Wiatraki, rolety, okładanie lodem. Szpitale i pacjenci zmagają się z upałem

Pacjentka schładzała się przy pomocy wachlarza
Zastępca Dyrektora WSS w Zgierzu Mariusz Cichoń
Źródło wideo: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wiatraki, rolety, pootwierane okna, a nawet okładanie lodem dzieci - tak radzą sobie szpitale w Polsce podczas trwającej fali upałów. Na niektórych oddziałach temperatura przekracza ponad 30 stopni. W związku z upałami oblegane są też Szpitalne Oddziały Ratunkowe, na które trafiają głównie starsze osoby źle znoszące wysokie temperatury.

W całej Polsce od kilku dni panują upały, temperatury przekraczają 35 stopni Celsjusza. To - jak się okazuje - ogromne wyzwanie dla szpitali, gdzie nie wszędzie jest klimatyzacja. - Musiałem wyjść tu pod drzewa, bo u mnie na sali nie daję rady, są wiatraki, wodę przynoszą, rolety zasuwają i przeciąg robią, ale to na nic - mamy okna od południa i jest lampa - przekazuje nam spotkany na terenie szpitala w łódzkich Łagiewnikach pan Tomasz. - Tutaj jest cień, wiaterek powiewa i tak się tego nie odczuwa, jak tam - dodaje.

Szpital w Łagiewnikach w Łodzi
Szpital w Łagiewnikach w Łodzi
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl

Zastępca dyrektora do spraw eksploatacji szpitala w Łagiewnikach Marek Kozłowski potwierdził, że łatwo nie jest, ale placówka robi co może, żeby poprawić komfort przebywającym w niej pacjentom. - Radzimy sobie klasycznie, w związku z tym, że nasza placówka jest w lesie, nie ma aż takiej penetracji słońca, budynki są ocienione. Oczywiście mamy rolety w oknach, wodę do picia zapewniamy, każda sala chorych ma swoją łazienkę, w związku z tym w każdej chwili mogą pacjenci korzystać z prysznica. Te pomieszczenia, które wymagają chłodzenia - takie jak magazyny z lekami, są wyposażone w klimatyzację, tak samo jest na oddziale intensywnej terapii - poinformował. - Wiadomo, że kiedy budujemy coś nowego od podstaw, wtedy takie obiekty są wyposażane w systemy chłodzenia, natomiast w tych starych obiektach jest to trudniejsze do zrealizowania - dodał. Oprowadził nas po jednym z oddziałów. W salach chorych w oknach były rolety, niektóre okna były otwarte, niektórzy pacjenci chłodzili się wiatrakami, a nawet wachlarzem.

Pacjentka schładzała się przy pomocy wachlarza
Pacjentka schładzała się przy pomocy wachlarza
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Niektórzy pacjenci otwierają w swoich salach okna
Niektórzy pacjenci otwierają w swoich salach okna
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofik tvn24.pl

Robimy, co możemy

Z Łagiewnik w Łodzi jedziemy do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu. Tam trwa ogromny remont i budowa między innymi bloku operacyjnego. Są jednak oddziały, gdzie nadal nie ma klimatyzacji. Dodatkowo od wczoraj nie działa klimatyzacja na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, która właśnie z powodu upału uległa awarii. - Gorąco tutaj jest strasznie, kazałam pootwierać drzwi, tam, gdzie karetki wjeżdżają, bo nie dajemy już rady tu wysiedzieć, mimo że tu wszystko jest w płytkach i powinno być teoretycznie chłodno, a rano jak jeszcze zeszli się pacjenci, to nie będę opowiadała, co tu się działo - mówi kobieta czekająca na bliską jej osobę.

Szpital wojewódzki w Zgierzu
Szpital wojewódzki w Zgierzu
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Szpitalny Oddział Ratunkowy w Zgierzu
Szpitalny Oddział Ratunkowy w Zgierzu
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl

- Robimy, co możemy; zasłaniamy okna, dajemy pić, wietrzymy, nic więcej nie możemy zrobić - informuje dyrektor zgierskiego szpitala Miłosz Dobrogowski. Dodaje, że klimatyzacji nie mają między innymi oddziały neurologiczny, kardiologiczny, neurochirurgiczny i gastrologiczny. Reszta oddziałów doczekała się remontów i co za tym idzie klimatyzacji. - Musimy to jakoś przetrwać, te kilka dni, nie mamy innego wyjścia - podsumowuje.

W salach, gdzie przebywają chorzy, ale też w gabinetach lekarskich non stop pracują wentylatory
W salach, gdzie przebywają chorzy, ale też w gabinetach lekarskich non stop pracują wentylatory
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl

Z kolei zastępca dyrektora w zgierskiej placówce Mariusz Cichoń mówi, że w środę i dzisiaj pracownicy, którzy wykonują swoje obowiązki w pomieszczeniach nieklimatyzowanych, mogli skończyć pracę dwie godziny wcześniej. Zaprowadził nas przy okazji na kilka oddziałów. Na wewnętrznym przyjemny chłód, od roku działa tam klimatyzacja. Gorzej jest na neurologii naprzeciwko - po wejściu na korytarz czuć, że jest duszno i ciepło. W salach chorych pracują wiatraki, a w oknach opuszczone są rolety. Podobnie jest na oddziale neurochirurgii czy kardiologii.

Oddział otolaryngologiczny zgierskiego szpitala po remoncie. Pacjenci przebywają w pomieszczeniach z klimatyzacją
Oddział otolaryngologiczny zgierskiego szpitala po remoncie. Pacjenci przebywają w pomieszczeniach z klimatyzacją

Dzieci okładane lodem

Trudna sytuacja panuje też w szpitalu wojewódzkim w Rzeszowie, gdzie leczeni są najmłodsi. - Ja dziecko obkładam od głowy po stopy lodem, żeby jednak tę temperaturę obniżyć - mówiła matka jednej z dziewczynek. - Sytuacja na oddziale jest dosyć trudna, ponieważ panujące warunki pogodowe powodują, że temperatura zarówno na zewnątrz, jak i w salach, które nie posiadają klimatyzacji, jest wysoka. Staramy się łagodzić te niekorzystne warunki, w miejscach, w których jest możliwość, ustawiamy wentylatory, uchylamy okna. Pacjentów, którzy dłużej przebywają, staramy się przenosić do sal mniej nasłonecznionych, gdzie jest trochę niższa temperatura - poinformował Wojciech Tarała z Kliniki Kardiologii Dziecięcej Wad Wrodzonych Serca Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie.

Klatka kluczowa-610053
Wojciech Tarała z Kliniki Kardiologii Dziecięcej Wad Wrodzonych Serca Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie
Źródło: TVN24

I dodał: - Na szczęście sytuacja zmieni się za kilka lat, powstaje nowy budynek szpitala, wszystkie sale będą wyposażone w klimatyzację, dlatego bardzo się cieszymy na myśl o tym nowym budynku, ale te najbliższe trzy lata musimy jakoś przetrwać.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: