O tym, że jeszcze we wtorek dojdzie do telefonicznej rozmowy między szefem MON a szefem Pentagonu, poinformował wcześniej portal Onet. Doniesienia te potwierdził następnie korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona, który przekazał, że rozmowa "była oficjalnie planowana na godzinę 15 polskiego czasu", jednak została przesunięta o pół godziny na 15.30.
- Rozmowa oczywiście dotyczy obecności amerykańskich wojsk w Polsce - poinformował Wrona.
Kosiniak-Kamysz o rozmowie z Hegsethem
Kosiniak-Kamysz poinformował po godzinie 17 na platformie X, że jego rozmowa telefoniczna z Hegsethem dobiegła końca. "Sekretarz Wojny USA potwierdził, że nie zmienia się zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę i bezpieczeństwo Polski" - przekazał.
"Nasze relacje wojskowe są silne i zostały dziś jednoznacznie potwierdzone. Wielokrotnie w trakcie rozmowy usłyszałem, że Polska jest modelowym sojusznikiem i w pełni może liczyć na Stany Zjednoczone. Trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła. Decyzje, które są podejmowane nie są w żaden sposób wymierzone w nasze strategiczne partnerstwo. Pentagon przygotowuje właśnie nowy plan rozmieszczenia swoich wojsk w całej Europie" - wyjaśnił szef MON.
Przekazał też, że wraz z szefem Pentagonu "umówili się na dalszą współpracę nad wzmacnianiem bezpieczeństwa Polski i docelowym modelem obecności wojsk amerykańskich w Polsce".
J.D. Vance: Ameryka nie może być policjantem świata
Do sprawy obecności amerykańskich wojsk w Polsce odniósł się też wiceprezydent USA J.D. Vance w czasie briefingu w Białym Domu.
- Nie zredukowaliśmy liczby żołnierzy w Polsce o 4 tysiące, tylko przesunęliśmy rozmieszczenie. To jest po prostu przesunięcie w rotacji. Tak się czasami dzieje, ale problem jest innego rodzaju. Polska jest zdolna siebie chronić, mając bardzo wiele wsparcia ze strony Ameryki. Nie mówimy, że wyciągniemy wszystkich amerykańskich żołnierzy z Europy - powiedział Vance, pytany o to, dlaczego USA "nagradzają Putina i karzą najlepszego sojusznika Ameryki w Europie".
- Przesuniemy pewne liczby, tak aby zmaksymalizować bezpieczeństwo Ameryki. To nie jest złe dla Europy. To zachęca Europę do przyjęcia większej odpowiedzialności. Ameryka nie może być policjantem świata - dodał wiceprezydent.
Obecność żołnierzy USA w Polsce
Wrona na antenie TVN24 odniósł się też do zapowiedzianej na środę wizyty w Polsce generała Dana Caine'a, najwyższego rangą amerykańskiego wojskowego i doradcy szefa Pentagonu, który miał się spotkać z Kosiniakiem-Kamyszem. - "Fakty" TVN również ustaliły, że do Warszawy nie przyjeżdża szef Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, ale wysyła swojego zastępcę [generała Christophera Mahoneya] właśnie dlatego, że w tym momencie dochodzi do rozmowy na najwyższym możliwym szczeblu, gdy chodzi o resorty obrony - przekazał Wrona.
O tym, że do Polski zamiast generała Caine'a przyjedzie jego zastępca, poinformował też wcześniej rzecznik MON Janusz Sejmej.
Wizytę generała Caine'a zapowiedział w piątek Kosiniak-Kamysz. Poinformował o tym niedługo po tym, jak media obiegła wiadomość o wstrzymaniu przez rząd USA rotacji brygady pancernej stacjonującej w Polsce.
Reuters poinformował w piątek - powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo - że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec.
Po tych doniesieniach w czasie piątkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk zapewnił, że on i Kosiniak-Kamysz są w kontakcie między innymi z dowodzącym wojskami USA w Europie generałem Alexusem Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. - Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewniał szef rządu.
Kosiniak-Kamysz zapewnił też w piątek, że nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce. - Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna - podkreślił.