|

Mały kraj w cieniu wielkich graczy. Przesądzi o losie rozejmu?

Bejrut, Liban (25.03.2026)
Bejrut, Liban (25.03.2026)
Źródło: Houssam Shbaro/Abaca/PAP
Głównymi stronami wojny na Bliskim Wschodzie są USA, Izrael i Iran, jednak języczkiem u wagi może okazać się Liban - niewielki kraj wciśnięty między Syrię i Izrael. Jego przyszłość może stać się kartą przetargową w negocjacjach, które mają zakończyć konflikt. Albo gwoździem do ich trumny.Artykuł dostępny w subskrypcji

Główne arterie Bejrutu wypełnione są samochodami. Nie stoją jednak w korkach, jak zazwyczaj. Dla wielu ludzi stały się tymczasowym miejscem zamieszkania po ucieczce z domów. Zamiast aut czasem stoją namioty, w których schronienie znajdują całe rodziny.

Przesiedleńcy z południowego Libanu
Przesiedleńcy z południowego Libanu
Źródło: WAEL HAMZEH/PAP/EPA

ONZ alarmuje, że w ciągu ostatniego miesiąca w południowym Libanie domy opuściło już ponad milion osób, czyli ponad jedna piąta populacji kraju.

Po tym, jak główni aktorzy konfliktu - USA i Iran - zgodzili się na dwutygodniowe zawieszenie broni, coraz więcej uwagi skupia się właśnie na tym niespełna sześciomilionowym państwie. Emmanuel Macron mówi wprost: - Sytuacja w Libanie jest krytyczna.

Dlaczego to właśnie ten kraj odgrywa tak kluczową rolę?

Czytaj także: