Poszczególne ośrodki - media, organizacje - opierają swoje szacunki na różnych danych. Amerykański dwutygodnik "Time" powołując się na informacje uzyskane od dwóch wysokich rangą pracowników resortu zdrowia w Teheranie ocenił, że liczba zgonów przekroczyła 30 tysięcu.
Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA) usiłująca zweryfikować informacje o każdej indywidualnej ofierze potwierdziła do wtorku śmierć 6126 osób. Kontynuuje też badanie spraw około 17 tysięcy innych potencjalnych zgonów.
Iran Inernational przekazał, że liczba 36,5 tysiąca zabitych wynika z dokumentów, jakie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zawarł w raporcie przekazanym Najwyższej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Iranu 24 stycznia.
Portal podkreślił, że wszystkie te ofiary śmiertelne miały paść w ciągu zaledwie dwóch dni - 8 i 9 stycznia. Oznacza to 18250 zabitych dziennie, 760 na godzinę, 13 na minutę, jedną osobę zabijaną co pięć sekund. Żaden z regionalnych konfliktów, nawet tych, jakie określano mianem "ludobójczych" nie charakteryzował się równie wysokimi wskaźnikami ofiar - ocenił serwis.
Bezprecedensowa skala represji
Podczas wojny iracko-irańskiej toczącej się między 1980 a 1988 r. w trakcie trwającego 80 dni bombardowania irańskich miast w ciągu doby ginęło średnio 188 cywilów.
W 1982 roku siły syryjskie przez blisko miesiąc atakowały artylerią i lotnictwem zrewoltowane miasto Hama, zabijając każdego dnia od 370 do 1480 osób.
W Iraku w powstaniu szyitów i Kurdów w 1991 r. życie straciło od 30 do 100 tys. osób. Oznacza to 1400 do 4800 zgonów dziennie. W protestach, do których doszło po wyborach prezydenckich w Iranie w 2009 roku zginęło od 70 do 112 osób. W najkrwawszym dniu padło od 8 do 37 ofiar.
W irańskich protestach, do których doszło po śmierci Mahsy Amini (zmarła w 2022 r. po zatrzymaniu przez policję obyczajową) od września do marca roku następnego zginęło łącznie 540–600 osób.
Iran International zauważył, że nawet uznane za oddające ułamek rzeczywistości dane ujawnione przez władze Iranu mówią o 3117 ofiarach śmiertelnych. To dowodzi, że obecna skala represji jest bezprecedensowa - zaznaczył serwis.
Prezydent Iranu: aprobujemy każdy sposób na uniknięcie wojny
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział w rozmowie telefonicznej z saudyjskim następcą tronu, księciem Mohammedem bin Salmanem, że Teheran zaaprobuje każdy sposób na uniknięcie wojny zgodny z prawem międzynarodowym.
- Groźby Amerykanów, obliczone na zakłócenie bezpieczeństwa regionu, nie osiągną nic, poza niestabilnością dla nich samych - powiedział Pezeszkian.
AFP przypomina, że w połowie stycznia Arabia Saudyjska zapewniła Iran, że nie pozwoli na wykorzystanie swego terytorium do ewentualnych ataków na ten kraj. Sam Teheran zasygnalizował tymczasem, że otworzono kanał pozwalający na komunikację z Waszyngtonem.
Konserwatywny dziennik irański "Dżawan" ostrzegł jednak, że Teheran może przejąć kontrolę nad strategiczną Cieśniną Ormuz, ważnym morskim szlakiem komunikacyjnym, przez który transportowana jest znaczna część światowego eksportu ropy i gazu skroplonego.
Państwa Zatoki Perskiej starają się odwieść USA od ataku na Iran
Irański Korpus Strażników Rewolucji ogłosił wkrótce potem, że Iran uzna wszelkie państwa ościenne za wrogów, jeśli "ich ziemia, niebo, lub wody" zostaną wykorzystane do ataków na ich kraj. Wysoki rangą przedstawiciel Strażników Rewolucji Mohammad Akbarzadeh oznajmił, że komunikat taki został przekazany państwom regionu.
Akbarzadeh, cytowany przez agencję Fars, również zagroził zablokowaniem Cieśniny Ormuz i ostrzegł, że Waszyngton i jego sojusznicy muszą wiedzieć, że "o ile bezpieczeństwo ich (dostaw) żywności, energii i handlu były zagwarantowane na tym szlaku, (...) o tyle my możemy sprawić, że to bezpieczeństwo zmieni się w brak bezpieczeństwa".
Wcześniej we wtorek dziennik "Wall Street Journal" podał, że państwa Zatoki Perskiej starają się odwieść USA od ataku na Iran. Obok Arabii Saudyjskiej w inicjatywie tej uczestniczą Katar i Oman, obawiające się, że eskalacja w regionie zagrozi gospodarce tych państw i mogłaby również zakłócić ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz.
Trump wysłał "dużą armadę" na Bliski Wschód
"New York Times" napisał natomiast, że republikański senator Lindsey Graham, bliski sojusznik prezydenta USA, poinformował, że celem Donalda Trumpa jest doprowadzenie do upadku irańskiego reżimu.
Trump powiedział w poniedziałek, że sytuacja wokół Iranu "jest zmienna", bo wysłał na Bliski Wschód "dużą armadę". Ocenił jednocześnie, że Teheran chciałby zawrzeć porozumienie.
W poniedziałek lotniskowiec USS Abraham Lincoln z towarzyszącymi mu okrętami przybył na Bliski Wschód, co - jak komentują media - zwiększa możliwości podjęcia ewentualnych operacji przeciwko Iranowi.
Dowództwo Centralne (CENTCOM), odpowiedzialne za amerykańskie siły w regionie, poinformowało, że grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln jest rozmieszczana na Bliskim Wschodzie, by wesprzeć regionalne bezpieczeństwo i stabilność.
Autorka/Autor: asty/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: ABEDIN TAHERKENAREH/PAP/EPA