Przygotowana przez rząd ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, tzw. lex szarlatan, trafiła na biurko prezydenta po zakończeniu prac parlamentarnych 31 lipca. Głowa państwa ma na decyzję w sprawie ustawy 21 dni.
MZ: nowe prawo ma chronić pacjentów
Już na etapie konsultacji społecznych propozycja regulacji wzbudziła dyskusję, głównie wśród stowarzyszeń zrzeszających zielarzy, akupunkturzystów, homeopatów i salony kosmetyczne. Uwagi (w sumie ponad 5 tys.) zgłosiło wiele instytucji i organizacji, w tym m.in. Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Polska Izba Ubezpieczeń, związki zawodowe, fundacje pacjentów, stowarzyszenia producentów suplementów i izby gospodarcze. Ministerstwo Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta podkreślają, że nowe prawo chroni pacjentów przed wyłudzaniem pieniędzy i narażaniem ich na niesprawdzone terapie, które mogą negatywnie wpłynąć na proces leczenia. - Mam nadzieję, że ta ustawa uzyska podpis pana prezydenta - powiedziała we wtorek w TVN24 ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Mocne argumenty wysuwają lekarze. - My się już spotykaliśmy z sytuacjami picia siary pawiana, kąpieli z wymion krowy pierwszorazowego cielaka - wyliczała prof. Anna Raciborska, kierująca Kliniką Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytut Matki i Dziecka, reporterce programu "Polska i Świat" w TVN24. Podała też przykład 5-letniej pacjentki z mięsakiem, której mama zdecydowała o odroczeniu leczenia, szukając pomocy w medycynie niekonwencjonalnej. - Kiedy po tych kilku tygodniach do nas przyszła, to się okazało że dziecko ma chorobę rozsianą i tutaj leczenie nie skończyło się dobrze - opowiadała lekarka. Winą za takie sytuacje obarcza oszustów, którzy odebrali pacjentom szanse na przeżycie. Uważa, że powinni być karani.
Lekarze: trzeba walczyć z szarlatanerią
Lekarze przekonują, że państwo musi skutecznie ścigać osoby bez wykształcenia medycznego, które oferują usługi terapeutyczne. - Jako samorząd lekarski od dawna podkreślamy, że potrzebujemy w Polsce takiego prawa, które pozwoli skutecznie walczyć z tą szarlatanerią - powiedział w czwartek w TOK FM wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor. - Jeszcze w przypadku pseudolekarzy - bo tylko tak mogę powiedzieć o osobach, które mają prawo wykonywania zawodu lekarza i stosują metody niesprawdzone - możemy podejmować działania i nasz pion orzecznictwa zawodowego może po prostu ich sądzić. W przypadku tych osób, które nie są lekarzami, niestety my nie mamy żadnej władzy - wyjaśnił.
Do prezydenta zaapelowała m.in. wirusolożka i immunolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, członkini zespołu doradczego ds. bezpieczeństwa informacyjnego, powołanego przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W opublikowanym w mediach społecznościowych liście otwartym wirusolożka wskazała na skalę pseudomedycznych praktyk w Polsce i ich konsekwencje dla chorych. "Milczenie państwa w tej sprawie jest samo w sobie decyzją, tylko decyzją na korzyść oszustów, a nie na korzyść pacjentów. Podpisując ustawę, przenosi Pan tę decyzję na drugą stronę, na stronę tych, którzy potrzebują ochrony" - zwróciła się do prezydenta.
W wywiadzie dla portalu Rynek zdrowia zwróciła uwagę, że ustawy analogiczne do Lex Szarlatan działają we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech i Belgii. - W USA sprawy przeciwko sprzedawcom pseudomedycyny regularnie kończą się wielomilionowymi karami - mówiła.
