To, co dla Koalicji Obywatelskiej jest trzęsieniem ziemi, dla prawicy i lokalnych ugrupowań może być trampoliną. Politycy Prawa i Sprawiedliwości tłumnie wystąpili w poniedziałek rano na konferencji prasowej - przy Sukiennicach pojawili się m.in. kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, była premier Beata Szydło czy posłowie Ryszard Terlecki, Łukasz Kmita i Andrzej Adamczyk. W szampańskich nastrojach wbijali szpilki w Aleksandra Miszalskiego, ogłaszając, że to "początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę". W podobnym tonie wypowiadają się politycy Konfederacji.
Dyskusja toczy się jednak na razie głównie w kontekście Krakowa, w którym w ciągu 90 dni od dnia ogłoszenia wyników referendum będą musiały odbyć się przedterminowe wybory. Do czasu wyłonienia nowego prezydenta władzę w mieście będzie sprawować wskazany przez premiera komisarz.
Przedsiębiorca z Konfederacji i "pancerny Marian"
O ile PiS nie wystawił jeszcze kandydata ani kandydatki na prezydenta Krakowa, tak Konfederacja odkryła już karty. Jeszcze przed podaniem oficjalnych wyników ogłoszono, że o gabinet przy Placu Wszystkich Świętych powalczy Bartosz Bocheńczak - przedsiębiorca, sekretarz partii Sławomira Mentzena, Nowa Nadzieja. Sondażowe wyniki wskazywały, że odwołana zostanie też rada miasta, dlatego poseł Witold Tumanowicz informował, że kandydatów na radnych będzie werbował szef krakowskiego Ruchu Narodowego Piotr Bartosz. Ten plan okazał się jednak falstartem.
Swój planowany start ogłosił także jeszcze jeden polityk - były prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś, wywodzący się z Podhala. Znajomi nadali mu przydomek "pancerny Marian". Choć został nominowany na prezesa NIK przez PiS, szybko odwrócił się od swoich stronników i wkrótce stał się na Nowogrodzkiej wrogiem numer jeden. "Stolica Małopolski zasługuje na normalność oraz uczciwe zarządzanie bez poleceń partyjnych baronów" - napisał Banaś, ogłaszając chęć wzięcia udziału w wyborach.
W PiS trwa dyskusja
W PiS cały czas trwa dyskusja na temat tego, kto powinien reprezentować to ugrupowanie w przedterminowych wyborach. Od naszych rozmówców słyszymy, że w kuluarowych rozmowach pojawia się nazwisko Mateusza Małodzińskiego, byłego wicewojewody małopolskiego. Polityk ten startował dwukrotnie do Senatu - w tym w przedterminowych wyborach z 2025 roku - jednak bezskutecznie. Mówi się też o krakowskim radnym Michale Drewnickim, który w 2024 roku został zastąpiony na stanowisku pełnomocnika PiS w Małopolsce przez Barbarę Nowak - byłą małopolską kurator oświaty, obecnie radną sejmiku.
W mediach pojawiły się głosy, że prezydenturą w Krakowie mógłby być zainteresowany były prezydent Andrzej Duda. W kręgach PiS słyszymy sceptyczne głosy co do tego pomysłu. Bardziej prawdopodobna jest potencjalna kandydatura Małgorzaty Wassermann, która startowała przeciwko Jackowi Majchrowskiemu w 2018 roku i przegrała. Kontrkandydat Miszalskiego ze strony PiS z 2024 roku Łukasz Kmita - jak słyszymy - nie jest zainteresowany krakowską kampanią.
Szara eminencja kampanii i inicjator referendum
Ze strony obecnej opozycji niemal pewnym kandydatem jest bezpartyjny Łukasz Gibała. To lider opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców oraz szef stowarzyszenia o tej samej nazwie. Gibała jest głównym oponentem politycznym Miszalskiego - a wcześniej był tym samym dla poprzedniego prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego. Dla Gibały byłby to czwarty - po trzech nieudanych - start w wyborach na prezydenta Krakowa. W 2024 roku był jednak bardzo bliski zwycięstwa, bo przegrał z Miszalskim w drugiej turze zaledwie o włos.
Choć Gibała nie był inicjatorem referendum, to mocno wspierał kampanię referendalną, płacąc między innymi za wiele materiałów promocyjnych, a także wspomagając zbiórkę podpisów. Klub Krakowa dla Mieszkańców nie ma w liczącej 43 osób radzie miasta licznej reprezentacji - obecnie to zaledwie sześcioro radnych.
Również inicjator referendum - Jan Hoffman, bezpartyjny przewodniczący rady dzielnicy I Stare Miasto - może ogłosić swój start w wyborach, choć na razie tego nie zapowiedział.
Długa ławka w KO. Ale czy będą chętni?
