"To był dla zabytków Krakowa bardzo smutny weekend" - napisali w mediach społecznościowych przedstawiciele Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Do wpisu dołączyli 16 zdjęć - na każdym widać odnowione, zabytkowe budynki na terenie Starego Miasta. Każdą z elewacji ktoś oszpecił czerwonym sprejem. Namalowany wzór wygląda jak podpis pseudografficiarza.
Sprawę bada prokuratura
Jak pisze SKOZK, skala zniszczeń jest "bezprecedensowa". Wandal podczas jednego weekendu uszkodził między innymi ściany zewnętrzne kamienic przy najważniejszych ulicach miasta - Grodzkiej, Stradomskiej i Krakowskiej. To okolice Wawelu. Sprawca nie oszczędził też zaparkowanego na Kazimierzu samochodu, namiotu Krakowskiego Biura Festiwalowego na Placu Marii Magdaleny i wiaty przystanku MPK przy placu Wolnica.
Niszczenie zabytków jest przestępstwem. Komisarz Piotr Szpiech, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, poinformował w rozmowie z nami, że postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kraków-Śródmieście Zachód. Zwróciliśmy się z pytaniami do prokuratury. Czekamy na odpowiedź.
Doktor Maciej Wilamowski, dyrektor biura Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, zwrócił szczególną uwagę na pomazaną elewację klasztoru sióstr klarysek. - To jeden z najstarszych zabytków w Krakowie. Co prawda elewacja uzyskała obecną formę w XIX wieku, natomiast to klasztor, który funkcjonuje w tym miejscu nieprzerwanie od ponad 700 lat, czyli od czasów Władysława Łokietka - powiedział dyrektor dla tvn24.pl. Elewacja została odnowiona kilka lat temu z pomocą SKOZK za przeszło pół miliona złotych.
Uszkodzona została także elewacja dawnego Arsenału Królewskiego przy ulicy Grodzkiej, który obecnie należy do Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mieści się tam Centrum Języka i Kultury Polskiej w Świecie, będące częścią Wydziału Polonistyki UJ.
Wilamowski poinformował, że uszkodzone kamienice należą do prywatnych właścicieli. Nie mają oni obowiązku naprawy szkód, dlatego trudno jest ocenić, czy i ewentualnie kiedy napisy znikną. Koszty napraw mogą być potężne. W niektórych przypadkach bezmyślność pseudografficiarza bulwersuje podwójnie - jak w przypadku zniszczonej bramy kamienicy przy ulicy Krakowskiej 32, którą odnowiono wraz z całą elewacją w ubiegłym roku.
Oprócz budynku pod numerem 32, ucierpiały elewacje kamienic przy ulicach:
- Grodzkiej 42,
- Stradomskiej 2,
- Stradomskiej 5a,
- Stradomskiej 13,
- Stradomskiej 19,
- Meiselsa 10,
- Krakowskiej 29,
- Krakowskiej 31,
a także witryna sklepowa odnowionej w ubiegłym roku kamienicy przy ulicy Grodzkiej 62.
Straty trudne do oszacowania
Dyrektor SKOZK wyjaśnił, że usunięcie zabytkowych napisów będzie wymagało przede wszystkim woli właścicieli zabytkowych gmachów. W takim przypadku trzeba będzie rozważyć, czy możliwe jest zamalowanie bazgrołów lub oczyszczenie ściany materiałem ściernym albo strumieniem wody. Nie zawsze jest to jednak skuteczne.
- Elewacja klasztoru klarysek jest biała, wykonana tynkami historycznymi. Nie da się zmyć czerwonego napisu w taki sposób, żeby nie została wielka różowa plama na środku elewacji. Wtedy wchodzi w grę odnowienie całego fragmentu lub poddanie całej elewacji remontowi. To mogą być koszty sięgające w skrajnych przypadkach setek tysięcy złotych - powiedział Maciej Wilamowski.
"Przygnębiające jest to, że ktoś z przerośniętym ego może tak łatwo zniszczyć efekty wielomiesięcznej pracy dziesiątków ludzi. Tak - wielomiesięcznej, bo odnowienie elewacji klasztoru Klarysek to nie było zwykłe wzięcie wałka i pomalowanie ściany. To były tygodnie pracy na rusztowaniach" - zwrócili uwagę we wpisie przedstawiciele SKOZK. Podkreślili, że również odnowienie przedwojennej metalowej bramy przy ulicy Krakowskiej zajęło kilkadziesiąt godzin.
"W ciągu minuty albo dwóch cały efekt pracy poszedł w przysłowiowy piach. Grafficiarzowi zapewne dopisuje teraz doskonałe samopoczucie, a my jako zbiorowość zostajemy z problemem" - skwitowali przedstawiciele społecznego komitetu.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa