Sytuacja miała miejsce w niedzielę w mieście Bitonto w prowincji Bari, a przebieg zdarzeń opisał Roberto Nicola Toscano z firmy SANB zajmującej się wywozem odpadów w regionie Apulia.
Według jego relacji kobieta - której nazwisko nie zostało ujawnione - udała się do jednego ze sklepów, by w automacie sprawdzić, czy wygrała w loterii jakąś sumę pieniędzy. Maszyna pokazała informację, że nagroda jest "niemożliwa do wypłacenia". Włoszka wyrzuciła więc los do kosza. Gdy wróciła do domu, członek rodziny powiadomił ją, że w loterii zwyciężyły numery, które obstawiała od lat. - Zawsze grała tymi samymi liczbami, ponieważ były związane z bliską jej osobą - wyjaśnił Toscano.
Po powrocie do sklepu kobieta dowiedziała się, że zawartość kosza na śmieci została już zabrana przez śmieciarkę, ale nie poddała się. Zadzwoniła do odbierającej odpady firmy SANB.
Szczęśliwy finał poszukiwań
- Zrekonstruowaliśmy podróż kuponu, bez większej nadziei na odnalezienie go, ponieważ został już zabrany przez śmieciarkę - opowiadał Toscano. Ostatecznie udało się jednak odnaleźć właściwy pojazd, zatrzymać go, a także uzyskać konieczne zgody administracyjne na wydobycie odpadów. Poszukiwania trwały cały dzień, aż w końcu jeden z pracowników odnalazł kupon. - W cudowny sposób pozostał w jednym kawałku - powiedział.
Podkreślił, że gdy kobieta dowiedziała się o sukcesie, "płakała ze szczęścia". Zwyciężczyni musiała jednak zobowiązać się do pokrycia wszystkich kosztów poszukiwań, ponieważ SANB jest firmą publiczną i w przeciwnym razie cenę ponieśliby podatnicy.
Włoski dziennik "Il Post" opisując sprawę wyjaśnił, że komunikat o nagrodzie "niemożliwej do wypłacenia" pojawia się, gdy wygrana jest zbyt wysoka, aby mogła zostać wypłacona przez punkt sprzedaży losu.