Do świadomości konsumentów sztuki powoli wchodzi to, że nie ma malarek - mówiła Sonia Kisza w "Bez polityki" w TVN24+. Jej książka "Histeria sztuki" opowiada o krzyku, jaki wydaje wyparta z historii sztuki kobiecość. W rozmowie z Piotrem Jaconiem podkreśliła, że "wiele artystek uważano za chore, zaburzone histeryczki", więc nie pozwalano im na ekspresję, ekscentryczność. - Z jednej strony, to jest możliwa choroba psychiczna, ale z drugiej strony, to jest też bardzo opresyjny system, w którym się rozwijały - powiedziała. Jej zdaniem, gdyby "kobieta robiła to, co robił Salvador Dali, to byłaby zamknięta w zakładzie psychiatrycznym". Historyczka sztuki zwróciła uwagę na pomnikowanie artystów, które - w jej opinii - jest bardzo polskie i ma znaczenie narodowo-tożsamościowe. Zauważyła potrzebę patrzenia na sztukę jako coś więcej niż płótno, bo "tam ma być transcendencja, boskość, geniusz". Wskazała między innymi, iż "boimy się mówić, że Mickiewicz był złym człowiekiem, źle traktował swoją żonę i dzieci".