Jamal Musiala i napady nieświadomości. Co może je nasilać?

imageTitle
Wawrzynek: udar cieplny jest realnym stanem zagrożenia życia i zdrowia
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Czym są napady nieświadomości wynikające z dysfunkcji neurologicznej, na które cierpi Jamal Musiala? Czy będzie mógł kontynuować karierę? Według ekspertów przy skutecznym leczeniu sportowcy z taką diagnozą mogą odzyskać pełną zdolność do gry. Jednak terapia często trwa wiele lat.

23-letni zawodnik Bayernu Monachium, który zasłabł w dwóch kolejnych meczach wyjaśnił, że doświadcza "krótkotrwałych napadów nieświadomości spowodowanych dysfunkcją neurologiczną, które można skutecznie leczyć". Czy może być to przeciwwskazanie do zawodowo uprawiania sportu? - zastanawiają się niemieckie media.

Większości pacjentów pomagają leki

Jak podaje niemiecki dziennik "Süddeutsche Zeitung", neurolog prof. Peter Berlit ocenił w rozmowie z Niemiecką Agencją Prasową, że skuteczne leczenie takiej dysfunkcji neurologicznej pozwala sportowcom wrócić do pełnej aktywności. - Ogólnie można powiedzieć, że około 80-90 procent wszystkich pacjentów można skutecznie leczyć farmakologicznie - powiedział ekspert.

Według prof. Berlita, który jest sekretarzem generalnym Niemieckiego Towarzystwa Neurologicznego (Deutsche Gesellschaft für Neurologie - DGN), dotyczy to również zawodowych piłkarzy. - Ponieważ w zdecydowanej większości przypadków można nad tym zapanować za pomocą leków, odnosi się to oczywiście także do sportowców: jeśli napady już nie występują, zawodnik jest w pełni zdolny do gry - dodał i zwrócił uwagę, że leczenie może być długotrwałe.

- Większość pacjentów musi jednak przyjmować leki przez wiele lat, a czasami nawet przez całe życie. Jeśli są one zażywane regularnie, a ich stężenie we krwi utrzymuje się na odpowiednim poziomie, pacjenci są zazwyczaj chronieni przed takimi napadami - wyjaśnił neurolog.

Co może wywołać napad?

Cytowany neurolog zaznaczył, że napady nie zawsze mają konkretną przyczynę. Istnieją jednak czynniki, które mogą sprzyjać ich wystąpieniu.

- Nie są do tego potrzebne żadne konkretne czynniki, ale pewne rzeczy mogą prowokować napady. Należy do nich na przykład hiperwentylacja, czyli bardzo intensywne wdychanie i wydychanie powietrza, do czego dochodzi podczas wysiłku fizycznego. Napady nieświadomości mogą także wywoływać migoczące światło i inne bodźce świetlne, a w szerszym znaczeniu również stres. Istnieją różne czynniki wyzwalające, ale ataki mogą występować także bez nich - podkreślił cytowany neurolog i wyjaśnił, że osoba doświadczająca napadu może nie zdawać sobie z niego sprawy w chwili jego występowania.

- Dopiero później orientuje się, że coś było nie tak. Podczas samego wyłączenia świadomości niczego jednak nie rejestruje - tłumaczył.

Leczenie a sport wyczynowy

Napady pojawiające się w dzieciństwie lub okresie dojrzewania mogą ustąpić w późniejszym wieku. W niektórych przypadkach możliwe jest wówczas odstawienie leków, ale nie zawsze. - Jeśli pojawiają się później, często konieczne jest dłuższe leczenie - powiedział prof. Berlit.

Neurolog zaznaczył, że leki należy dobierać indywidualnie, z uwzględnieniem ich tolerancji i możliwych działań niepożądanych. - Oczywiście w każdym przypadku trzeba indywidualnie sprawdzić tolerancję leku. Każdy preparat może powodować skutki uboczne, ale dostępne są różne, bardzo skuteczne środki. Właściwie dla każdego pacjenta można indywidualnie dobrać lek, który będzie dobrze tolerowany i pozwoli na uprawianie sportu wyczynowego - wskazał.

- Nie ma też ryzyka, że stosowane tabletki zostaną zaklasyfikowane jako doping - podkreślił.

Napady nieświadomości nie muszą oznaczać trwałej diagnozy

Prof. Berlit dodał, że napady nieświadomości zasadniczo nie powodują uszkodzeń mózgu, o czym mówiła też Joanna Piotrowska, neurolożka w niedawnej rozmowie z tvn24.pl.

"Napady nieświadomości mogą wiązać się z upadkami. Jeżeli jednak nie dochodzi do urazu głowy i nie występują drgawki, nie powodują one takiego uszkodzenia układu nerwowego jak napady drgawkowe. Napady drgawkowe pozostawiają mikrouszkodzenia w ośrodkowym układzie nerwowym."

Jak wyjaśniła neurolożka, takiej diagnozy nie stawia się na całe życie. - Obserwujemy pacjenta mniej więcej przez rok i wykonujemy dodatkowe badania. Czasami potrzebne jest wdrożenie leczenia zabezpieczającego przed kolejnymi napadami. Sprawdzamy wówczas, czy ono działa. Jeżeli epizody się nie powtarzają, leczenie można przerwać. Diagnoza nie zostaje z pacjentem na całe życie i nie jest on stygmatyzowany napadami nieświadomości - podsumowała lek. Joanna Piotrowska.

Źródło: tvn24.pl, Süddeutsche Zeitung
Czytaj także: