Radomir Czarnecki pojechał na Węgry, by porozmawiać z mieszkańcami, o tym, co przez ostatnie 16 lat zmieniło się w tym kraju i czy faktycznie istnieje realna szansa na zmianę sytemu, który zbudował Victor Orban.
Koalicja Obywatelska chce ograniczyć możliwość korzystania z mediów społecznościowych dzieciom i młodzieży poniżej 15. roku życia. Problem polega jednak na tym, że trzeba to zrobić skutecznie, a obecnie nie ma możliwości, aby skutecznie weryfikować wiek użytkowników mediów społecznościowych. Do końca lutego gotowy miał być cały projekt ustawy, ale na razie będą tylko założenia. - Widzimy, co dzieje się w internecie. My, jako politycy, często spotykamy się z ogromną falą hejtu, ale sobie z tym radzimy. Nie wiem natomiast, jak miałby poradzić sobie z tym dzieci. Dzisiejsze czasy powodują, że należy wprowadzić regulacje, które uchronią najmłodszych - komentowała Magdalena Sroka (PSL) w programie "News Michalskiego" w TVN24+. Zadeklarowała, że sama poparłaby takie ograniczenia. Posłanka odniosła się także do sprawy programu SAFE. Według ustaleń Patryka Michalskiego politykom PiS grożą kary dyscyplinarne za pozytywne wypowiadanie się na temat tego programu. - Nie jest tajemnicą, że politycy PiS dostają bardzo wprost napisany przekaz dnia. Proszę mi wierzyć, że nigdzie indziej nie wygląda to tak, jak w PiS, bo pamiętam te maile, w których było napisane, co należy mówić w mediach - powiedziała Sroka. Mówiła również o ustaleniach Komisji Śledczej ds. Pegasusa, której przewodniczy. - Sam system Pegasus nie funkcjonuje. Został wyłączony zdalnie. Dzisiaj wiemy, że system został zaimplementowany do polskich służb w otoczeniu prawnym, które nie dawało mu podstaw do działania. To było nielegalnie zakupione i wykorzystywane narzędzie. Nigdy w Polsce nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją - wyjaśniła Sroka. Posłanka Koalicji Obywatelskiej skomentowała również sprawę Roberta Telusa. - to jeden z baronów PiS. Wiedziałam, że włos mu z głowy nie spadnie - podwiedziała, odnosząc się do informacji o odwieszeniu polityka po aferze działkowej. - Myślę sobie, że podejrzany ma prawo kłamać - podsumowała.