Trzy lata programu HPV, a tylko co piąte dziecko zaszczepione

Od lipca 2025 roku kobiety mogą skorzystać z darmowych testów HPV HR
Trzy lata temu ruszył w Polsce program bezpłatnych szczepień przeciwko HPV dla dzieci i nastolatków
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Ministerstwo Zdrowia wyznacza cel - do 2028 roku ochroną przed wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) ma być objętych 60 procent młodych Polaków. Cel ambitny, bo teraz, trzy lata po uruchomieniu programu bezpłatnych szczepień przeciwko HPV, zaszczepiono zaledwie 22 procent dzieci i nastolatków.

Wystarczy, by rodzice wypełnili formularz, a szczepienie może odbyć się w szkole. W jednej z wrocławskich podstawówek w zeszłym roku przeciwko wirusowi HPV zaszczepiła się niemal dziewięćdziesiątka dzieci. - Każde dziecko było badane jeszcze przez panią doktor, po czym po szczepieniu był osobny pokój. Mamy taki gabinet wyciszeń, tam każdy uczeń spędzał około 15-20 minut, nawet do pół godziny, w zależności od tego, jak się czuł - mówiła we wtorek w materiale Anny Wilczyńskiej w programie "Polska i świat" Dorota Kołbuc-Sendys, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 28 we Wrocławiu. Jak podkreśla Monika Dubec z Urzędu Miejskiego we Wrocławiu "to jest we współpracy z POZ-em, z Sanepidem, tak, żeby wszystko było zgodnie z wszelkimi procedurami".

Tegoroczni chętni do szczepienia będą musieli poczekać, aż uzbiera się większa grupa. Może w przyszłym roku, bo zgłosiło się tylko pięć osób. Ale rodzice zawsze o program mogą dopytać w sekretariacie. - Rodzice pytają, czy warto zaszczepić, czy nie. No, zawsze warto - mówi dyrektorka szkoły.

Najczęstsza infekcja wirusowa

Niewidoczny, powszechny i wciąż niedoceniany - wirus HPV odpowiada za tysiące przypadków nowotworów rocznie. Zakażenie HPV to najczęstsza infekcja wirusowa przenoszona drogą płciową na świecie. Początkowo przebiega bezobjawowo, dlatego wiele osób nie wie, czy jest aktualnie nosicielem wirusa HPV.

Większości z nich można byłoby jednak zapobiec dzięki szczepieniom i lepszej wiedzy. Tymczasem wciąż pokutuje przekonanie, że dotyczy wyłącznie kobiet, choć zakażenie wysokoonkogennymi typami 16 i 18 zagraża również mężczyznom. Eksperci ostrzegają, że brak świadomości to realne ryzyko choroby.

HPV nie wybiera

Co roku na całym świecie diagnozę nowotworu wywołanego przez tego wirusa słyszy ponad 625 tys. kobiet i blisko 70 tys. mężczyzn. W Polsce w 2023 roku odnotowano niemal 3,5 tys. nowych zachorowań na nowotwory związane z HPV oraz ponad 2 tys. zgonów. Te dane obrazują skalę wyzwania, przed którym stoi współczesna medycyna i edukacja zdrowotna.

Wirus HPV przenosi się głównie drogą kontaktów seksualnych, atakując skórę i błony śluzowe. Naukowcy opisali już ponad 200 jego typów, spośród których szczególnie groźne są warianty wysokoonkogenne, przede wszystkim HPV 16 i 18. To właśnie one odpowiadają za blisko 70 proc. przypadków raka szyjki macicy na świecie. Jest często utożsamiany wyłącznie z tym rodzajem raka i problemem zdrowia kobiet. W rzeczywistości zakażenie tym wirusem dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, a jego skutki mogą obejmować wiele różnych narządów.

Choć wiele infekcji przebiega bezobjawowo i samoistnie ustępuje, długotrwałe zakażenie może prowadzić do zmian przedrakowych. Ta "cicha" faza choroby sprawia, że kluczowe znaczenie ma profilaktyka i regularne badania.

HPV nie rozróżnia nie tylko płci, ale też wieku. Zakażenie może dotknąć każdego, kto jest aktywny seksualnie. Tymczasem świadomość zagrożeń wciąż pozostaje niewystarczająca, a wielu Polaków nie wie, że wirus odpowiada również za rozwój innych nowotworów. Jednak to rak szyjki macicy wciąż powoduje najwięcej zgonów. Dane z 2022 roku są alarmujące. Zmarło na niego blisko 1,4 tys. kobiet. Rak odbytu oraz nowotwory głowy i szyi odpowiadały za ponad 760 zachorowań i aż 500 zgonów. Do tego rak prącia, na którego zmarło blisko 40 mężczyzn, co daje łączny bilans prawie 2 tys. zgonów związanych z wirusem HPV w jednym roku.

