Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, został obrzucony tortem na sesji rady miasta. Przemoc polityczna, czy wyrażenie niezadowolenia ze sposobu prowadzonej polityki? - Zostałem uderzony ręką, w ktorej napastnik trzymał tort - mówił w "Tak jest" Jacek Jaśkowiak. Dodał, że napastnik jest zawodnikiem boksu tajskiego i - według niego - "bardzo niebezpiecznym człowiekiem". - To nie był anarchista, to był bojówkarz partii Razem. Z tymi ludźmi miałem do czynienia wcześniej - powiedział Jaśkowiak, dodając, że wcześniej osoby, które teraz go zaatakowały, towrzyszyły Marcelinie Zawiszy w trakcie jej interwencji poselskiej. - Po tym, co wydarzyło się w Gdańsku, po zabójstwie przydenta Pawła Adamowicza, powinniśmy się nauczyć, że jednak straż miejska ma określone kompetencje i określone możliwości i powinna reagować - skomentowała incydent Anna Gmiterek-Zabłocka, dziennikarka TOK FM. Dodała, że "ktoś tutaj w odpowiednim momencie nie zareagował". Według prof. dr hab. Agnieszki Kasińskiej-Metryki "problem ma charakter systemowy". Według politolożki "jest pewien rodzaj społecznego przyzwolenia na taką eskalowaną w przestrzeni publicznej mowę nienawiści". - To, co się stało, to jest przyczynek do tej dyskusji - oceniła Kasińska-Metryka.