W ubiegłym tygodniu amerykański resort sprawiedliwości opublikował około trzech milionów stron dokumentów z akt spraw dotyczących nieżyjącego już amerykańskiego finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Zawierają one korespondencję Epsteina z prominentnymi osobami albo wzmianki o nich.
Zebraliśmy "polskie ślady", czyli rozmowy z Polakami albo wzmianki o nich, które pojawiają się w aktach Epsteina. Co ważne, sama obecność w ujawnionych dokumentach, nie jest dowodem na niewłaściwe zachowanie czy przestępstwo. W mailach pojawia się mnóstwo osób i poruszane są najróżniejsze tematy.
"Polskie ślady" w aktach Epsteina
Najgłośniejsze polskie nazwisko, jakie do tej pory znalazło się w ujawnionych dokumentach, to niewątpliwie były tenisista Wojciech Fibak.
W jednym z maili z września 2013 roku Epstein składa mu gratulacje i pyta, czy będzie w Paryżu na przełomie września i października. Fibak odpowiada: "Tak, merci. Zadzwoń kiedy chcesz! wojtek". Pozostałe dokumenty to kalendarz Epsteina z przypomnieniem, że ma się spotkać z Fibakiem w październiku w stolicy Francji.
Wojciech Fibak w rozmowie z portalem tvn24.pl zapewnia, że do jego spotkania w Paryżu "nie doszło" i "nie utrzymywał żadnych kontaktów" z Epsteinem.
Kobiety
W ujawnionych dokumentach pojawia się kilka kobiet o polskich nazwiskach. Akta zawierają obszerną korespondencję między jedną z nich a Epsteinem. Z maili wynika, że kobieta miała odwiedzać prywatną wyspę finansisty na Karaibach, a także latać do Nowego Jorku na jego koszt.
Z kolejnych wymian wiadomości wynika, że osoba najprawdopodobniej współpracująca z Epsteinem zaaranżowała mu spotkanie z polską modelką. Około godzinę po nim Epstein napisał jedno słowo: "urocza", co najprawdopodobniej odnosiło się do Polki. W odpowiedzi otrzymał podziękowanie za poświęcony czas i przeczytał, że modelka "była pod wielkim wrażeniem". Epstein później dopytuje, "co dalej", a współpracownik pisze, że "spróbuje znaleźć jej agencję, która zasponsoruje jej wizę, dzięki czemu zostanie".
W mailach wymienianych około miesiąca później ta sama modelka korespondowała z asystentką Epsteina. Z wiadomości wynika, że Polka miała spotkać się z finansistą i razem z nim uczestniczyć w locie śmigłowcem.
W dokumentach pojawiają się także inne kobiety o polskich nazwiskach. Z wyrwanych z kontekstu i szczątkowych wiadomości często trudno ocenić, czego konkretnie dotyczyły korespondencje. Można jedynie dowiedzieć się, że współpracownicy Epsteina na jego zlecenie dokonywali zakupów biletów lotniczych na przyloty do USA i loty powrotne.
Jedna z kobiet (najprawdopodobniej z Polski, co sugeruje język polski w wyciągach maili) pisała bezpośrednio do Epsteina. Kobieta pytała, co u niego i czy miałby dla niej "wieści o jakiejś świetnej, lukratywnej pracy w Nowym Jorku".
Epstein z kolei dopytywał ją, czy posiada pozwolenie na pracę oraz "co chciałaby robić". "Ostatnim razem mówiłaś mi, że chciałaś zarabiać 200 tysięcy. Powiedziałem ci, że myślałem, iż 20 tysięcy jest bardziej prawdopodobne" - napisał. Pytał ją też, czy ma "chłopaka". Kobieta żaliła się Epsteinowi ze swoich problemów i napisała, że nie jest w związku. "Muszę ruszyć du**, zacząć zarabiać prawdziwe pieniądze, kupić mieszkanie i zacząć myśleć jak dorosła. Czy nie jesteś ze mnie dumny, że to piszę Jeffrey? Jakakolwiek praca, która zapewni mi fortunę będzie brzmiała dobrze" - czytamy.
W dalszej kolejności Epstein dopytywał m.in. o szczegóły jej wizy i "ile ma teraz lat". "Wkrótce będę miała 27 lat, ale jestem jak wino, im jestem starsza, tym lepsza" - odpowiedziała. Dalej pisząc o szczegółach dotyczących wizy, kobieta stwierdziła, że "wie, iż może polegać na jego super mocach".
"Jeżeli zdecydowałaś się dorosnąć, powinnaś przyjechać na wizytę" - napisał Epstein.
Łódź z Polski
Z maili opublikowanych przez amerykański resort sprawiedliwości wynika też, że Jeffrey Epstein zamówił łódź motorową w jednej z polskich firm. W maju 2013 roku w tym celu jeden z jego współpracowników zwrócił się do przedsiębiorstwa położonego w miejscowości Bojano (woj. pomorskie). Epstein zainteresowany był modelem S 10500/K.
