W tvn24.pl opisaliśmy historię 30-letniej Julii Biesiady. Farmakologiczna aborcja w jej wypadku częściowo zawiodła, pojawiły się powikłania, a kobieta bezskutecznie szukała pomocy w warszawskich szpitalach. I tak przez pięć tygodni. Kobieta mówi o efekcie mrożącym, o tym, że lekarze nieraz boją się dziś bardziej polityków niż pozostawienia pacjentek bez odpowiedniego wsparcia.
Jakie prawa dziś mają Polki? Tłumaczy prawnik Fundacji Federa Mateusz Bieżuński:
1. Aborcja jest prawnie dopuszczalna, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety albo gdy jest wynikiem popełnienia na niej czynu zabronionego (zgwałcenia).
W takiej sytuacji kobieta może zgłosić się do dowolnego szpitala w Polsce i zażądać przerwania ciąży - wystarczy zaświadczenie od lekarza, stwierdzające zagrożenie, bądź dokument od prokuratora, potwierdzający wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego.
Gdy występuje zagrożenie dla zdrowia lub życia, prawo nie przewiduje żadnego terminu, w jakim kobieta musi zgłosić się z dokumentami na oddział - może zrobić to na każdym etapie ciąży. W przypadku ciąży pochodzącej z czynu zabronionego musi to jednak zrobić przed upływem 12. tygodnia ciąży.
Nawet nasze restrykcyjne przepisy dotyczące aborcji nie tworzą formalnie żadnych innych wymagań. Nie ma potrzeby dodatkowych konsultacji czy badań - wystarczy dokument od lekarza/prokuratora. Dodatkowo zagrożenie zdrowia albo życia musi być rozumiane szeroko - nie ma żadnego zamkniętego katalogu zagrożeń. Przykładowo, ciążę można przerwać, jeśli istnieje zagrożenie dla zdrowia fizycznego (np. dla wzroku kobiety) czy psychicznego.
2. Niezależnie od aborcji gwarantowanej w ramach NFZ kobieta może przerwać ciążę samodzielnie, np. za pomocą bezpiecznych tabletek od organizacji pozarządowych czy w zagranicznym szpitalu. Nic jej za to nie grozi, nawet po powrocie do Polski, lub gdy ktoś by się o tym dowiedział. Kobieta nigdy nie odpowiada karnie za przerwanie własnej ciąży. Nie odpowiada też karnie, jeśli szuka wsparcia np. u organizacji pomocowych.
Na odpowiedzialność karną narażają się wyłącznie osoby, które przerywają czyjąś ciążę, pomagają w tym lub do tego nakłaniają, czyli np. lekarz, który przerwie ciążę mimo braku wskazań zdrowotnych, albo bliscy kobiety, którzy kupią jej tabletki w internecie.
3. Jeśli pojawią się powikłania po aborcji, nie należy bać się zgłoszenia do szpitala.
Lekarze mają obowiązek udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy medycznej i nie mogą uzależniać tego od udostępnienia dokumentacji medycznej czy podania informacji dotyczących sfery intymnej pacjentki. Nic im też prawnie nie grozi za taką pomoc - to nie jest zabronione przez prawo.
4. Wszystko, co mówimy lekarzowi, chronione jest tajemnicą lekarską.
Nawet jeśli wyjawimy lekarzowi, że przerwałyśmy własną ciążę, to lekarz nic nie może z tą informacją zrobić - np. powiadomić policji. Gdyby to zrobił, sam naraziłby się na odpowiedzialność.
Lekarz nie może wypytywać o przyczyny decyzji o przerwaniu ciąży - to należy do sfery prywatnej kobiety. Może co najwyżej, w sposób delikatny, zapytać, jaka substancja została użyta, jeśli potrzebuje tej wiedzy do podjęcia decyzji o dalszym leczeniu. Musi jednak przedstawić pacjentce, po co mu taka informacja i przedstawić konsekwencje, co by się mogło wydarzyć, jeśliby jej nie uzyskał.
Kobieta nie musi wyjawiać personaliów żadnej osoby, która pomogła jej w przerwaniu ciąży, a szpital nie może uzależniać pomocy od faktu podzielenia się tą wiedzą.
Redagowała Aleksandra Przybylska