Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych z 1991 roku przewiduje dwie opłaty od turystów: miejscową - zwaną potocznie klimatyczną - i uzdrowiskową. Tę pierwszą mogą pobierać gminy, które mają "korzystne właściwości klimatyczne i walory krajobrazowe". Bardziej szczegółowe kryteria określa rządowe rozporządzenie z 2007 roku - wymagana jest między innymi dobra jakość powietrza.
Opłata uzdrowiskowa to prawo gmin z rządowym statutem uzdrowiska. Jest ich 47. Do każdej złotówki z opłaty uzdrowiskowej wpływającej do samorządowej kasy drugą dokłada państwo.
Stawki za dobę pobytu to maksymalnie: 3,46 zł (opłata miejscowa) i 6,67 zł (uzdrowiskowa). Jest też "środkowa" kategoria: opłata miejscowa na obszarze ze statutem "ochrony uzdrowiskowej", wynosi ona 4,89 zł. Nowelizacja nieznacznie przesuwa te granice, o 10 do 18 groszy. Stawki są corocznie waloryzowane o wskaźnik inflacji.
W ubiegłym roku dochody z opłaty miejscowej lub uzdrowiskowej wykazały łącznie 234 gminy - mniej więcej jedna na dziesięć. Jak informował wiceminister finansów Jarosław Neneman, "z opłaty uzdrowiskowej to było 113 milionów złotych dochodu w skali kraju, a z miejscowej 85 milionów".
- Wpływy z opłat trafiają do budżetów gmin i stanowią ich dochód własny. W przypadku opłaty uzdrowiskowej środki powinny być przeznaczane na utrzymanie funkcji uzdrowiskowych, ochronę środowiska oraz infrastrukturę służącą kuracjuszom i turystom. W przypadku opłaty miejscowej samorządy mają większą swobodę w wydatkowaniu środków - wyjaśnia w rozmowie z TVN24+ adwokat Karolina Pilawska z kancelarii PZ Adwokaci.
Pobór w praktyce. "Skuteczność jest różna"
Opłaty są najczęściej pobierane przez właścicieli hoteli czy pensjonatów, którzy działają jako inkasenci na rzecz gminy. To oni ją doliczają przy rozliczeniu pobytu, a następnie odprowadzają środki do samorządu. W zamian otrzymują wynagrodzenie prowizyjne (inkaso), którego wysokość dowolnie ustala rada gminy.
Strona rządowa, samorządowa i branża zgodnie uważają, że aktualny system ma minusy.
- Przedsiębiorcy z branży turystycznej od lat wskazują, że pełnią rolę poborców daniny publicznej, co wiąże się z dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi - zauważa Pilawska.
Problem stanowi także skuteczność takiego poboru.