To drugie podejście parlamentu do obsadzenia wakatu po Karolu Nawrockim, który w sierpniu ubiegłego roku objął urząd prezydenta. Poprzednia próba w listopadzie zakończyła się niepowodzeniem, kiedy Sejm odrzucił kandydaturę doktora habilitowanego Karola Polejowskiego.
Zgodnie z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej prezesa placówki powołuje i odwołuje Sejm zwykłą większością głosów, za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium IPN, które zgłasza kandydata spoza swojego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat.
W głosowaniu kandydaturę Szpytmy poparło 38 senatorów, 50 było przeciw, a jeden senator wstrzymał się od głosu. Oznacza to, że procedura związana z konkursem na prezesa IPN rozpocznie się od nowa.
- Nie jestem człowiekiem, który - gdybym został prezesem - będzie robił rewolucję w Instytucie Pamięci Narodowej. Jestem człowiekiem, który woli ewolucję, woli drobnymi krokami zmieniać instytucję i uważam, że zaproponowałem program. Badanie rejestru zbrodni, nowe zagadnienia projektowe uważam za bardzo istotne - zapewniał w Senacie Szpytma. Dodał też, że nie konsultował zaproponowanego przez siebie programu z żadnym politykiem.
Szpytma: nie traktuję tego w kategoriach rozczarowania
Po głosowaniu dziennikarze poprosili Szpytmę o komentarz. - Spodziewałem się takiego wyniku głosowania od pewnego czasu, więc nie jest to dla mnie zaskoczenie. Nie traktuję tego w kategoriach rozczarowania. Wystartowałem, przeszedłem przez dwa ważne etapy, trzeciego się nie udało, trudno - powiedział wiceprezes IPN.
Został też zapytany, co jego zdaniem zaważyło na takim, a nie innym wyniku głosowania. - Myślę, że moje związki z obecnym prezydentem jako prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Dawano mi wielokrotnie do zrozumienia, że to, iż byłem zastępcą Karola Nawrockiego, nie działa na moją korzyść - odpowiedział Szpytma.
Dopytywany o zarzuty Najwyższej Izby Kontroli w sprawie niegospodarności w IPN w czasach, gdy Instytutem kierował Karol Nawrocki, a on był jego zastępcą, Szpytma przyznał, że czeka "na działania odpowiednich służb w tej sprawie". - Mimo że od ogłoszenia raportu NIK minął ponad rok, nie słyszałem o żadnym śledztwie prokuratury w tej sprawie. A raport NIK za kolejny rok jest opisowy, nie jest negatywny - zaznaczył.
Szpytma pytany, czy będzie znów kandydował, odparł, że "przynajmniej w najbliższym czasie nie ma takich planów".
Dyskusja wokół kandydatury Szpytmy
Sejm zadecydował o powołaniu Szpytmy na nowego prezesa Instytutu 17 lipca. Kandydata rekomendowanego przez Kolegium IPN poparły wówczas kluby PiS, Konfederacji, a także PSL. Przeciw zaś były Koalicja Obywatelska i Lewica. Głosowanie senatorów KO przeciw Szpytmie zapowiedział po sejmowym głosowaniu premier Donald Tusk.
Senator PiS Aleksander Szwed podczas czwartkowej dyskusji nad kandydaturą Szpytmy zaznaczył, że "decyzja o powołaniu prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dotyczy jednej z najważniejszych instytucji odpowiedzialnych za zachowanie i ochronę polskiej pamięci historycznej". - Kandydatura pana doktora Mateusza Szpytmy to kandydatura doświadczonego historyka, naukowca i wieloletniego pracownika Instytutu Pamięci Narodowej, który zna tę instytucję od środka i przez lata, a w zasadzie od początku funkcjonowania Instytutu Pamięci Narodowej, angażował się w jego misję - ocenił.
Wątpliwości co do kandydatury Szpytmy wyraził z kolei senator Sławomir Rybicki (KO). - Trudno bowiem uznać za zapowiedź nowego otwarcia, skoro istnieje ryzyko graniczące z pewnością kontynuacji polityki prowadzonej przez ostatnią dekadę. Wbrew kreowanemu wizerunkowi osoby apolitycznej i stojącej ponad podziałami, pan Mateusz Szpytma od lat należy do ścisłego kierownictwa Instytutu i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli modelu zarządzania IPN-em, który doprowadził do głębokiego kryzysu tej instytucji - zaznaczył.
Pod koniec tego miesiąca ponad 170 historyków - między innymi dr hab. Dariusz Libionka, prof. Barbara Engelking, prof. Andrzej Friszke, prof. Antoni Dudek, prof. Paweł Machcewicz, prof. Marcin Kula, prof. Andrzej Leder, dr hab. Marcin Zaremba - podpisało się pod apelem do parlamentarzystów, by nie popierali Szpytmy na stanowisko prezesa IPN, bo "ponosi on współodpowiedzialność za skrajne upolitycznienie IPN w ostatnich latach".
Mateusz Szpytma - kim jest
Szpytma z IPN-em związany jest od 2000 roku. Stanowisko wiceprezesa objął 10 lat temu, gdy na czele Instytutu stanął Jarosław Szarek. Wcześniej był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, asystentem i wicedyrektorem sekretariatu prezesa Janusza Kurtyki.
W latach 2015-2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Sprawie ratowania Żydów przez Polaków podczas okupacji niemieckiej poświęcił kilka publikacji naukowych. Pisał też o historii polskiego ruchu ludowego po II wojnie światowej.