Przedstawiciel polskiej firmy dopytywał m.in. o to, do czego będzie służyła motorówka. "Jesteśmy na prywatnej wyspie na amerykańskich Wyspach Dziewiczych. Będzie ona służyć przede wszystkim do przewożenia gości na i z wyspy Saint Thomas. Chcielibyśmy, aby mogła przewieźć 12 gości z bagażem" - pisał współpracownik Epsteina. "Właściciel wyspy zobaczył zdjęcie jednej z waszych łodzi i uważa, że pasowałaby idealnie do naszych potrzeb" - dodał.
"Wyspy Dziewicze to bardzo ciekawy kierunek!" - odpisał Polak. W następnych wiadomościach porozumiewał się z przedstawicielami Epsteina co do szczegółów zamówienia i wyposażenia łodzi. Mężczyźni dogadywali się m.in. w sprawie silników, które później stały się kością niezgody. W wielu wiadomościach ustalali też, jakie kolory będzie nosić motorówka czy jej siedzenia.
Z kolejnych maili wynika, że przelew za zakup produkowanej w Polsce łodzi został zaksięgowany w lipcu 2013 roku. Przedstawiciel firmy zapewniał, że zostanie ona wyprodukowana w ciągu 13-14 tygodni. Kiedy już udało się dostarczyć zamówioną motorówkę do Epsteina, z wiadomości wymienionych w marcu 2014 roku wynika, że nie był on usatysfakcjonowany zakupem ze względu na nadmierny hałas, jaki wytwarzały silniki. Ostatecznie motorówka została odesłana do Polski, a ludzie Epsteina naciskali, aby firma ją sprzedała.
Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz i pytaniami do przedsiębiorstwa, które wyprodukowało łódź. W nadesłanej odpowiedzi czytamy, że "relacja firmy ze spółką LSJE LLC (należącą wtedy do Epsteina - red.) miała wyłącznie charakter handlowy i dotyczyła konkretnego produktu - łodzi sportowej typu RIB".
Firma zastrzegła, że nie może odnieść się "do pytań o szczegóły transakcyjne, ponieważ są to informacje poufne". "Możemy jedynie potwierdzić, że zamówienie zostało zrealizowane, a jednostka została przekazana do dostawy za pośrednictwem wyspecjalizowanego operatora logistyki morskiej. Nasi przedstawiciele nie odwiedzali posiadłości Jeffreya Epsteina" - zadeklarowano.
"Poza tą transakcją nie mieliśmy innych kontaktów ze spółką LSJE LLC. Nie mamy też informacji o dalszych losach łodzi" - przekazała firma.
Papież Polak
W mailach powiązanych z Epsteinem ludzi można doszukać się nawet wspomnienia o Janie Pawle II. W maju Brandon Thompson pisał do księgowego Epsteina Richarda Kahna i relacjonował jego rozmowę z Epsteinem. Treść jego wiadomości sugeruje, że Thompson pracował dla Amerykanina i malował dla niego jakieś pomieszczenie.
"Rozmawialiśmy krótko i rozwialiśmy możliwe przyszłe nieporozumienia. On (Epstein - red.) chce, abym wykończył każdą z kolumn inaczej, tak jak to było wtedy, kiedy mieszkał u papieża Jana Pawła II w Watykanie i oglądał różne kolumny, które zostały przechwycone w czasie wojen" - pisał Thompson. Epstein miał mu powiedzieć, że w ten sposób w Watykanie powstała "kolekcja różnych kolumn". Z maila nie wynika, o jakiej wizycie w Watykanie i z którego roku mowa.
Premier powołuje zespół
Wiele polskich wątków wciąż pozostaje niejasnych i - być może - nieodkrytych. Premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu poinformował, że powstanie "zespół analityczny" i być może zostanie wszczęte śledztwo, jeżeli "analizy potwierdzą obawy w związku ze skandalem związanym z pedofilią w Stanach Zjednoczonych".
Podkreślił, że to "sprawa zupełnie bez precedensu", która zajmuje uwagę polskiej opinii publicznej oraz ministrów "ze względu na tak zwane wątki czy ślady polskie w całej sprawie". Zapewnił, że jeśli miał miejsce jakikolwiek przypadek wykorzystania polskich dzieci przez ludzi z organizowanej przez Epsteina siatki pedofili, to polskie państwo będzie reagować.
Po zapowiedzeniu utworzenia zespołu Tusk przekazał, że w sprawie skandalu z USA pojawiły się "pierwsze informacje dotyczące osobników, którzy na przykład informowali z Krakowa pana Epsteina, że mają już grupę polskich kobiet lub dziewcząt". Dodał, że takich śladów jest w sprawie więcej. - Dlatego będę prosił zarówno prokuratorów, jak i służby specjalne o bardzo szczegółową, szybką i rzetelną analizę, plik po pliku, każdego dokumentu w tej chwili dostępnego w domenie publicznej - zapowiedział.
Redagowała Katarzyna Guzik
tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Rick Friedman/Rick Friedman Photography/Corbis via Getty Images