Zaczęło się od ruchu bez precedensu – po raz pierwszy w historii prezydent Stanów Zjednoczonych pozwał własny rząd. A dokładniej: Donald Trump, jego synowie i powiązana z nimi firma pozwali IRS (Internal Revenue Service), czyli instytucję odpowiedzialną w Stanach Zjednoczonych za kwestie podatkowe. Zarzut? Wyciek informacji z ich zeznań podatkowych. Żądane zadośćuczynienie? 10 miliardów dolarów.
Sprawa od początku budziła kontrowersje – nawet pierwsza sędzia, przed którą trafiła, miała wątpliwości, czy może się nią zająć. Eksperci zauważali, że oto prezydent domaga się pieniędzy od agencji rządowej, która należy do gałęzi władzy wykonawczej. A na samej górze tej władzy stoi wszak Donald Trump.
Pozostało 90% artykułu
Źródło: TVN24+