Plan ogólny "ogólnie ma się średnio". Komisarz Krakowa tłumaczy

Ruczaj w Krakowie
Komisarz Krakowa Stanisław Kracik: plan ogólny ma się średnio
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
- O sierpniu zapomnijmy - tak komisarz Krakowa Stanisław Kracik odpowiada na pytanie o plan ogólny. Tuż po objęciu urzędu po odwołanym prezydencie Aleksandrze Miszalskim tymczasowy włodarz miasta przyznał, że "plan ogólny ogólnie ma się średnio". Czas na przyjęcie tego kluczowego dokumentu planistycznego mija 31 sierpnia.

Na miesiąc przed referendum, które zmiotło z prezydenckiego fotela Aleksandra Miszalskiego, Urząd Miasta Krakowa chwalił się "innowacyjnym" podejściem do prac nad planem ogólnym. To strategiczny dokument planistyczny miasta, a w praktyce wizja jego rozwoju na najbliższe dekady.

"Ostatnie dwa lata to czas intensywnej pracy nad przygotowaniem planu ogólnego" – czytaliśmy w komunikacie opublikowanym pod koniec kwietnia. Zapewniano, że trwają już "końcowe prace". Ich efektu jednak nie ujawniano.

Po odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego wyszło na jaw, dlaczego.

- Plan ogólny ogólnie ma się średnio – przyznał po objęciu urzędu Stanisław Kracik, komisarz Krakowa, do niedawna zastępca Aleksandra Miszalskiego.

Kracik będzie kierował magistratem do czasu wyłonienia nowego prezydenta w przedterminowych wyborach, które odbędą się pod koniec wakacji. Dopięcie planu ogólnego jest jednym z jego najważniejszych zadań.

Stanisław Kracik
Stanisław Kracik
Źródło zdjęcia: Art Service/PAP

Plany powstają w bólu

Plan ogólny to kluczowy element nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2023 roku. Dokument ten ma zastąpić w każdej gminie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Plan od studium różni się tym, że jest bardziej sformalizowany i stanowi lokalne prawo – a nie tylko ogólne kierunki.

Cel? Uporządkowanie chaosu przestrzennego w samorządach. Ale też osiągnięcie wpisanego do KPO kamienia milowego w postaci reformy planistycznej.

Według dotychczasowych założeń każda gmina w Polsce miała przygotować taki plan do końca 2025 roku. Termin okazał się nierealny. Obecna władza przekładała go kilkukrotnie. Aktualnie to koniec sierpnia. Polska zobowiązała się, że plany ogólne przyjmie do tego czasu połowa polskich gmin. Ale i to będzie ciężkie do dotrzymania, bo dotąd dokumenty uchwaliło tylko kilkadziesiąt spośród około 2500 gmin.

Temat planu ogólnego podnieśli w kampanii referendalnej przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego. Zwracali uwagę, że projekt miał być znany w pierwszych miesiącach tego roku. I to i tak po opóźnieniach, bo jeszcze w marcu zeszłego roku władze Krakowa deklarowały, że radni otrzymają go przed 1 stycznia. Po konsultacjach, które zapowiadano na zeszłe wakacje. Nic z tego nie wypełniono.

Aleksander Miszalski
Aleksander Miszalski
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service

Plan ogólny będzie jednym z ważniejszych tematów najbliższych miesięcy nie tylko dlatego, że zbliża się termin jego przyjęcia. Dokument ma walor polityczny. Na finiszu kampanii referendalnej lokalna opozycja zaczęła dopominać się o jego projekt. Doprowadzili do zwołania sesji nadzwyczajnej, która miała odbyć się na trzy dni przed głosowaniem, w którym odwołano Miszalskiego. W jej trakcie władze Krakowa miały przekazać informacje m.in. o planie ogólnym. Radni KO i Nowej Lewicy zbojkotowali jednak obrady. Zabrakło kworum, więc zamiast sesji było nieformalne spotkanie opozycji z mieszkańcami.

