|

Rekordowe zarobki medyków na kontraktach. "To kwestia konkurencji"

Największą część w kosztach operacyjnych szpitali stanowią wynagrodzenia i usługi obce (w tym wynagrodzenia "kontraktowców")
Największą część w kosztach operacyjnych szpitali stanowią wynagrodzenia i usługi obce (w tym wynagrodzenia "kontraktowców")
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Zadłużenie szpitali, sięgające nawet ponad stu milionów złotych, a jednocześnie rekordowe wynagrodzenia medyków na kontraktach, sięgające setek tysięcy złotych miesięcznie. To jeden z symboli kryzysu w ochronie zdrowia. W rozmowie z TVN24+ ekspert wskazuje źródła tego paradoksu.Artykuł dostępny w subskrypcji

Ponad 316 tysięcy złotych brutto zarobił w ciągu miesiąca ortopeda, który pracował na dwóch etatach w ciechanowskim szpitalu. Na takie stawki może liczyć kilkuset "rekordzistów" w całej Polsce. Ich przypadki są symbolem patologii w systemie opieki zdrowotnej, o której opowiada reportaż "Czarno na białym" pod tytułem "Cena lekarza".

OGLĄDAJ: Ruszyliśmy w Polskę, by sprawdzić, jak pracują lekarze
cena lekarzy czarno na białym

Ruszyliśmy w Polskę, by sprawdzić, jak pracują lekarze

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Zarobki medyków (nie tylko lekarzy) to temat, który nieustannie wywołuje poruszoną dyskusję. I stanowi poważny problem dla dyrektorów niewielkich szpitali powiatowych, takich jak placówka w Iłży. Płace specjalistów są w ich przypadku dużym obciążeniem dla budżetu. Joanna Pionka, dyrektorka wspomnianego szpitala, szukała niedawno nowej obsady. Stawki lekarzy ją zaszokowały. - Propozycje zaczęły się od 390 złotych za godzinę, następna była 500 złotych, potem 750 i doszliśmy do tysiąca złotych za godzinę, co jest po prostu nierealne. Patologia - relacjonowała w rozmowie z "Czarno na białym".

"To kwestia konkurencji"

O tym, że w niektórych szpitalach pensje personelu pochłaniają 106 procent budżetu, mówiła ostatnio ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w programie "Jeden na jeden" w TVN24. To przykład skrajny, ale z opracowania Związku Powiatów Polskich wynika, że wynagrodzenia wraz z pochodnymi stanowią największą część - średnio 48,8 procent - w kosztach działalności operacyjnej placówek.

Tak zwane usługi obce to 30,54 procent. W tej kategorii mieszczą się m.in. wynagrodzenia osób zatrudnionych na tak zwanych kontraktach. W ramach takiej formy medycy umawiają się ze szpitalem na stawkę, będącą na przykład procentem wyceny za procedurę. Jeśli procedura jest wysoko wyceniona, to i suma do wypłacenia specjaliście rośnie. Stąd właśnie stawki rzędu nawet 300 tysięcy złotych miesięcznie i więcej. Według Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) lekarzy zarabiających od 100 do 300 tysięcy złotych jest w całym kraju 431. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wszystkich lekarzy pracujących z pacjentem jest w Polsce ponad 141 tysięcy. Skąd biorą się tak wysokie stawki u tych nielicznych?

Aktualnie czytasz: Rekordowe zarobki medyków na kontraktach. "To kwestia konkurencji"

- To kwestia konkurencji. Jeśli na danym terenie jest wiele oddziałów jakiegoś rodzaju i jednocześnie niewielu medyków, którzy są niezbędni do zawarcia umowy z NFZ, to zaczynają działać proste zasady rynkowe, czyli prawo popytu i podaży. W szczególności dotyczy to specjalizacji, w których wyceny są relatywnie wysokie: zabiegowe, neurochirurgia, niektóre zabiegi ortopedyczne czy część zabiegów z zakresu chirurgii szczękowo-twarzowej - wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl Wojciech Wiśniewski, ekspert ochrony zdrowia w Polskim Towarzystwie Gospodarczym.

Limity utną kominy płacowe, ale odczują to też pacjenci

Jak dodaje ekspert, kominy płacowe zwykle pojawiają się tam, gdzie świadczenia są nielimitowane. Placówki wykonują ich tyle, ile mogą obsłużyć, więc rośnie też baza wypłat dla medyków.

Teraz polityka resortu zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia obiera kurs na ciche limitowanie świadczeń poprzez zmianę ich wyceny. Pierwszą taką decyzją były cięcia w rozliczaniu nadwykonań badań wysokokosztowych: kolonoskopii, gastroskopii, rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Od kwietnia stawki za te badania wykonane powyżej limitu wynikającego z kontraktu spadły ze 100 do 50-60 procent. NFZ zapowiada kolejne takie ruchy, choć nie ukazały się jeszcze żadne projekty rozporządzeń.

- Jeśli limity się pojawią, to naturalnie kominy płacowe też nie będą już aż tak rosnąć - mówi Wojciech Wiśniewski.

Dla pacjentów oznacza to jednak wydłużenie kolejek. W tvn24.pl pisaliśmy już, że w niektórych regionach na kolonoskopię czeka się już nawet trzy lata, a niektóre zaplanowane zabiegi są przekładane na kolejny rok.

Pozostało 52% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: