Przez osiem miesięcy szczecińskie lokale gastronomiczne otrzymywały fałszywe zamówienia jedzenia z dostawą. Właściciele restauracji sądzili, że posiłki trafiają do klientów, tymczasem pod wskazanymi adresami okazywało się, że nikt ich nie zamawiał.
Jak wyjaśnił Bartosz Kowalski, właściciel Heat's Pizza w Szczecinie, jego lokal otrzymał około 60, 70 takich zamówień. Część udało się wykryć przed realizacją, ale niektóre trafiły do dostawy. Straty restauracji wyniosły kilka tysięcy złotych.
- Były to zamówienia na 150, 200 złotych, więc takie do przyjęcia i normalne. Nie budziły takich podejrzeń jak zamówienia na pięć czy siedem tysięcy złotych - powiedział.
Według śledczych za procederem stał 23-letni mężczyzna - został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Zatrzymany miał zamawiać jedzenie przez internet z płatnością przy odbiorze. Nie podawał przy tym własnych danych.
- Dokonywał zamówień jedzenia na obce osoby. Było nawet takie zamówienie, które przekroczyło 37 tysięcy złotych. Oprócz osób prywatnych i zamówień kierowanych w ich stronę, mężczyzna dokonywał tych zamówień również na adresy polityków oraz znanych publicznie osób - przekazał starszy posterunkowy Michał Pietraszko z Zespołu Prasowego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Wśród osób, których dane miały zostać wykorzystane, znaleźli się między innymi Hubert Urbański i Maciej Maleńczuk. Restauracja nie realizowała tych dostaw, ponieważ rozpoznawała, że zamówienia są fałszywe.
Problemem było jednak to, że dane wykorzystywane przy zamówieniach stale się zmieniały.
- Imiona i nazwiska, numery telefonów, adresy e-mail oraz adresy dostaw były cały czas zmieniane, więc nie było łatwo się połapać - podkreślił właściciel Heat's Pizza.
Według Michała Kaczmarka z Północnej Izby Gospodarczej proceder dotknął co najmniej kilku szczecińskich pizzerii i innych lokali oferujących jedzenie na wynos. Podobne przypadki miały być odnotowywane również w Warszawie i Krakowie.
- O ile taki żartowniś zdarza się pewnie w różnych branżach w całej Polsce od czasu do czasu, tak kiedy ma to charakter zorganizowany, kiedy jedna restauracja potrafiła mieć w tygodniu trzy, cztery takie oszukańcze zgłoszenia, to mówimy tutaj o poważnych problemach finansowych, bo to są straty - zaznaczył.
Dla restauracji problemem nie były wyłącznie koszty niezrealizowanych zamówień. Fałszywe zlecenia komplikowały również pracę dostawców.
- Takie zamówienie, które wpada w sobotę o godzinie 21, gdzieś na drugi koniec Szczecina, potrafi rozbić cały system dostaw. Później normalni klienci na tym cierpią - powiedział Kowalski.
Właściciel lokalu prowadził na własną rękę działania mające pomóc w ustaleniu, kto stoi za zamówieniami. Zebrane informacje przekazywał policji.
Groźby w komentarzach do zamówień
Okazało się, że sprawa ma również drugi wątek. Śledczy ustalili, że w komentarzach do części zamówień pojawiały się groźby kierowane pod adresem pokrzywdzonych lub ich bliskich. Poszkodowanych w tym zakresie jest co najmniej pięć osób.
- Uporczywie nękał te osoby, zawierał tam informacje, które były znane tylko tym osobom pokrzywdzonym, a dodatkowo kierował jeszcze groźby karalne. Te groźby były na przykład na temat uprowadzenia małoletniego, pożaru kancelarii notarialnej czy też wypadku komunikacyjnego - wymienił Pietraszko.
Prokurator Artur Mądrzak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie przekazał, że w jednym przypadku podejrzany miał uzależniać zaniechanie dalszych działań od wycofania przez pokrzywdzonego zawiadomienia o przestępstwie.
Zatrzymany nie przyznał się
23-latek został zatrzymany w tym tygodniu w swoim domu przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Policjanci zabezpieczyli między innymi telefony, nośniki danych i urządzenia teleinformatyczne, które miały być wykorzystywane do składania zamówień. Mężczyzna usłyszał zarzuty nękania i kierowania gróźb karalnych. Nie przyznał się.
- Złożył faktycznie wyjaśnienia, dość obszerne, podał okoliczności, które na obecnym etapie są weryfikowane - przekazał prokurator Mądrzak.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 23-latka na dwa miesiące. Podejrzany może opuścić areszt po wpłaceniu 10 tysięcy złotych poręczenia majątkowego.
Za nękanie i kierowanie gróźb karalnych grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.