Nie przypominam sobie, żeby świat miał kiedykolwiek taką bekę z przywódcy wolnego świata, czyli prezydenta Stanów Zjednoczonych - mówił Marcin Wrona. W jego ocenie, "w mediach społecznościowych jest niebywały zalew obraźliwych treści dotyczących prezydenta USA". Jacek Stawiski wyraził obawę, że "jesteśmy świadkami ingerencji w proces wyborczy w Stanach Zjednoczonych". Według niego, "jeżeli za zalewem różnego rodzaju memów stoi propaganda irańska, rosyjska czy chińska, może to oznaczać próbę wpływania na amerykańskie wybory". - Ciekawe, jak do tego podchodzą propagandziści Partii Republikańskiej, ponieważ oni uważali, że nie było rosyjskiej ingerencji, kiedy wygrał Trump. Teraz ta fala może działać na jego niekorzyść - powiedział. Marcin Wrona przypomniał, że "w listopadzie tego roku są niebywale istotne wybory, ponieważ Amerykanie będą wybierać jedną trzecią senatorów i całą Izbę Reprezentantów, w której republikanie mają tylko symboliczną przewagę". - Jeżeli republikanie stracą choćby 2-3 mandaty, to będzie dla nich katastrofa. Podobny scenariusz może wydarzyć się w kwestii senatu - zaznaczył. - Donald Trump będzie wtedy "kulawą kaczką" na dwa lata przed końcem kadencji, a ponadto będzie miał przed sobą przynajmniej jedną próbę odsunięcia go od władzy drogą impeachmentu - wyjaśnił. Zwrócił też uwagę na sondaże, które pokazują, że 70 procent Amerykanów negatywnie ocenia politykę gospodarczą Trumpa, a jego prezydenturę pozytywnie ocenia jedynie 36 procent respondentów. - Trump ma potężne kłopoty - podkreślił Marcin Wrona.