W kręgach Koalicji Obywatelskiej słyszymy, że kandydatura ze strony tej formacji nie zostanie szybko wskazana. Ale według naszego rozmówcy duże szanse ma między innymi senator Monika Piątkowska, wybrana do izby wyższej parlamentu w ubiegłym roku, również podczas wyborów uzupełniających. Jej ewentualny wybór na prezydenta Krakowa pociągnąłby za sobą konieczność przeprowadzenia w Krakowie kolejnych wyborów - tym razem właśnie do Senatu. Sama Piątkowska wydaje się szykować już grunt pod swoją ewentualną kampanię. W poniedziałek opublikowała wpis, w którym napisała, że "Kraków potrzebuje dziś stabilizacji, odważnych decyzji i umiejętności budowania porozumienia tam, gdzie pojawiają się podziały".
Kandydatura Piątkowskiej może być o tyle problematyczna, że podczas wyborów uzupełniających w szeregach krakowskiej KO zawrzało, ponieważ lokalni politycy tej frakcji poczuli się "źle potraktowani przez kierownictwo". Chodzi o to, że partyjne "doły" przedstawiły "górze" listę nazwisk potencjalnych kandydatów - a centrala wybrała Piątkowską, której na wykazie w ogóle nie było.
Od naszych źródeł słyszymy też, że możliwym scenariuszem jest kandydatura Bogdana Klicha, charge d'affaires Polski w USA. Jest on centralną postacią sporu dotyczącego placówki dyplomatycznej w Stanach Zjednoczonych, bo prezydent Karol Nawrocki nie zgadza się, by Klich zajął stanowisko ambasadora. Sam Klich jednak oświadczał, że nie ma w planach pracy w krakowskim samorządzie. KO może reprezentować również Bartłomiej Sienkiewicz, związany z Krakowem europoseł, a bezpośrednio po wyborach z 2023 roku minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Obecnie kojarzony jest przede wszystkim ze zmianami w mediach publicznych po odsunięciu od władzy PiS. Shortlistę Koalicji Obywatelskiej zamyka Paweł Kowal, poseł KO, zainteresowany głównie zagadnieniami polityki międzynarodowej - m.in. jako szef sejmowej komisji spraw zagranicznych i przewodniczący Rady do Spraw Współpracy z Ukrainą.
"Będziemy mieli lepszy wybór". Zapowiedzi polityków
Partia Razem ma ogłosić swoją decyzję dotyczącą przedterminowych wyborów na konferencji prasowej we wtorek. Naturalną kandydatką tego ugrupowania wydaje się miejska radna i współprzewodnicząca tej partii Aleksandra Owca. Polityczka dostała się do rady miasta z listy Krakowa dla Mieszkańców Łukasza Gibały, ale na początku bieżącego roku opuściła klub. "Obiecuję: w Krakowie będziemy mieli lepszy wybór. Nie będziemy skazani na kolesiostwo KO albo Konfederację i jej sojuszników" - napisała Owca po zakończeniu niedzielnego głosowania.
Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił w poniedziałek, że Kraków potrzebuje "autorytetu, który połączy różne środowiska". Ocenił, że kolejny prezydent Krakowa powinien startować bez szyldu partyjnego. Nie podał jednak żadnych konkretnych nazwisk potencjalnych kandydatów. Zamiast tego zachęcił koalicjantów do współpracy, określając to wezwanie jako "test przywództwa na kolejne wybory parlamentarne". Jednak wśród nazwisk potencjalnych komisarzy pojawia się Piotr Kempf - związany z ludowcami były dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie, a obecnie dyrektor Lasów Państwowych w Małopolsce.
Z kolei szef Nowej Lewicy, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, zapowiedział, że partia wystawi własnego kandydata lub kandydatkę na prezydenta Krakowa. Nie podał jednak żadnych nazwisk. W wyborach samorządowych w 2024 roku Nowa Lewica nie wystawiła własnego kandydata i poparła Aleksandra Miszalskiego, a później w radzie miasta weszła w koalicję z KO. Ze współpracy nie wszyscy byli zadowoleni, co wydaje się tłumaczyć decyzję władz partii o samodzielnym starcie. Nowa Lewica ma w Krakowie czworo radnych, z których najbardziej rozpoznawalnym wydaje się Tomasz Leśniak, założyciel inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom i Stowarzyszenia Miasto Wspólne. Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że partię reprezentować będzie w przedterminowych wyborach posłanka Daria Gosek-Popiołek, bardzo aktywna w sprawach Krakowa.
Przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej - ugrupowania Grzegorza Brauna - nie zajęli na razie stanowiska w związku z przedterminowymi wyborami w Krakowie. Sam Braun napisał tylko na X, że wynik głosowania "otwiera drogę do dalszych działań". Polityk sygnalizował już zainteresowanie startem.