Do oficera dyżurnego policji w Otwocku wpłynęło zgłoszenie o kolizji rowerzysty z samochodem osobowym. Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że kierujący pojazdem marki Renault stał, oczekując na możliwość bezpiecznego włączenia się do ruchu, gdy w jego auto uderzył jadący z dużą prędkością rowerzysta.
"Po zderzeniu sprawca chciał oddalić się z miejsca zdarzenia, lecz kierowca mu na to nie pozwolił i zadzwonił pod numer 112. Badanie alkomatem przeprowadzone przez policjantów wykazało, że 43-letni obywatel Ukrainy miał w organizmie ponad dwa promile alkoholu" - informuje w komunikacie podkom. Patryk Domarecki z policji w Otwocku. "Duża prędkość, z jaką poruszał się mężczyzna oraz specyfika jego pojazdu wzbudziły ich czujność. Postanowili dokładnie sprawdzić jednoślad, który na pierwszy rzut oka przypominał rower elektryczny" - dodaje.
Biegły ustali czy to jeszcze rower
Jak się okazało, konstrukcja pojazdu pozwalała na jazdę przy użyciu samej manetki gazu, a silnik elektryczny napędzał pojazd bez konieczności pedałowania, co wyklucza go z ustawowej definicji roweru. W trakcie testów okazało się, że pojazd bez problemu rozpędza się aż do 45 kilometrów na godzinę, czyli znacznie powyżej limitów przewidzianych dla rowerów elektrycznych (25 km/h).
"W związku z uzasadnionym podejrzeniem, że w świetle przepisów ten jest w rzeczywistości motorowerem, został on zabezpieczony do szczegółowych oględzin przez biegłego. Gdy oficjalnie potwierdzi ustalenia policjantów, 43-latek odpowie za złamanie szeregu przepisów. Jako kierujący motorowerem nie miał prawa poruszać się po ścieżce rowerowej, pojazdem niedopuszczonym do ruchu, bez obowiązkowego ubezpieczenia OC oraz wymaganego kasku ochronnego. Najpoważniejsza kara grozić mu będzie jednak za prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu" - wyjaśnia podkom. Patryk Domarecki.
Kara znacznie surowsza
Za jazdę rowerem pod wpływem alkoholu grozi mandat w wysokości od 2,5 tysiąca do pięciu tysięcy złotych. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu maksymalna grzywna to nawet 30 tysięcy złotych, a możliwy jest też areszt.
W przypadku motoroweru konsekwencje są znacznie surowsze, nawet do trzech lat więzienia, a także wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz świadczenie na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości do 60 tysięcy złotych.
- Rower to pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m, poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem. Rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny, zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V, o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h.
- Motorower to pojazd dwu- lub trójkołowy, zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm³ lub w silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość do 45 km/h.
"To, że dany pojazd wizualnie przypomina tradycyjny rower, nie oznacza, że nim jest w świetle przepisów. Na rynku pojawia się coraz więcej jednośladów o wysokich osiągach, które ze względu na rozwijane prędkości oraz brak konieczności pedałowania trudno kwalifikować jako rower. Poruszanie się takimi pojazdami po ścieżkach rowerowych jest zabronione i stwarza ogromne niebezpieczeństwo dla pieszych oraz prawdziwych rowerzystów" - przypominają policjanci.