- Mocowanie jest owinięte czarną folią, fotoradaru nie ma. On ostatnio został uszkodzony, prawdopodobnie trafił do naprawy. Kamery monitoringu, które mają odstraszać wandali, są nadal przymocowane - zauważył reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz.
Fotoradar znajduje się w Alejach Jerozolimskich na wysokości numeru 239. Był już kilka razy niszczony przez nieznanych sprawców. W ostatnim czasie po raz kolejny został zdewastowany, o czym informowaliśmy na tvnwarszawa.pl pod koniec marca.
Jak informowała wówczas policja, nie wpłynęło żadne oficjalne zawiadomienie w tej sprawie.
Wandale stale go niszczą
Pierwszy raz fotoradar został zdewastowany w lutym zeszłego roku. Wtedy straty oszacowano na około 50 tysięcy złotych. Po kilku tygodniach urządzenie wróciło na swoje miejsce, ale już po niespełna dobie ponownie ktoś je zniszczył.
Tym razem zdarzenie nagrała kamera zamontowana w przejeżdżającym Alejami Jerozolimskimi samochodzie. Na nagraniu widać, że najprawdopodobniej mężczyzna uderzył w żółtą obudowę fotoradaru narzędziem przypominającym siekierę. Koszty naprawy ponownie wyceniono na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Na początku roku policjanci znów dostali zgłoszenie o zdewastowanym urządzeniu. Zostało oblane farbą. Przywrócenie go do pełnej gotowości zajęło dwa dni.
Fotoradar postawiono w newralgicznym miejscu. Mimo krótkiego okresu, w którym działał, szybko został okrzyknięty "najbardziej dochodowym" i zapracowanym urządzeniem w stolicy. Od uruchomienia 14 listopada 2024 roku do końca stycznia 2025 zarejestrował ponad 12,5 tysiąca przekroczeń dozwolonej prędkości.
Fotoradar ustawiony jest na odcinku ulicy, gdzie maksymalna dopuszczalna prędkość to 50 kilometrów na godzinę.