TVN24 | Wrocław

Pełnomocnicy rodziny 34-latka z Lubina o współpracy z prokuraturą: nasze wnioski bez odpowiedzi

TVN24 | Wrocław

Autor:
ib/
tam
Źródło:
TVN24 Wrocław, PAP
Konferencja bliskich zmarłego 34-latka z Lubina i ich pełnomocników
Konferencja bliskich zmarłego 34-latka z Lubina i ich pełnomocnikówTVN24
wideo 2/13
TVN24Konferencja bliskich zmarłego 34-latka z Lubina i ich pełnomocników

W czwartek po południu przed siedzibą Prokuratury Rejonowej w Lubinie (Dolny Śląsk) odbyło się spotkanie rodziny zmarłego 34-letniego Bartosza i jej pełnomocników z dziennikarzami. Prawnicy podzielili się efektami swojej pracy nad sprawą. Przyznali, że dotychczas wszystkie złożone przez nich wnioski pozostały bez odpowiedzi.

- Dotychczas złożyliśmy szereg wniosków dowodowych, łącznie z doręczeniem nam wszystkich protokołów, które są w sprawie, w tym protokołu sekcji i oględzin. Złożyliśmy też wniosek o zabezpieczenie monitoringów i dopuszczenie nas do wszystkich czynności, które będą w sprawie się odbywały. Na dzień dzisiejszy nasze wnioski pozostały bez odpowiedzi - powiedziała adwokat Renata Kolerska.

Pełnomocnicy powtarzali też to, co wcześniej padło już w przestrzeni medialnej.

- Nie zostaliśmy dopuszczeni do opinii medyków, nie braliśmy udziału w sekcji zwłok, a zatem w naszej ocenie ta opinia jest całkowicie nieważna. Żądamy nowej, która ma być przeprowadzona przez profesjonalny Zakład Medycyny Sądowej w Poznaniu - powiedział radca prawny Wojciech Kasprzyk.

Pogrzebu na razie nie będzie

- Rodzina wstrzymała się z pochówkiem, chociaż już ma zgodę. Rodzice nie wyobrażają sobie sytuacji, że w przypadku decyzji o kolejnej sekcji, będą musieli ekshumować syna i przechodzić przez to wszystko jeszcze raz - dodała adwokat Renata Kolerska.

Kasprzyk pokazał dziennikarzom zdjęcia ciała 34-latka wykonane dzień wcześniej w kostnicy. Widać na nich bordowe, duże plamy na głowie mężczyzny. - To są te zadrapania, o których mówiła prokuratura? To są wylewy krwawe na całej twarzy, więc pytanie, co się stało z krtanią? - mówił Kasprzyk.

W konferencji udział brał także poseł Piotr Borys, który poinformował o zebraniu stosownych podpisów w parlamencie, celem zwołania sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych w sprawie śmierci 34-letniego. Posłowie KO informowali o tym w czwartek na konferencji w Sejmie.

OGLĄDAJ TELEWIZJĘ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Nagranie z interwencji

34-letni mieszkaniec Lubina zmarł 6 sierpnia. Film z interwencji na ul. Traugutta trafił do internetu. Widać na nim, jak przez kilka minut policjanci próbują obezwładnić mężczyznę, który leży na ziemi. Ten krzyczy i wyrywa się. Do dwójki funkcjonariuszy dołącza kolejny, a także mężczyzna w białej bluzie z plecakiem. We czwórkę pochylają się nad leżącym 34-latkiem, próbują go obezwładnić. Po chwili przenoszą mężczyznę do radiowozu. Jednak nie udaje im się go tam umieścić. Mężczyzna leży na ulicy, przy radiowozie. W pewnym momencie przestaje krzyczeć i wyrywać się. Prawdopodobnie traci przytomność.

Nagranie z policyjnej interwencji w Lubinie
Nagranie z policyjnej interwencji w LubinieMarlena Najman

Dolnośląska policja w wydanym kolejnego dnia oświadczeniu poinformowała, że funkcjonariusze udali się na interwencję dotyczącą agresywnego mężczyzny, który miał rzucać kamieniami w okna zabudowań. Na numer alarmowy zadzwoniła matka mężczyzny, informując policję, że jej syn nadużywa narkotyków. Z wyjaśnień policji wynika, że skierowani na miejsce funkcjonariusze próbowali wylegitymować i uspokoić mężczyznę. Ten jednak nie reagował na polecenia. W rezultacie policjanci obezwładnili 34-latka, używając kajdanek i chwytów obezwładniających.

