O decyzji prokuratury mówił podczas briefingu prokurator Przemysław Nowak. Podkreślił, że "śledztwo prowadzone przez 10 lat wykazało, że zachowanie władz polskich w kwietniu i maju 2010 roku nie wyczerpywało żadnych znamion przestępstwa zdrady dyplomatycznej".
- W tym, w szczególności władze polskie nie działały na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej i nie miały takiego zamiaru - powiedział.
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Komunikat prokuratury
Rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak w komunikacie przypomniał, że w marcu 2026 roku prokuratura poinformowała o częściowym umorzeniu śledztwa. Środowe postanowienie dotyczy pozostałych pięciu wątków i "stanowi decyzję kończącą postępowanie w całości".
Wśród pięciu umorzonych wątków znalazły się dwa dotyczące zdrady dyplomatycznej, czyli działania na szkodę Polski w związku z wyborem podstawy prawnej współpracy z Rosją przy badaniu katastrofy smoleńskiej oraz podpisaniem memorandum dotyczącego przekazania stronie polskiej zapisów rejestratorów pokładowych.
"Pozostałe trzy wątki dotyczyły zaniechania niezwłocznego powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, przedstawienia rzekomo fałszywych opinii prawnych oraz niezastosowania procedury ratyfikacji porozumienia dotyczącego zgody Polski na prowadzenie przez organy Federacji Rosyjskiej badania katastrofy na podstawie Załącznika 13 do Konwencji chicagowskiej" - wyjaśnia prokuratura.
W komunikacie podkreślono, że do popełnienia przestępstwa zdrady dyplomatycznej nie doszło z kilku powodów. Zdaniem prokuratury przyjęcie Załącznika 13 jako podstawy współpracy z Rosją "było wówczas rozwiązaniem najkorzystniejszym z punktu widzenia interesów" Polski. Wśród rozważanych rozwiązań alternatywnych nie było takiego, które skuteczniej zabezpieczałoby polskie interesy - czytamy w komunikacie.
Prokurator stwierdził też, że do zdrady dyplomatycznej nie doszło, gdyż nie było wymaganego zamiaru. "Jest to przestępstwo umyślne, a zatem sprawca musi działać z zamiarem wyrządzenia szkody Rzeczypospolitej Polskiej" - wyjaśniono.
Brak znamion czynu zabronionego i przedawniona karalność
Drugi z umorzonych przez prokuraturę wątków dotyczył działania na szkodę Polski ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera. Miało ono polegać na podpisaniu memorandum dotyczącego przekazania Polsce zapisów rejestratorów pokładowych Tu-154M.
"Śledztwo wykazało, że podpisanie memorandum nie stanowiło działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej i nie wyczerpywało znamion przestępstwa zdrady dyplomatycznej" - czytamy w komunikacie. Według prokuratury strona polska "podjęła wszelkie możliwe działania negocjacyjne zmierzające do uzyskania korzystniejszej treści memorandum", ale Rosja kategorycznie wykluczyła dalsze negocjacje. Śledztwo wykazało też brak zamiaru wymaganego do popełnienia przestępstwa zdrady dyplomatycznej.
Prokuratura umorzyła też postępowanie w sprawie "niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień, polegających na zaniechaniu niezwłocznego powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, nieprawidłowym ukształtowaniu jej składu oraz utrudnianiu postępowania karnego". Zdaniem prokuratury czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego.
Kolejny umorzony wątek dotyczył "przedstawienia w dniach 26 kwietnia i 6 maja 2010 r. rzekomo fałszywych opinii prawnych dotyczących zasad postępowania w sprawie katastrofy oraz wzajemnych relacji między właściwymi organami" Polski i Rosji. W 2015 roku przedawniła się karalność czynu.
Ostatni z wątków dotyczył niedopełnienia obowiązków przez premiera i członków rządu. Miało ono polegać na "niezastosowaniu przewidzianej w ustawie o umowach międzynarodowych procedury ratyfikacji porozumienia dotyczącego prowadzenia przez Federację Rosyjską badania katastrofy na podstawie Załącznika 13 do Konwencji chicagowskiej".
Ewentualna ratyfikacja - pisze prokuratura - mogła wywołać skutki prawne najpóźniej do 12 stycznia 2011 roku, kiedy opublikowano raport końcowy Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) i zakończyło się badanie prowadzone przez Rosję. "Od tego czasu upłynął termin przedawnienia karalności czynu" - wyjaśniono.
Wcześniej Prokuratura Krajowa poinformowała, że prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy Zespół Śledczy nr 1 PK otrzymał opinię uzupełniającą Międzynarodowego Zespołu Biegłych.
Katastrofa smoleńska i śledztwo w sprawie "zdrady dyplomatycznej"
Śledztwo to było jednym z kilku prokuratorskich postępowań prowadzonych w związku z katastrofą smoleńską. Zostało podjęte w sierpniu 2016 r. po objęciu rządów przez PiS i po likwidacji prokuratury wojskowej oraz przejęciu przez zespół z PK głównego postępowania w sprawie katastrofy.
Dotyczyło ono dwóch zawiadomień, jakie wpłynęły do prokuratury w 2010 roku. Zawiadamiający wskazali, iż 10 kwietnia 2010 roku, w trakcie rozmowy telefonicznej pomiędzy premierem Donaldem Tuskiem lub marszałkiem Sejmu tymczasowo wykonującym obowiązki prezydenta, Bronisławem Komorowskim, a prezydentem Federacji Rosyjskiej Dmitrijem Miedwiediewem miało dojść do zawarcia ustnej umowy dotyczącej wspólnego prowadzenia przez prokuratorów polskich i rosyjskich śledztwa w sprawie katastrofy samolotu Tu-154M.
Zdaniem zawiadamiających tego samego dnia premier lub marszałek Sejmu miał odstąpić od umowy, również ustnie. W ich ocenie stanowiło to działanie na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej w rozumieniu art. 129 k.k. (przestępstwo "zdrady dyplomatycznej").