Gdy Ameryka, razem z Izraelem, rozpoczęła wojnę z Iranem, po serwisie X zaczęły masowo krążyć trzy stare wpisy Donalda Trumpa: z lat 2011, 2012 i 2013. Ich wspólny mianownik to, że ówczesny prezydent Barack Obama zaraz rozpęta wojnę z Iranem, bo będzie chciał pomóc sobie politycznie.
Pamiętajmy - to był moment, gdy Donald Trump dopiero zaczynał flirtować z polityką. Taka antywojenna postawa była wówczas bardzo dla wyborców atrakcyjna. Pojawiało się bowiem zmęczenie tzw. forever wars (ang. - wieczne wojny), wieloletnimi konfliktami zbrojnymi, w które Ameryka angażowała się bardzo daleko od swoich granic i za które życiem płacili amerykańscy żołnierze, a pieniędzmi - amerykańscy podatnicy.
Zwłaszcza dla wyborców prawicy Irak i Afganistan to były inicjatywy tzw. neocons, czyli neokonserwatystów - elit, które zainteresowane są instalowaniem przychylnych sobie rządów i dawaniem zarobków zbrojeniówce oraz "swoim", którzy mogliby liczyć na atrakcyjne kontrakty przy meblowaniu innych państw po zakończonych operacjach wojskowych. Trump, kontrując to, był bardzo wiarygodny głośno i dosadnie krytykując amerykańską operację w Iraku, dzięki czemu rysował kontrast między sobą a osobami od lat obecnymi w polityce.
Gdy z kolei ostatnio walczył o powrót do Białego Domu - kiedy trwała już wojna Rosji z Ukrainą - pozycjonował się jako "kandydat pokoju". Jego stronnicy otwarcie mówili, że głos na Kamalę Harris byłby głosem na ludzi, którzy dążą do trzeciej wojny światowej. Donald Trump powiedział to dosłownie prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu już po powrocie do Gabinetu Owalnego: "igrasz z trzecią wojną światową".
Jeśli więc amerykański wyborca w wojnach za granicą widział marnowanie pieniędzy i bawienie się w meblowanie świata, to w Trumpie miał pełne prawo zobaczyć kandydata, który nigdy tego nie zrobi.
Trump nie wyjaśnił
A co jego rodacy mówią teraz, gdy Stany Zjednoczone wspólnie z Izraelem uderzyły w Iran?
Chwilę po wybuchu wojny, jak wynika z sondażu Ipsos, cieszyła się ona poparciem zaledwie 27 procent Amerykanów. Najnowszy sondaż tej samej pracowni wskazuje na poparcie 29 procent Amerykanów. Wzrost jest zatem bardzo skromny. Być może wynika to z faktu, że zdaniem większości rodaków Trump nie wyjaśnił celów operacji, więc nie zdobył dla siebie większej przychylności.
- Dlaczego decyzja Trumpa o wojnie z Iranem wywołała tak duże kontrowersje wśród jego zwolenników?
- Jakie są konsekwencje polityczne i społeczne konfliktu na Bliskim Wschodzie dla prezydentury Trumpa?
- Co mówią sondaże o poparciu Amerykanów dla nowej wojny i jak reagują na nią Republikanie?
- Jak sprawa Epsteina wpłynęła na zaufanie do administracji Trumpa i jego polityczne perspektywy?
- Czy wojna z Iranem może na trwałe zmienić wizerunek Donalda Trumpa w historii USA?
W opinii publicznej istnieje też obawa, że konflikt będzie trwać długo oraz że ceny paliw będą rosnąć. Dla prezydenta, który miał OBNIŻAĆ ceny, to zła wiadomość.