Zuzanna Kuffel: Statystycznie w Polsce co roku od 16 do 18 tys. mężczyzn dostaje diagnozę raka prostaty. To ponad 300 nowych rozpoznań na tydzień i ponad 40 dziennie.
Stefan W. Czarniecki: Liczba zachorowań wciąż wzrasta dzięki postępom w diagnostyce i jej większej dostępności. Nadal niestety wykrywamy też nowotwory prostaty w zaawansowanym stadium, z przerzutami, których nie da się wyleczyć. Jesteśmy jednym z niewielu europejskich krajów, gdzie śmiertelność z powodu raka prostaty się zwiększa zamiast zmniejszać.
Ten rak we wczesnym stadium nie daje objawów?
Właściwie to bardzo długo nie daje objawów, może nigdy, chyba, że pacjent ma już przerzuty do układu kostnego. Wówczas może wywoływać silny ból. Przy tak znacznym zaawansowaniu choroby pozostaje nam jedynie leczenie paliatywne, a rokowanie jest bardzo niekorzystne. Dlatego kluczowe jest to, aby wykrywać ten nowotwór wcześniej. Od samego raka prostaty jeszcze nikt na świecie dotąd nie umarł, tylko od jego przerzutów. Wobec tego, celowe jest wczesne wykrywanie, a to nie jest jednoznaczne z koniecznością wczesnego leczenia w każdym przypadku.