Amerykanie potrzebują prezydenta, który będzie jasno opowiadał się przeciwko reżimom łamiącym prawa człowieka - mówił kandydat do nominacji Partii Demokratycznej Pete Buttigieg. To reakcja na wypowiedź partyjnego rywala Berniego Sandersa, który pochwalił zmarłego komunistycznego przywódcę Kuby Fidela Castro za walkę z analfabetyzmem i ocenił, iż "nieuczciwe jest mówienie, że wszystko było złe" w tym kraju.
W niedzielnym wywiadzie dla telewizji CBS Bernie Sanders zapewnił, że jest przeciwny autorytaryzmowi na Kubie. Dodał jednak, że "byłoby nieuczciwe mówić, że wszystko jest złe". - Wiecie, co zrobił Fidel Castro, kiedy doszedł do władzy? Wprowadził masowy program walki z analfabetyzmem. Czy to coś złego? - pytał senator z Vermontu.
Demokraci odcinają się od słów Sandersa
Słowa ubiegającego się o nominację Partii Demokratycznej, a formalnie niezależnego senatora o "El Comandante" odbiły się w USA szerokim echem. Część demokratycznych polityków uznała je za niedopuszczalną pochwałę komunistycznego przywódcy. Wielu zapewnia, że Partia Demokratyczna nie popiera ani komunizmu, ani socjalizmu.
Debbie Mucarsel-Powell, demokratyczna kongresmenka z Florydy o kubańskim pochodzeniu, oceniła, że wypowiedź Sandersa jest "całkowicie niedopuszczalna". - Reżim Castro mordował i więził dysydentów i spowodował nieopisany ból dla zbyt wielu rodzin na południowej Florydzie - dodała.
Partia Demokratyczna na Florydzie wydała oświadczenie, nie wymieniając Sandersa z nazwiska, potępiające dyktaturę. Wezwano w nim wszystkich kandydatów na prezydenta USA do "zrozumienia historii naszych imigranckich społeczności".
Kontrowersyjne słowa mogą zaważyć na poparciu w wahającym się stanie
Na Florydzie, gdzie prawybory odbędą się 17 marca, w partyjnych sondażach Sanders jest trzeci. Demokraci z tego stanu, zamieszkanego przez liczną społeczność kubańską, niepokoją się, że jeśli otrzyma on partyjną nominację, to z uwagi na swoje wypowiedzi przegra tam z Donaldem Trumpem. Może to mieć duże znaczenie, gdyż Floryda to tradycyjnie wahający się stan (ang. swing state). Ze względu na dużą liczbę ludności jest także na trzecim miejscu (po Kalifornii i Teksasie) pod względem ilości głosów elektorskich. W związku z tym jest kluczowy dla zwycięstwa w wyborach prezydenckich.
Amerykanie kubańskiego pochodzenia przypominają w mediach społecznościowych o swych trudnych historiach rodzinnych. Autorzy wielu relacji oskarżają Sandersa, określającego się jako demokratyczny socjalista, o szerzenie komunistycznej propagandy.
Władze Miami na kwiecień zaplanowały antykomunistyczny koncert. Organizatorzy zapowiadają, że wystąpią na nim artyści, którzy nie mogą zagrać na Kubie.
Partyjny lider zagrożeniem dla partii?
Sanders, po głosowaniach w trzech stanach - Iowa, New Hampshire i Nevada - prowadzi w prawyborczym wyścigu Partii Demokratycznej. Ma przewagę 20 delegatów nad drugim Petem Buttigiegem (Sanders 45, Buttigieg 25, Biden 15).
Przez media uznawany jest za faworyta do nominacji tej partii w tegorocznych wyborach prezydenckich. Establishment Partii Demokratycznej obawia się jednak, że popularny wśród młodych wyborców senator jest zbyt lewicowy, by przyciągnąć do ugrupowania centrowych wyborców i ma małe szanse w rywalizacji z urzędującym prezydentem, republikaninem Donaldem Trumpem.
Portal The Hill napisał, że demokraci mają tydzień, by powstrzymać wzrost popularności Sandersa, ponieważ po tzw. superwtorku (3 marca), gdy prawybory zaplanowano w kilkunastu stanach, może być na to za późno.
Buttigieg i Bloomberg krytykują partyjnego przeciwnika
Krytyka spadła na Sandersa ze strony jego rywali w walce o Biały Dom. Miliarder Michael Bloomberg ocenił, że Fidel Castro pozostawił po sobie dziedzictwo "obozów pracy, prześladowania na tle wyznania, powszechnej biedy, plutonów egzekucyjnych oraz zabójstw tysięcy swoich obywateli".
Stany Zjednoczone "potrzebują prezydenta, który będzie jasno opowiadał się przeciwko reżimom łamiącym prawa człowieka" - oświadczył Pete Buttigieg. - Nie możemy ryzykować nominacji dla kogoś, kto tego nie widzi - dodał.
W poniedziałek wieczorem Sanders odpowiadał w telewizji CNN na pojawiające się oskarżenia. Wskazał, że członkowie Partii Demokratyczni, którzy się z nim nie zgadzają i tak wspierają innych pretendentów do partyjnej nominacji. - Prawda to prawda, a to (zwalczanie analfabetyzmu - red.) działo się w pierwszych latach reżimu Castro - mówił.
Wybory w USA
Demokraci ostatecznie mają wskazać kandydata na prezydenta w lipcu. Wybory prezydenckie, w których ze strony republikanów o reelekcję ubiega się Trump, zaplanowano na 3 listopada.
Autorka/Autor: ft//rzw
Źródło: PAP