zdarzeniu policjanci zatrzymali 41-latka. Był nim strażak OSP, który brał udział w gaszeniu tego pożaru i na jaw wyszło, że to on był podpalaczem" - podała w komunikacie Komenda Wojewódzka Policji w Opolu.
Mężczyzna usłyszał już zarzut dotyczący podpalenia. Grozi mu od roku do pięciu lat pozbawienia wolności. Jak podaje policja, prokurator zdecydował wobec 41-latka o dozorze policyjnym, zakazie kontaktowania się i zbliżania się do pokrzywdzonych oraz opuszczania kraju. Mężczyzna obecnie nie może także w jakikolwiek sposób działać w strukturach Ochotniczej Straży Pożarnej.
Strażak ochotnik podpalił las
Do podobnego zdarzenia doszło 5 kwietnia na terenie lasów państwowych w powiecie bolesławieckim na Dolnym Śląsku.
"Mężczyzna w ciągu dnia, przemieszczając się motocyklem, celowo podłożył ogień w trzech różnych miejscach, wywołując pożar wymagający działań kilkunastu zastępów straży pożarnej. Jak się okazało, następnie osobiście, jako strażak ochotnik, brał udział w akcji gaśniczej" - informuje Komenda Powiatowa Policji w Bolesławcu.
Policjanci ustalili i zatrzymali mężczyznę. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 33-latka na trzy miesiące. Za sprowadzenie pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.