KO ma "chłopca do bicia". "Sam jest sobie winien"

W kuluarach słyszymy, że plan ogólny nie został dotąd pokazany, bo sprawa stanęła na ostrzu noża. Część radnych obwinia bezpartyjnego wiceprezydenta Stanisława Mazura - odwołanego razem z Aleksandrem Miszalskim. Mazur zapowiadał, że projekt planu zostanie przedstawiony radzie miasta do końca 2025 roku. Jesienią przekonywał w Radiu Kraków, że "plan jest przygotowany".

Sesja Rady Miasta Krakowa 27 maja 2026 roku
Sesja Rady Miasta Krakowa 27 maja 2026 roku
Źródło zdjęcia: TVN24

- Plan ogólny został wstrzymany dlatego, że on był nieprzygotowany - powiedział już po referendum szef klubu radnych KO Grzegorz Stawowy. Spytaliśmy, dlaczego prace się wydłużyły. - Na wiosnę była informacja byłego zastępcy prezydenta, że do końca czerwca (2025 roku - red.) przedstawi projekt strategii rozwoju miasta, projekt planu ogólnego i projekt przebiegu metra. Kolejna data to był wrzesień 2025 roku, grudzień 2025 roku. Nic z tego się nie wydarzyło - dodał.

Mazur miał przez wiele miesięcy ścierać się z radnymi KO, którzy mieli zapowiadać, że rada nie przegłosuje planu ogólnego w przedstawionym kształcie. Chodzi o poszczególne zapisy, które były dla koalicji nie do zaakceptowania. Awantura przed referendum byłaby niewygodna, więc sprawę odłożono na czas po głosowaniu.

- Nie mówię, że z profesora Mazura powinno się robić teraz chłopca do bicia, ale sam jest sobie winien. Opublikował w ostatnim dniu urzędowania okładkę strategii miasta, która rzekomo jest gotowa. On w ten sposób chce zrzucić odpowiedzialność na wszystkich innych - powiedziała nam osoba z otoczenia władz Krakowa. - Mało tego, długo był spór o to, że on nie chciał pokazać radnym tych dokumentów w wersjach roboczych. A teraz obwieszcza, że wykonał swoją pracę? - denerwuje się nasz rozmówca z KO.

Dokument, o którym wspomniał polityk, to "Strategia Rozwoju Krakowa. Tu chcę żyć. Kraków 2030.2050". Prace nad tym dokumentem są ściśle związane z projektowaniem planu ogólnego.

Odwołany wiceprezydent Stanisław Mazur w rozmowie z tvn24.pl odpiera zarzuty: - Projekty Strategii Rozwoju Krakowa oraz Planu Ogólnego są w kształcie, który pozwala w czerwcu rozpocząć konsultacje z radnymi, a w lipcu daje możliwość uzgodnień ze stosownym organami. Tak jak to wcześniej komunikowałem - podkreślił.

Odnosząc się do wypowiedzi o próbie "zrzucenia odpowiedzialności na wszystkich innych" profesor Mazur stwierdził: - Partyjne rozgrywki są poza obszarem moich zainteresowań i nie służą miastu. Moim zadaniem było prowadzenie prac nad sporządzeniem tych dokumentów do końca maja tego roku. To się udało i wielka w tym zasługa urzędników oraz Kolegium Prezydenckiego, które wielokrotnie o tym rozmawiało. Za to jestem bardzo wdzięczny. Ta praca została wykonana - stwierdził.

Aleksander Miszalski i Stanisław Mazur
Aleksander Miszalski i Stanisław Mazur
Źródło zdjęcia: Urząd Miasta Krakowa

Komisarz: o sierpniu zapomnijmy

Komisarz Krakowa Stanisław Kracik nie zostawia złudzeń, że termin wprowadzenia planu - czyli koniec sierpnia - nie zostanie dotrzymany.

- Mamy jeszcze około 20 takich pytań i dylematów w tym planie, które powinny być rozstrzygnięte w trybie decyzji politycznych (...). Nie czuję się upoważniony mandatem społecznym, bo nie pochodzę z wyboru, żeby te decyzje podejmować samemu - powiedział dziennikarzom Kracik.

