Masz subskrypcję?
Rozmowę z perskiego tłumaczył Michał Rezazadeh
Podczas Millennium Docs Against Gravity spotkaliśmy się z Sorayą Akhalaghi i Mehrdadem Oskoueiem. Odwiedzili Polskę w związku z premierą filmu "Lis i różowy księżyc". To bardzo osobisty portret Sorayi, która przez pięć lat dokumentowała swoją codzienność w Iranie, na różnych szlakach przerzutu migrantów oraz w domu, gdzie była brutalnie traktowana przez męża.
W trakcie naszej rozmowy pomijamy niektóre wątki, żeby nie zdradzać całości filmu.
- Sztuka uratowała mi życie. W wielu sytuacjach tylko za pomocą sztuki mogłam wyrazić swoje myśli i emocje, bo nie miałam z kim porozmawiać. To była moja jedyna interakcja ze światem zewnętrznym. Gdybym nie miała sztuki, myślę, że już wtedy odebrałabym sobie życie. Dziś jest dla mnie wszystkim - mówi poruszona 24-latka.
To, że sztuka ją uratowała, nie jest tylko metaforą. Dzięki temu, że zarabiała na swojej twórczości, mogła wychodzić z domu. Domu, który dzieliła z brutalnym mężem - Alim. Gdy brali ślub, byli w zasadzie dziećmi. Ona miała 14 lat, on - 16. Dlaczego tak się stało? Soraya jako dziecko, po śmierci ojca, została oddana pod opiekę stryja. Matka wyjechała z Teheranu, ostatecznie osiedlając się w Wiedniu, gdzie założyła drugą rodzinę. Stryj zakończył edukację dziewczynki i wydał ją za mąż.
- Mówiąc, że sztuka jest dla mnie wszystkim, jestem bardzo dosłowna. Dzięki niej mogłam i mogę się utrzymywać. Obecnie sprzedaję między innymi przedruki swoich grafik - wyjaśnia kobieta.
To sztuka połączyła ją niemal dziewięć lat temu z Mehrdadem Oskoueiem - jednym z najwybitniejszych współczesnych twórców irańskiego kina dokumentalnego, który od blisko ćwierćwiecza odważnie portretuje irańską rzeczywistość. Po stworzeniu "Starless Dreams" został skazany na rok więzienia. Odwołał się od wyroku. Skutecznie - pozbawienie wolności zamieniono na grzywnę.
Krótka rozmowa wystarczyła
Jak doszło do spotkania Mehrdada z Sorayą?