Kandydatura Macieja Berka budzi kontrowersje. Prezes Iustitii: o standardach mówimy w odniesieniu do każdej strony sceny politycznej

Maciej Berek
Przymusiński: jeżeli mówimy o określonych standardach, to w odniesieniu do każdej strony sceny politycznej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Rafał Guz/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Warto trzymać się wysokich standardów, nawet jeżeli nie są obowiązującym prawem - ocenił w TVN24 Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Komentował on kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Jak mówił, dobrze by było, gdyby odnowa instytucji "dokonywała się w atmosferze, która nie wzbudza takich kontrowersji".

Donald Tusk poinformował w czwartek, że wyraził warunkową zgodę na odejście z rządu Macieja Berka i jego kandydowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej premier ogłaszał, że Berek przestaje być ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, a jego obowiązki przejmie Joanna Knapińska, szefowa Rządowego Centrum Legislacji.

Tusk przekonywał na konferencji prasowej, że nie zna osoby lepiej niż Berek przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić "tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym".

Przymusiński o kandydaturze Berka do TK: warto trzymać się wysokich standardów

Kwestię kandydowania Berka do TK skomentował na antenie TVN24 prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Przyznał, że "od strony prawnej ta kandydatura formalnie jest poprawna". - Natomiast uważam, że słusznie wskazuje się na to, że te nowe standardy, które miały rządzić wyborami sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zostały przez Sejm wyrażone w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, która została uchwalona przez Sejm - powiedział. Zaznaczył, że ustawa nie weszła w życie, ale "jednak stanowiła wyraz woli Sejmu, jakich nowych standardów chce dotrzymywać".

Były prezydent Andrzej Duda skierował proponowane przez rządzących ustawy do TK, co oznaczało, że sędziowie orzekali de facto we własnej sprawie. Trybunał w lipcu 2025 roku uznał oba projekty za niezgodne z konstytucją.

Przypomniał, że w ustawie była mowa między innymi o tym, że jeżeli ktoś był członkiem Rady Ministrów, to przez cztery lata od zakończenia sprawowania tej funkcji, nie może być wybierany na urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Zdaniem Przymusińskiego "warto takich wysokich standardów się trzymać, nawet jeżeli nie są obowiązującym prawem". - I z tego powodu ta kandydatura oczywiście budzi kontrowersje - dodał.

- Kwalifikacji prawniczych nikt panu ministrowi Berkowi, myślę, że nie odmawia, bo rzeczywiście pokazywał swoimi działaniami to, że jest prawnikiem wysokiej próby - zaznaczył. - Natomiast ta sytuacja, w jakiej znaleźliśmy się, jeśli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, który był dotknięty właśnie tym, że osoby skrajnie upolitycznione, takie jak - przypomnę - pani Pawłowicz, pan Piotrowicz, wybierano w jego skład, powinna powodować, że pokazując nowe standardy, pokazuje się właśnie takich kandydatów, którzy nie mają żadnego rysu politycznego - ocenił prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Kandydatura Berka budzi kontrowersje. "Czasami trzeba być jak żona Cezara"

W środę profesor Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, który komentował doniesienia medialne dotyczące Berka, ocenił, "jeżeli to się zdarzy, to to będzie kpina w pewnym sensie z tych ludzi, którzy tysiącami wychodzili na ulice".

Przymusiński zapytany, czy ludzie, którzy mają w sercu dobro polskiego wymiaru sprawiedliwości, zrozumieją decyzję w sprawie Berka, odparł: Myślę, że mogą mieć z tym problem, bo jeżeli mówimy o określonych standardach, to mówimy o nich w odniesieniu do każdej strony sceny politycznej.

- Jeżeli przez ostatnie lata mówiliśmy głośno o tym, że politycy nie powinni zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, że byli posłowie nie powinni zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, to przecież wcale nie chodzi nigdy o to, że to są osoby z określonego ugrupowania politycznego, tylko że to są osoby, które były politykami, nieważne, z jakiej strony sceny politycznej - zaznaczył Przymusiński.

A więc - dodał - "w tym wypadku jest to sytuacja, która może być w pewien sposób porównywalna, choć oczywiście ten stopień zaangażowania w politykę pewnie nie był aż tak wysoki jak w przypadku pani Pawłowicz czy pana Piotrowicza, którzy byli członkami izby parlamentarnej, ale jednak ona jest i musiała mieć znaczenie dla Sejmu, skoro w ustawie, którą uchwalał, wyraził również taki pogląd, że bycie członkiem Rady Ministrów wymaga czteroletniej karencji, zanim będzie się wybranym do Trybunału Konstytucyjnego".

Przymusiński mówił, że dobrze by było, gdyby odnowa TK "dokonywała się w atmosferze, która nie wzbudza takich kontrowersji".

Dodał, że "jeszcze większość parlamentarna, czy pan premier mają czas, żeby zastanowić się nad tym, czy to jest najlepsze rozwiązanie, żeby usunąć ten cień polityczności z Trybunału Konstytucyjnego". - Myślę, że również sam kandydat na pewno wnikliwie będzie się wsłuchiwał w te głosy opinii publicznej. Nikt nie odmawia mu kompetencji, ale czasami trzeba być jak ta żona Cezara, która powinna być poza wszelkimi podejrzeniami - zaznaczył.

Maciej Berek
Maciej Berek
Źródło zdjęcia: PAP/Paweł Supernak

Zaapelował "o to, aby rozważyć jednak wszystkie konsekwencje dla dobra państwa i dla dobra odbudowy prestiżu takiej instytucji, jaką jest Trybunał Konstytucyjny, który właśnie w tej chwili ma być na ścieżce odpolitycznienia". - A stwarzanie takiego wrażenia, że to odpolitycznienie jednak następuje tak, można powiedzieć, nie do końca, mogłoby tej całej ścieżce zaszkodzić. Nie mam wątpliwości - podsumował.

Źródło: TVN24
Czytaj także: