Tomasz Schuchardt, odtwórca roli przemocowego Grzegorza w filmie "Dom dobry", przyznał w programie "Monika Olejnik. Otwarcie" w TVN24+, że postać, którą zagrał, jest "złem wcielonym" i nie da się jej bronić. Jak podkreślił, chciał, aby jego gra była jak najbardziej realistyczna, jeśli ma, choć w niewielkim stopniu, pomóc ofiarom przemocy. Aktor wychował się w środowisku, gdzie brutalna przemoc domowa była powszechna. - Widziałem gorsze rzeczy, niż są w tym filmie. Bite kobiety, gwałcone córki. Wszyscy wiedzieliśmy kto, gdzie i w jakim mieszkaniu - wspominał. - Było to tak często spotykane, że nikt się nad tym mocniej nie zastanawiał. Dobrze, że czasy się zmieniają - przyznał Schuchardt. Zaznaczył też, że sposobem na uwolnienie się od trudnych emocji nie są dla niego używki, lecz rodzina, która pozwala mu "oczyścić się ze złych i niepotrzebnych uczuć". W części #MonikaKsiążkiMuzyka Monika Olejnik poleciła reportaż Witolda Szabłowskiego "Kucharze dyktatorów". Tomasz Schuchardt rekomendował książkę Roberta Musila "Człowiek bez właściwości". Bohaterem felietonu #TalentAktywność to #przyszłość był południowokoreański pianista Hyuk Lee, uczestnik Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego.