Kiedy w małej miejscowości kobieta składa zawiadomienie o przestępstwie seksualnym, trudno o zachowanie dyskrecji i prywatności. Sprawa szybko zyskuje wymiar publiczny i staje się tematem plotek, a także pobieżnych osądów. Dla lokalnej społeczności często znaczenie będzie miało to, jaką pozycję zajmuje ewentualny sprawca, oraz to, jakie ma kontakty i wpływy. W historii, którą przedstawiamy, zawiadomienie złożyła nie jedna, a osiem kobiet. Żadna z nich nie ma jednak świadków zdarzenia, o których opowiedziały w prokuraturze. Czy oznacza to, że mogły się zmówić, aby oskarżyć niewinnego człowieka? Jak udowodnić molestowanie seksualne albo gwałt? Dlaczego śledztwo w tej sprawie toczyło się miesiącami, a zawiadamiające kobiety musiały wielokrotnie powtarzać swoje zeznania? Reportaż Anny Mierzejewskiej i Jakuba Stachowiaka "Sekretarz gminy i osiem kobiet".