W przeddzień zaplanowanych na wtorek negocjacji lider Hezbollahu Naim Kassem oznajmił w wystąpieniu telewizyjnym, że Hezbollah nie zrezygnuje z walki z Izraelem, który prowadzi ostrzał jego pozycji w Libanie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Donald Trump stawia sprawę jasno w sprawie Libanu
Również w poniedziałek Wafik Safa, wysoki rangą członek rady politycznej Hezbollahu, powiedział agencji AP, że nie dostosują się do żadnych ustaleń poczynionych podczas spotkania ambasadorów, któremu jest "zdecydowanie przeciwny".
- Jeśli chodzi o wynik negocjacji między Libanem a naszym izraelskim wrogiem, to nie jesteśmy nim w ogóle zainteresowani, a to, co ustalą, nie będzie dla nas wiążące - podkreślił.
Liban i Izrael mają negocjować w Waszyngtonie
Minister spraw zagranicznych Libanu Youssef Raggi poinformował wcześniej, że rozmowy ambasadorów w Waszyngtonie mają na celu doprowadzenie do rozejmu w konflikcie z Izraelem, a na platformie X napisał też, że podkreślają one niezależność Bejrutu od negocjacji USA - Iran.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział tymczasem, że negocjacje dotyczyć będą rozbrojenia Hezbollahu i "sformalizowania pokojowych stosunków" między obu krajami. Rzeczniczka Netanjahu Szosz Bedrosian podkreśliła jednak, że nie może być mowy o rozejmie w walce z Hezbollahem.
W czwartek premier Libanu Nawaf Salam zwrócił się do wojska i sił bezpieczeństwa z nakazem zapewnienia, że broń będzie znajdowała się wyłącznie w rękach "legalnych sił bezpieczeństwa", innymi słowy - nie w rękach Hezbollahu.
Na początku marca rząd Libanu ogłosił, że militarne skrzydło Hezbollahu - który jest też partią polityczną - jest nielegalne.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Houssam Shbaro/Anadolu/Getty Images