Trwający weekend okazał się trudny dla mieszkańców Belgii. W sobotę w wielu rejonach kraju obowiązywały pomarańczowe ostrzeżenia przed burzami wydane przez krajowy instytut meteorologiczny (RMI). W trzech prowincjach w południowo-wschodniej części kraju alarmy były ważne aż do niedzielnego poranka.
Kierowcy opuszczali zalane pojazdy
Głównym zagrożeniem związanymi z burzami były ulewy, które miejscami wywołały podtopienia. Stało się tak między innymi w Chatelineau w dzielnicy miasta Chatelet w prowincji Hainaut na południu kraju. Gwałtowny wzrost poziomu wody spowodował tam zalanie drogi krajowej nr 90. Ulewa była tak nagła, że niektórzy kierowcy utknęli na środku drogi i musieli opuścić swoje pojazdy.
We wschodniej części prowincji Hainaut, obejmującej 22 gminy, strażacy przeprowadzili w sobotę aż 350 interwencji. Dotyczyły one głównie wypompowywania wody, usuwania powalonych drzew oraz ratowania ludzi uwięzionych w pojazdach. Nie zapowiada się na to, by strażacy odpoczęli w niedzielę - służby przekazały, że na odpowiedź wciąż czeka ponad drugie tyle zgłoszeń.
Gradobicie raniło kilkadziesiąt osób
Groźna pogoda nie ominęła także Flandrii na północy Belgii, przez którą w sobotę przeszły potężne gradobicia. Jedno z nich, w miejscowości Liezele, raniło ponad 30 osób uczestniczących w wydarzeniu plenerowym.
- Doznali zadrapań i siniaków. Wszyscy zostali opatrzeni na miejscu, nikt nie musiał być hospitalizowany - poinformował Dirk Van den Sande, rzecznik miejscowej policji. Dodał, że gradziny, które osiągały średnicę piłeczek do ping-ponga, uszkodziły wiele pojazdów.
W Brabancji Flamandzkiej, prowincji otaczającej Brukselę, stolicę Belgii, strażacy odebrali w sobotę ponad 400 zgłoszeń - przekazał Wouter Jeanfiels z miejscowej straży. - To nie rekord, ale biorąc pod uwagę czas trwania ulewy, to naprawdę duża liczba - przyznał strażak.
Trudna sytuacja wystąpiła także w centralnej Belgii. W miejscowości Ligny opady były tak intensywne, że konieczne było zamknięcie niektórych ulic w centrum - w niedzielę wciąż były one nieprzejezdne. Ulice sąsiedniego Sombreffe niedzielnym popołudniem wciąż były pełne wody i błota.