Aborcja po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Jakie prawa mają dziś Polki?

Strajk Kobiet. Protest we Wrocławiu 28 października 2020
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego "uderzy w kobiety najbiedniejsze" (wideo z października 2020 r.)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Wyrok TK zaostrzający prawo aborcyjne w Polsce zapadł ponad pięć lat temu. Jakie prawa mają od tego czasu kobiety w Polsce? Czy mogą legalnie usunąć ciążę? A jeśli tak, to w jakich wypadkach? Czy coś grozi Polkom za dokonanie farmakologicznej aborcji? O to wszystko pytamy prawnika.

W tvn24.pl opisaliśmy historię 30-letniej Julii Biesiady. Farmakologiczna aborcja w jej wypadku częściowo zawiodła, pojawiły się powikłania, a kobieta bezskutecznie szukała pomocy w warszawskich szpitalach. I tak przez pięć tygodni. Kobieta mówi o efekcie mrożącym, o tym, że lekarze nieraz boją się dziś bardziej polityków niż pozostawienia pacjentek bez odpowiedniego wsparcia.

Jakie prawa dziś mają Polki? Tłumaczy prawnik Fundacji Federa Mateusz Bieżuński:

1. Aborcja jest prawnie dopuszczalna, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety albo gdy jest wynikiem popełnienia na niej czynu zabronionego (zgwałcenia).

W takiej sytuacji kobieta może zgłosić się do dowolnego szpitala w Polsce i zażądać przerwania ciąży - wystarczy zaświadczenie od lekarza, stwierdzające zagrożenie, bądź dokument od prokuratora, potwierdzający wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego.

Gdy występuje zagrożenie dla zdrowia lub życia, prawo nie przewiduje żadnego terminu, w jakim kobieta musi zgłosić się z dokumentami na oddział - może zrobić to na każdym etapie ciąży. W przypadku ciąży pochodzącej z czynu zabronionego musi to jednak zrobić przed upływem 12. tygodnia ciąży.

Nawet nasze restrykcyjne przepisy dotyczące aborcji nie tworzą formalnie żadnych innych wymagań. Nie ma potrzeby dodatkowych konsultacji czy badań - wystarczy dokument od lekarza/prokuratora. Dodatkowo zagrożenie zdrowia albo życia musi być rozumiane szeroko - nie ma żadnego zamkniętego katalogu zagrożeń. Przykładowo, ciążę można przerwać, jeśli istnieje zagrożenie dla zdrowia fizycznego (np. dla wzroku kobiety) czy psychicznego.

Gabinet ginekologiczny
Gabinet ginekologiczny
Źródło zdjęcia: Shutterstock

2. Niezależnie od aborcji gwarantowanej w ramach NFZ kobieta może przerwać ciążę samodzielnie, np. za pomocą bezpiecznych tabletek od organizacji pozarządowych czy w zagranicznym szpitalu. Nic jej za to nie grozi, nawet po powrocie do Polski, lub gdy ktoś by się o tym dowiedział. Kobieta nigdy nie odpowiada karnie za przerwanie własnej ciąży. Nie odpowiada też karnie, jeśli szuka wsparcia np. u organizacji pomocowych.

Na odpowiedzialność karną narażają się wyłącznie osoby, które przerywają czyjąś ciążę, pomagają w tym lub do tego nakłaniają, czyli np. lekarz, który przerwie ciążę mimo braku wskazań zdrowotnych, albo bliscy kobiety, którzy kupią jej tabletki w internecie.

Aktualnie czytasz: Aborcja po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Jakie prawa mają dziś Polki?

3. Jeśli pojawią się powikłania po aborcji, nie należy bać się zgłoszenia do szpitala.

Lekarze mają obowiązek udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy medycznej i nie mogą uzależniać tego od udostępnienia dokumentacji medycznej czy podania informacji dotyczących sfery intymnej pacjentki. Nic im też prawnie nie grozi za taką pomoc - to nie jest zabronione przez prawo.

4. Wszystko, co mówimy lekarzowi, chronione jest tajemnicą lekarską.

Nawet jeśli wyjawimy lekarzowi, że przerwałyśmy własną ciążę, to lekarz nic nie może z tą informacją zrobić - np. powiadomić policji. Gdyby to zrobił, sam naraziłby się na odpowiedzialność.

Lekarz nie może wypytywać o przyczyny decyzji o przerwaniu ciąży - to należy do sfery prywatnej kobiety. Może co najwyżej, w sposób delikatny, zapytać, jaka substancja została użyta, jeśli potrzebuje tej wiedzy do podjęcia decyzji o dalszym leczeniu. Musi jednak przedstawić pacjentce, po co mu taka informacja i przedstawić konsekwencje, co by się mogło wydarzyć, jeśliby jej nie uzyskał.

Kobieta nie musi wyjawiać personaliów żadnej osoby, która pomogła jej w przerwaniu ciąży, a szpital nie może uzależniać pomocy od faktu podzielenia się tą wiedzą.

OGLĄDAJ: "Miałam aborcję. Nie żałuję"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Redagowała Aleksandra Przybylska

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: