Przemysław Czarnek chce szukać Ukraińców w rządzie. "Lepiej by się zajął szukaniem swojego efektu"
Podczas wtorkowych obrad Sejmu poseł PiS Przemysław Czarnek zażądał przerwy w obradach oraz zwołania konwentu seniorów celem wyjaśnienia - jak mówił - "dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków".
- Pan poseł Czarnek, który lepiej by się zajmował szukaniem swojego efektu, bo jakoś nie może go znaleźć, wychodzi na mównicę i po prostu w ksenofobicznej wypowiedzi piętnuje osoby pochodzenia ukraińskiego. To jest skandal. A wtóruje mu poseł Kowalski - oceniła w "Kropce nad i" TVN24 posłanka KO Dorota Łoboda. "Efekt Czarnka" miał zwiększyć poparcie dla PiS po tym, jak został wskazany jako kandydat na premiera, ale dotychczas w sondażach go nie widać.
Występujący zaraz po Czarnku były poseł PiS Janusz Kowalski - obecnie niezrzeszony - zapowiedział kontrolę poselską w sprawie "ukrainizacji" administracji rządowej.
Poseł PiS Marcin Horała powiedział w programie Moniki Olejnik, że on się zgadza ze słowami Przemysława Czarnka. - Problem nie jest w tym, kto jest jakiego pochodzenia, i pan profesor Czarnek nie o tym mówił. Mówił o oczywistej sytuacji, w której polski urzędnik, sam identyfikujący się i przedstawiający się jako przedstawiciel mniejszości ukraińskiej, ma problem z tym, żeby ludobójstwo na Polakach nazwać ludobójstwem - oświadczył.
Spór o słowa urzędnika i Ukrainę
Urzędnik, o którym wspomniał Horała, to Andrzej Szeptycki, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. W rozmowie w radiu TOK FM mówił, że w ukraińskim wyobrażeniu społecznym członkowie UPA zajmują miejsce porównywalne z żołnierzami wyklętymi w polskiej wyobraźni.
- Buduje symetrię między polskimi bohaterami a ludobójcami mordującymi Polaków. Niestety, tak się wypowiedział. Powiedział, że UPA to jest to samo co żołnierze wyklęci - przekonywał poseł Horała. - To nieprawda. (...) Powiedział, że w ukraińskim imaginarium tak jest, i takie było pytanie - odrzekła posłanka Łoboda.
Polityk PiS mówił też, że "zbyt długo tolerowaliśmy tego rodzaju wrogie gesty ze strony ukraińskiej". Podał przykład nadania ukraińskiej jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA", a także nadawanie ukraińskim ulicom imion oficerów UPA.
- Niestety, to mówią na przykład polscy żołnierze, że co ja mam zrobić, kiedy ja szkolę żołnierzy z Ukrainy, a oni mają naszywkę z banderowską flagą. Z flagą, pod którą mordowano Polaków - powiedział Marcin Horała.
Zdaniem Doroty Łobody decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu imienia "bohaterów UPA" jest skandaliczna, a polski rząd powinien ją potępiać. Jednocześnie przypomniała, że w ostatnim czasie są postępy w sprawie ekshumacji w Ukrainie ofiar rzezi wołyńskiej. - To się wydarzyło za naszych rządów, a nie za państwa rządów. I nowe miejsca ekshumacji są wciąż wybierane - podkreśliła.
- Powinniśmy dbać o to, żeby Ukrainki i Ukraińcy doskonale znali historię i wiedzieli o tym, że UPA to byli ludobójcy i że na Wołyniu dokonało się ludobójstwo. Bo prawda jest taka, że o tym w ukraińskich szkołach nie uczą. I ci ludzie zwyczajnie bardzo często dopiero po przyjeździe do Polski dowiadują się o tym, co czyniło UPA na Wołyniu. I to jest nasza rola, i to powinniśmy robić. Natomiast nawoływanie do nienawiści nie ma nic wspólnego z racjonalizmem. Pan Przemysław Czarnek i pan Piotr Kowalski dokładnie to robią - zaznaczyła posłanka KO.