Rozczarowanie - tak zgodnie ruch Karola Nawrockiego w sprawie "lex szarlatan", czyli nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, komentują od czwartku medycy i naukowcy. - To cios w bezpieczeństwo pacjentów - podkreślają i zwracają uwagę, że ustawa miała odpowiadać na poważny problem społeczny.
- Chociaż może [była] niedoskonała w wielu kwestiach prawnych, to niedoskonałe prawo jest lepsze niż brak penalizacji dla oszustów, dla potencjalnych zabójców ludzi. I to jest coś, co oczywiście jest rozczarowujące - mówił dr Michał Sutkowski, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych, w piątkowym wydaniu programu "Wstajesz i wiesz" w TVN24.
Krytycznie ocenił również atmosferę towarzyszącą dyskusji nad ustawą. - W tej atmosferze wokół ustawy zrównano lekarza z oszustem, naukę z bełkotem, prawdę z fałszem. Średniowiecze w najgorszym tego słowa znaczeniu - alarmował dr Sutkowski, dodając, że "w tej proceduralnej, partyjnej, politycznej wojence przepadną rozwiązania, które mogłyby chronić polskich pacjentów i dawać im prawdziwą nadzieję, a nie fałszywą iluzję".
Jakie rozwiązania przepadły? Co w praktyce oznacza brak podpisu prezydenta? Punktujemy.
1. Nie będzie wydawania ostrzeżeń ani rejestru
Regulacja zakładała, że Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł wydawać ostrzeżenia publiczne, jeżeli strona postępowania dopuści się praktyki, która może zagrażać pacjentom. Mógłby też żądać wszczęcia postępowania cywilnego (i brać w nim udział), dotyczącego praw pacjenta na takich samych prawach, jakie przysługują prokuratorowi.
- Ta ustawa miała przede wszystkim dać narzędzia Rzecznikowi Praw Pacjenta, których w tej chwili nie ma, wobec tych, którzy są najbardziej groźni, czyli osób, które nie mają absolutnie żadnych kompetencji do tego, żeby leczyć, proponować terapię i odciągać od tego, co jest uznaną, pewną drogą leczenia - tłumaczył we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Piotr Wójcik z tvn24.pl.
W ramach "lex szarlatan" planowano również utworzenie jawnego, elektronicznego rejestru podmiotów rozpowszechniających dezinformację medyczną w celach zarobkowych.
2. Nie będzie kar finansowych
Ustawa "Lex szaralatan", przygotowana przez resort zdrowia w porozumieniu z RPP, przewidywała także wysokie kary finansowe za naruszanie zbiorowych praw pacjentów - nawet do 1 mln zł, a za brak współpracy z rzecznikiem - do 100 tys. zł. Sankcje te miały obowiązywać także wtedy, gdy działalność zostałaby zakończona tuż przed wydaniem decyzji.
- To była wątpliwość pana prezydenta, który stwierdził, że jest to jednoosobowa kompetencja, uznaniowa, bez sądu i tak dalej. Absolutnie nie. To nie miało być tak, że Rzecznik Praw Pacjenta wydaje decyzję, nakłada karę i koniec. Jeśli ktoś nie zgadzałby się z tą karą, zawsze miałby drogę odwoławczą - zaznaczył Piotr Wójcik. Dodajmy, że autorzy ustawy podkreślali, iż decyzja o nałożeniu kary miałaby być poprzedzona konsultacjami z ekspertami.
3. Nie będzie zamykania gabinetów szarlatanów
- Ta ustawa miała zamykać wszystkie gabinety szarlatanów, potencjalnych zabójców. Nie bójmy się tego słowa. To naprawdę trzeba mówić w sposób jasny i oczywisty. To są potencjalne niebezpieczeństwa - podkreślał dr Michał Sutkowski w piątkowym wydaniu "Wstajesz i wiesz" w TVN24. "Lex szarlatan" przewidywała, że RPP będzie miał prawo wydawania tymczasowych decyzji, które natychmiast nakażą firmom przerwanie określonych działań lub zaniechanie ich jeszcze przed zakończeniem postępowania.
Wśród zarzutów wobec nowych przepisów pojawiały się głosy, że mogłyby one ograniczyć rozwój nauki i zablokować metody, które dziś uznawane są za alternatywne, ale w przyszłości mogłyby znaleźć zastosowanie w medycynie. - Nie chodzi o wolność nauki. Ta wolność nauki dzieje się przed leczeniem pacjenta i jest zarezerwowana dla badań, dla medycyny opartej na faktach. Tam zbierają się fachowcy, eksperci. Tam wykuwa się całość czegoś, co jest produktem leczniczym, co jest procedurą leczniczą, i to na końcu ma leczyć pacjenta - tłumaczył dr Sutkowski.