Spytaliśmy, o jakie "pytania i dylematy" chodzi. Kracik wyjaśnił, że chodzi o sytuacje, w których ścierają się różne interesy i postulaty. - Powiedzmy sobie, że mamy działkę, na której jedni chcą mieszkaniówki, drudzy chcą parku, a trzeci chcą usługówki (...). A my możemy posłać do opiniowania przez jednostki (m.in. Wody Polskie czy konserwator zabytków - red.) tylko jedno rozstrzygnięcie - powiedział komisarz. Po skończonym opiniowaniu mają jeszcze - prawdopodobnie we wrześniu - nastąpić konsultacje, a na samym końcu sprawą zajmie się rada miasta.

Sekretarz Krakowa Antoni Fryczek i komisarz Stanisław Kracik
Sekretarz Krakowa Antoni Fryczek i komisarz Stanisław Kracik
Źródło zdjęcia: TVN24

Opozycja alarmuje, że niespełnienie narzuconego terminu 31 sierpnia zwiąże miastu ręce w kwestii planowania przestrzennego.

- Nie będzie można poprawiać istniejących planów miejscowych. Na przykład mamy teren wokół użytku ekologicznego Słona Woda, gdzie deweloper sądownie uchylił zapisy planu miejscowego. W takich przypadkach zawsze przystępowaliśmy do procedury uzupełniania planu miejscowego lub punktowej zmiany. Tego nie będzie można robić - powiedział nam radny Łukasz Maślona z klubu Kraków dla Mieszkańców.

- Cierpimy z powodu lenistwa poprzednika - grzmi radny Michał Drewnicki z PiS. - Prezydent Miszalski pozostawił dokument niekompletny, nieprzygotowany, z lukami na mapie (...). Sprawa dotyczy zwykłych mieszkańców, głównie obrzeży Krakowa, którzy czekają na to, żeby mogli budować swoje domy jednorodzinne. Ci ludzie nie wiedzą, na czym stoją - zwrócił uwagę polityk.

- Lepiej byłoby, żeby jedna administracja dociągnęła całość sprawy od początku do końca, ale tak się nie stało. Więc tak, powinniśmy prowadzić proces w kampanii. Powinniśmy byli go prowadzić w kampanii referendalnej i wcześniej przy zbiórce podpisów. Jestem ostatnią osobą, która nie docenia wagi i znaczenia wyborów politycznych i konieczności poważnego traktowania kampanii wyborczej, ale na litość boską, jesteśmy przede wszystkim urzędującymi radnymi, prezydent Miszalski był urzędującym prezydentem. Nie możemy odsuwać w czasie przyjęcia najważniejszego dokumentu planistycznego miasta, bo się boimy, bo nie czas na decyzje, bo co będzie potem - napisała na Facebooku Aleksandra Owca, kandydatka partii Razem na prezydentkę Krakowa.

Stanisław Kracik: - O sierpniu zapomnijmy, bo i tak będzie kolejne przedłużenie (terminu przez parlament - red.). Nie ma opcji, bo 50 procent gmin musiałoby być gotowe, a drugie 50 procent mogłoby nie uzyskać refinansowania (ze środków KPO na projektowanie planu). W przypadku Krakowa byłoby to około miliona złotych, więc konsekwencje (...) nie są porażające. Natomiast ponieważ do końca roku miasto powinno być w 90 procentach pokryte planami (miejscowymi - red.), toteż nie można Krakowowi zarzucić tak zwanego nieładu przestrzennego - powiedział komisarz.

Pytany o obawy radnych opozycji co do paraliżu planowania przestrzennego w mieście Kracik odpowiedział krótko: - Nie ma takiego ryzyka.

Ale szef klubu radnych KO Grzegorz Stawowy zaleca pośpiech. - Ten plan trzeba uchwalić, bo jeżeli to się będzie przeciągało, powstanie tak zwana luka planistyczna. Przestaną obowiązywać zapisy studium (...), a nie wejdą w życie zapisy planu ogólnego - skomentował.

Z danych Geoportalu Krajowego wynika, że z największych miast jedynie Poznań uchwalił już ten dokument. Plan mają także między innymi Gliwice i Siemianowice Śląskie. We Wrocławiu niedawno zakończyły się konsultacje społeczne, podobnie w Gdańsku. W Katowicach trwają uzgodnienia z RDOŚ. Kraków pozostaje w tym względzie w tyle.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: