W nocy z wtorku na środę port w Lipsku wstrzymał czasowo loty z powodu drona z detonatorem i materiałami wybuchowymi znalezionego na płycie lotniska. Bezzałogowiec z zapalnikiem miał znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego An-124 "Rusłan" [kod NATO "Condor" - red.].
Samolot był załadowany amunicją wojskową - poinformowały w czwartek dziennik "Sueddeutsche Zeitung", rozgłośnie NDR i WDR, powołując się na poufny raport policji.
Według niemieckich mediów, amunicja została najwyraźniej przywieziona na krótko wcześniej z Francji do Lipska i była prawdopodobnie przeznaczona do dalszego transportu.
Co zapobiegło wybuchowi drona na lotnisku w Lipsku?
Z ustaleń mediów wynika, że lotnisko było o krok od katastrofy. Zapalnik w przymocowanym do drona pakiecie oderwał się, co zapobiegło wybuchowi. Wcześniej "Bild" napisał, że władze podejrzewają, iż bezzałogowiec na lotnisko przyleciał, a nie został podłożony.
Badania techników kryminalistyki wykazały, że przymocowany do drona materiał był najprawdopodobniej wysoce wybuchowy. Takiego najczęściej używa wojsko - napisał "SZ". Według dziennika z Monachium, na razie nie wiadomo, kto odpowiada za domniemaną próbę ataku.
Szef MSW Niemiec Alexander Dobrindt powiedział, że incydent z dronem w Lipsku stanowi "nową jakość zagrożenia" w wojnie hybrydowej. Jak zaznaczył, ze względu na profesjonalną konstrukcję drona nie wykluczył udziału "obcych mocarstw".
Incydenty na lotnisku w Lipsku
Również w nocy z wtorku na środę w pobliżu lotniska w Lipsku samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna wylądowała w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia. Do zdarzenia miało dojść sześć kilometrów od lotniska w Lipsku, na wysokości 400 metrów.
Niemiecka policja sprawdza, czy oba incydenty są ze sobą powiązane.
Port w Lipsku to ważny węzeł zachodniej pomocy militarnej dla Ukrainy. W 2022 roku, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, koncern Antonow przeniósł tu swoją flotę.
W ostatnim roku w europejskich miastach wielokrotnie dochodziło do wstrzymywania pracy lotnisk i odwoływania lotów z powodu zagrożenia dronowego, w tym w Monachium, Oslo, Kopenhadze, czy Brukseli. W części z tych incydentów podejrzewa się udział Rosji.
>>> Zobacz też: Drony paraliżują lotniska. Sposoby na to są, ale nie w Polsce