Jak zaznaczył, ustawa nie miała ograniczać badań naukowych ani dostępu do produktów, które nie stwarzają zagrożenia dla pacjentów.
4. Nie będzie wiadomo, czym są praktyki pseudomedyczne
W nowelizacji ustawy odesłanej przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego praktyki pseudomedyczne określono jako:
- udzielanie świadczeń zdrowotnych, które stwarzają ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci człowieka przez osobę niewykonującą zawodu medycznego;
- oferowanie lub stosowanie metod diagnostycznych lub leczniczych niebędących świadczeniem zdrowotnym, w przypadku których wprowadza się pacjenta w błąd, że posiadają one właściwości świadczenia zdrowotnego.
Regulacja wprowadzała również zakaz stosowania praktyk pseudomedycznych w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych.
Właśnie te definicje wzbudziły dużo nieuzasadnionych obaw dotyczących zakazu powszechnie dostępnych produktów lub praktyk, jak ziołolecznictwo czy akupunktura. - Czy ktoś nie kupi herbatki ziołowej w osiedlowym sklepie spożywczym, dlatego że wchodzi taka ustawa? To są kompletne bzdury, ale mówi się je po to, żebyśmy mieli poczucie strachu, że joga i akupunktura będzie zabroniona - stwierdził dr Sutkowski we "Wstajesz i wiesz" .
Jak wyjaśnił, interwencja Rzecznika Praw Pacjenta byłaby uzasadniona wtedy, gdy zastosowanie określonej metody pozbawiałoby chorego szansy na skuteczne leczenie. - Chodziło o to, żeby nie przekonywać nikogo, że jeżeli wypije napar z takiego czy innego ziółka, to wyleczy raka. Natomiast całe spektrum rzeczywistych, sprawdzonych zastosowań zielarstwa pozostaje - wyjaśniał z kolei Piotr Wójcik.
5. Pacjenci nie będą chronieni przed fałszywymi obietnicami
- Onkolodzy widzą pacjenta i mówią mu: "jest nowotwór, możemy zaproponować następujące leczenie". Uczciwie muszą też powiedzieć, jakie są szanse wyleczenia i jakie jest ryzyko, że jednak to się nie powiedzie. Natomiast szarlatan może powiedzieć wszystko. Może powiedzieć: "mój suplement wyleczy cię ze wszystkiego" albo "odkwaszaj organizm, zjedz suplement, będziesz zdrów jak ryba". Lekarz tego nie powie - podkreślał Piotr Wójcik w piątkowej rozmowie na antenie TVN24.
"Lex szarlatan" i sankcje finansowe miały zapobiegać takim właśnie fałszywym obietnicom. Chodziło o to, by pacjent znajdujący się w trudnej sytuacji im nie uległ i nie zrezygnował ze sprawdzonej terapii. - Ktoś w momencie zupełnego osłabienia może być wiedziony tymi obietnicami i pójść do szarlatana. Kiedy wróci do lekarza, często jest już w takim stanie, że leczenie oznacza tylko łagodzenie odchodzenia na tamten świat - tłumaczył dziennikarz tvn24.pl.
Dr Sutkowski zauważył, że lekarze rodzinni chyba najczęściej obserwują skutki działań pseudomedyków. - Niestety tak się dzieje. Leczenie raka prostaty kamieniami, a udaru - wodą gazowaną z wizerunkiem jakiegoś szarlatana - wymieniał lekarz.
6. Chory może nie doczekać finału sprawy
W zamian za "lex szarlatan" Karol Nawrocki zaproponował m.in. wprowadzenie do Kodeksu karnego nowego typu czynu zabronionego: nakłaniania do niebezpiecznych decyzji zdrowotnych. Propozycje głowy państwa przewidują, że za nakłanianie chorej osoby do rezygnacji ze zleconego leczenia medycznego lub do stosowania niebezpiecznych praktyk miałoby grozić do trzech lat więzienia. Jeśli pacjent pod wpływem działania tzw. szarlatana zaniechał leczenia lub podjął szkodliwą praktykę - wówczas sprawcy takiego czynu miałoby grozić do pięciu lat pozbawienia wolności. Do 10 lat więzienia groziłoby osobie, pod wpływem działania której pacjent doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- To, że pojawi się w prawie karnym kara do piętnastu lat pozbawienia wolności za ten właśnie nowy typ czynu zabronionego, zadziała po fakcie. Piętnaście lat, kiedy pacjent umrze. A tu chodziło o to, żeby ten pacjent nie umarł. Chodziło o to, żeby go uchronić, żeby w porę coś zahamować - mówił Wójcik. W podobnym tonie wypowiedziała się wirusolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. "Zostaje prokuratura, a wszyscy wiemy, jak to wygląda. Sprawy trwają latami, a najczęściej zaczynają się dopiero wtedy, gdy ktoś już umarł" - skomentowała na portalu społecznościowym.