Dwie wersje wydarzeń

Kolejnego dnia policja podała, że mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala. Informację o śmierci 34-latka - jak przekazywała policja - wpłynęła do mundurowych dwie godziny po tym, jak mężczyzna trafił do lecznicy.

Podkom. Wojciech Jabłoński z biura prasowego dolnośląskiej policji, odpowiadając na pytania dziennikarzy dotyczące piątkowej interwencji, zapewniał, że w chwili kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę zespołowi medycznemu, zachowane były jego funkcje życiowe, wyczuwalny był oddech i tętno. Dodał też, że policjanci, którzy brali udział w interwencji, nie zostali zawieszeni w obowiązkach.

Policja po śmierci 34-latka z Lubina
Policja po śmierci 34-latka z Lubina (wypowiedź z poniedziałku)TVN24

Jednak w mediach pojawiły się relacje świadków zdarzenia, zdaniem których śmierć 34-latka nastąpiła jeszcze podczas interwencji. W poniedziałek wieczorem poseł KO Piotr Borys opublikował na Twitterze pismo Prokuratury Rejonowej w Lubinie, w którym można przeczytać, że "według oświadczeń ratowników po tym, jak przyjechali na ul. Traugutta w Lubinie na zgłoszenie do Bartosza S., dokonali sprawdzenia tętna, ciśnienia, lecz parametry te były niewyczuwalne". "Według ratownika zgon pokrzywdzonego stwierdzono już na ul. Traugutta. Stwierdził także, że z tego powodu nie podejmowali żadnych czynności resuscytacyjnych" - czytamy w piśmie.

Wersję tę potwierdziła w rozmowie z reporterem Uwagi! TVN Małgorzata Bacia z Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie.

- Na podstawie informacji uzyskanych od zespołu dyżurującego w tutejszym szpitalu na oddziale ratunkowym w dniu 6 sierpnia, w godzinie 6.36. do tutejszego SOR-u zespół ratownictwa medycznego przywiózł zwłoki mężczyzny - powiedziała Bacia.

Przyczyna śmierci nieustalona, potrzebne kolejne badania

Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego.

W poniedziałek w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu odbyła się sekcja zwłok 34-latka. Zastępca prokuratora okręgowego w Legnicy Arkadiusz Kulik przekazał później, że sekcja "nie wykazała zmian urazowych, które byłyby bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny".

- W szczególności nie ujawniono żadnych obrażeń, które wskazywałyby na ucisk w rejonie szyi, w mechanizmie na przykład uduszenia. Biegli stanęli na stanowisku, że celem określenia ostatecznej przyczyny zgonu konieczne jest wykonanie szeregu badań dodatkowych, w tym badań histopatologicznych oraz badań toksykologicznych. Pobrane zostały ze zwłok stosowne wycinki do badań i te badania zostały przez prokuraturę zlecone - powiedział prokurator Kulik.

Prokuratura nie określiła jak dotąd przyczyn śmierci 34-latka
Prokuratura nie określiła jak dotąd przyczyn śmierci 34-latkaTVN24 Wrocław

Odrzucony, uzależniony, nieszkodliwy. Do Bartosza przyszli policjanci, potem już nie żył - przeczytaj tekst Bartosza Żurawicza

Śledztwo przejmie Prokuratura Okręgowa w Łodzi

Prokurator okręgowy w Legnicy zwrócił się z wnioskiem do prokuratury nadrzędnej o rozważanie przekazania sprawy do innej jednostki prokuratury spoza okręgu legnickiego. - Chodzi tu w szczególności o ewentualne unikniecie zarzutów co do braku bezstronności prokuratorów, którzy prowadzą postępowanie - powiedział zastępca prokuratora okręgowego w Legnicy Arkadiusz Kulik.

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu prokurator Katarzyna Bylicka, Prokuratura Regionalna skierowała wniosek do Prokuratury Krajowej o przeniesienie śledztwa poza obszar regionu wrocławskiego.

Dział Prasowy Prokuratury Krajowej w mailu do redakcji TVN24 poinformował: "Decyzją Zastępcy Prokuratora Generalnego Krzysztofa Sieraka podjętą na podstawie § 116 ust 5 Regulaminu wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury postępowanie w tej sprawie będzie kontynuowane w Prokuraturze Okręgowej w Łodzi".

Autor:ib/ tam

Źródło: TVN24 Wrocław, PAP

Pozostałe wiadomości