- Wirus nie wybiera. Choć wciąż najwięcej ofiar to kobiety, rośnie liczba przypadków u mężczyzn. Jedyną drogą do odporności populacyjnej są powszechne szczepienia obu płci - tłumaczyła dr Monika Pliszkiewicz, członkini Polskiego Towarzystwa Kolposkopii i Patologii Szyjki Macicy. Takie programy wprowadziły już Szwecja i Wielka Brytania, gdzie zachorowalność spadła o niemal 90 proc.

Niektóre typy wirusa mogą wywoływać również brodawki narządów płciowych i schorzenia dróg oddechowych, takie jak nawracająca brodawczakowatość krtani. Ryzyko zetknięcia się z nim w ciągu życia wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu procent.

60 procent do 2028 roku

Program bezpłatnych szczepień przeciwko HPV obchodzi właśnie trzecią rocznicę. Według danych Ministerstwa Zdrowia zaszczepionych jest 22 procent dzieci.- Cel to jest 60 proc. do 2028 roku, zgodnie z Narodową Strategią Onkologiczną. I bardzo chcemy promować program tych szczepień i zachęcać rodziców do tego, żeby swoje dzieci przeciwko HPV szczepili - mówiła w rozmowie z TVN24 Anna Choszcz–Sendrowska, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia.

Szczepienie chroni przed wirusem brodawczaka ludzkiego i zmniejsza ryzyko nowotworów szyjki macicy, głowy i szyi, a także odbytu czy prącia. Wśród dzieci urodzonych w 2011 roku ten odsetek jest już znacznie wyższy, bo ich rodzice mieli więcej czasu na podjęcie decyzji o szczepieniu. - Wśród dziewcząt właśnie urodzonych w 2011 roku osiągnęliśmy ponad 41 proc. objęcia szczepieniami. Ten wynik jest gorszy u chłopców, gdzie z tych szczepień skorzystało ponad 28 proc. uprawnionych - mówił w rozmowie z TVN24 dr Andrzej Nowakowski, ginekolog i onkolog z Narodowego Instytutu Onkologii.

Chłopców też trzeba szczepić

Lekarze i urzędnicy zwracają uwagę na dużą dysproporcję między chłopcami a dziewczynkami. - Chyba jeszcze tak jest, że pokutuje informacja w społeczeństwie, że to jest przede wszystkim szczepionka dla kobiet czy dziewcząt. Nic bardziej mylnego. To jest także szczepionka dla chłopców i chłopców też trzeba szczepić. Z tego powodu, że oni też mogą przenosić tę chorobę i mogą chorować - mówi Anna Choszcz-Sendrowska.

Program bezpłatnych szczepień kierowany jest przede wszystkim do dzieci od 9. do 14. roku życia. Ale dla nastolatków od 15 do 18 roku życia też dostępny jest bezpłatny preparat. Najskuteczniejsze jest szczepienie wykonane przed inicjacją seksualną, ale także dorosłych chroni przed nowymi zakażeniami i zmianami przednowotworowymi. Ci jednak za szczepionkę muszą zapłacić. 

Profilaktyka ratuje życie

Podanie preparatu w szkołach z pewnością ułatwia sprawę rodzicom, ale skoro szczepienia wciąż nie są powszechne, może powinny być obowiązkowe? - W Polsce ten termin "obowiązkowy" trochę niedobrze się kojarzy, więc ja użyłbym tutaj terminu szczepienia rutynowe - podsumowuje dr Nowakowski.

Jednak, jak pisaliśmy niedawno w tvn24.pl, szczepienia przeciw HPV wciąż budzą w Polsce kontrowersje. Gdy ministra zdrowia potwierdziła w rozmowie z RMF FM, że od stycznia 2027 r. szczepienia przeciw HPV będą obowiązkowe dla dzieci w wieku 9-15 lat, informacja ta wywołała w sieci falę fałszywych doniesień o tym, że rzekomo nie ma potwierdzenia, iż preparat jest bezpieczny. Wyjaśnieniem tej manipulacji zajmowała się redakcja Konkret24.

Manipulacją nie jest na pewno jednak to, że szczepionka działa i chroni przez bardzo groźnymi nowotworami. - To decyzja, która za kilkanaście lat sprawi, że rak szyjki macicy stanie się w Polsce chorobą historyczną, a nie śmiertelną. Mamy dostępny sposób skutecznej profilaktyki raka, a z niego nie korzystamy - podkreślali specjaliści.

Według ekspertów wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciw HPV to nie tylko decyzja zdrowotna, ale również ekonomiczna. Choć dyskusje wokół takiego rozwiązania często skupiają się na kosztach, eksperci przypominają, że w przypadku profilaktyki onkologicznej wydatki należy traktować jak inwestycję w przyszłość. Odpowiednio wcześniej podjęte działania mogą bowiem uchronić tysiące osób przed zachorowaniem i znacząco obniżyć koszty leczenia nowotworów w kolejnych dekadach.

Rozporządzenie w tej sprawie jest już po konsultacjach społecznych i Ministerstwo Zdrowia analizuje zgłoszone uwagi. 

Źródło: TVN24, tvn24.pl
Czytaj także: