W 2016 roku Maja Chwalińska była gościem programu "Dzień Dobry TVN". Zwracała tam uwagę, że zamiast "gwiazdą" woli być nazywana "po prostu Maja". W rozmowie przyznała, że jej przygoda z tenisem "zaczęła się przypadkowo", gdy w Dąbrowie Górniczej powstała sekcja sportowa, na którą została zaproszona przez trenera. - Tak się zaczęło. Na początku były zabawy ogólnorozwojowe, a po dwóch miesiącach tak naprawdę zaczęliśmy odbijać przez małe siateczki. To było naprawdę bardzo powoli - podsumowała.
Podkreślała, że aby w sporcie osiągnąć sukces, "trzeba pracować".
Na pytania odpowiadał również Tomasz Chwaliński, ojciec Mai. Zwrócił uwagę, że treningi tenisa wiążą się z kosztami, czasem i poświęceniem. - Ale dla mnie to jest sama przyjemność, wspierać dziecko, które ma swoją pasję - powiedział.
Wówczas młoda zawodniczka otrzymywała szerokie wsparcie od władz Dąbrowy Górniczej - mogła za darmo korzystać z kortów miejskich, siłowni i otrzymywała stypendium. - Wszystko ma Maja tak poukładane, że trafiła w odpowiednim czasie, w odpowiedniu miejscu na świetnych ludzi - ocenił.
ZOBACZ TEŻ: Maja Chwalińska: "Nie było treningu, żebym nie płakała". Nikt nie zauważył podstępnej choroby
Maja Chwalińska o sportowych inspiracjach
Chwalińska pytana wtedy o porównania do Agnieszki Radwańskiej, a także o swoje inspiracje, powiedziała: - Na pewno gram podobnym stylem gry jak Agnieszka, bo jednak nie jestem zbyt wysoka.
- Ale największym moim wzorem z kobiet jest Maria Szarapowa, ponieważ bardziej ją cenię za jej charakter. Ona zawsze wychodzi na kort, żeby wygrać i nie ma dnia, żeby nie walczyła. Z mężczyzn to na pewno Roger Federer, którego cenię i na korcie i poza kortem - dodała.
Dopytywana, czy nie brak jej kontaktu z równieśnikami, zauważyła, że w ciągu ostatnich miesięcy była w domu przez dwa tygodnie. - Przyzwyczaiłam się do tego, że jestem poza domem - powiedziała.