Prezydent przyjmuje petycje
Zwolennicy medycyny alternatywnej uważają, że ustawa niesie ryzyko zablokowania dostępu do niestandardowych metod leczenia. Przekonują Karola Nawrockiego do weta. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, pytany na początku sierpnia w radiu RMF24 o decyzję, jaka zapadnie w sprawie ustawy, przyznał, że nowela "oczywiście budzi emocje". - Dawno nie widziałem ustawy, która powodowałaby takie zainteresowanie, która by powodowała taką aktywność różnych środowisk pacjenckich, ale także np. biznesu - stwierdził. Zapewnił, że nowelizacja "jest poddawana bardzo wnikliwej ocenie formalnoprawnej". Wśród organizacji apelujących o zawetowanie przepisów jest m.in. Instytut Ordo Iuris. W ocenie organizacji "nowe regulacje drastycznie naruszają konstytucyjną wolność słowa, swobodę badań naukowych, autonomię pacjenta oraz wolność działalności gospodarczej". Apel o weto z 25 tys. podpisów zaniosła do Kancelarii Prezydenta także delegacja propagatorów tzw. medycyny niekonwencjonalnej, w tym Jerzego Zięby. Mężczyzna w 2023 r. skazany został za znieważenie i zniesławienie lekarzy. Odpowiada też przed sądem m.in. za bezprawną sprzedaż środków, którym przypisywano właściwości lecznicze.
Apel w sprawie "lex szarlatan" trafił też do Marty Nawrockiej. Wystosowała go Dorota Gudaniec, matka dziecka z zespołem Downa, która udziela porad jako naturoterapeutka. Opisując własną walkę o dostęp do medycznej marihuany przekonuje, że konieczne jest zachowanie granicy między ochroną pacjentów a ograniczaniem ich możliwości poszukiwania leczenia. "Nie proszę Panią o opowiedzenie się przeciwko lekarzom. Nie proszę o zgodę na oszustwo, hochsztaplerstwo ani wykorzystywanie ludzkiej rozpaczy" - podkreślała, argumentując za skierowaniem ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Termin mija 21 sierpnia
W środę Kancelaria Prezydenta poinformowała na swojej stronie o innym spotkaniu - z przedstawicielami różnych organizacji w sprawie nowelizacji ustawy. W rozmowie ze Zbigniewem Boguckim reprezentowane były m.in.: Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Ogólnopolska Federacja Onkologiczna, Business Centre Club, Fundacja Onkologiczna Rakiety, Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Klub Jagielloński, Krajowa Izba Fizjoterapeutów, Związek Rzemiosła Polskiego, Naczelna Rada Aptekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych oraz środowisko lekarskie. "Przedstawiciele poszczególnych środowisk mieli możliwość przedstawienia swoich stanowisk, zastrzeżeń i argumentów dotyczących ustawy. Szef KPRP podkreślił, że z perspektywy Prezydenta istotne jest rozpatrzenie wszystkich aspektów sprawy, niezależnie od standardowych podziałów czy ocen politycznych" - przekazano w komunikacie po spotkaniu. W czwartek w Radiu Zet Bogucki powiedział: - Pan prezydent pochyla się nad tą ustawą i nad analizą tej ustawy. Termin do decyzji jest do 21 (sierpnia - PAP), a więc do kolejnego piątku i na pewno w tym terminie pan prezydent podpisze tę ustawę.
Co zmieni ustawa?
Zgodnie z przygotowaną przez resort zdrowia we współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta (RPP) nowelizacją wprowadzony zostanie zakaz stosowania praktyk pseudomedycznych. Zostały one zdefiniowane jako udzielanie świadczeń zdrowotnych, które stwarzają ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci człowieka przez osobę niewykonującą zawodu medycznego; oferowania lub stosowania metod diagnostycznych lub leczniczych niebędących świadczeniem zdrowotnym, w przypadku których wprowadza się pacjenta w błąd, że posiadają one właściwości świadczenia zdrowotnego.
Regulacja wprowadza również zakaz stosowania praktyk pseudomedycznych w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych. Po wejściu ustawy w życie żaden podmiot nie będzie mógł udzielać świadczeń zdrowotnych bez oficjalnego wpisu do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą i podejmować takich działań w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Ustawa reguluje także kwestie ziołolecznictwa - chodzi o oddzielenie legalnej, bezpiecznej i stosowanej od wieków fitoterapii, która często stanowi wsparcie tradycyjnego leczenia, od niebezpiecznego znachorstwa.
Resort zdrowia w porozumieniu z RPP przewidział także wysokie kary finansowe. Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów będzie grozić kara do 1 mln zł, a za brak współpracy z rzecznikiem - do 100 tys. zł. Sankcje te będą obowiązywały także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji. Regulacja ma wejść w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia.