|

Pionki zostały przestawione, ale strach nie zniknął. Kto rządzi Wenezuelą?

Pierwsze strony brytyjskich gazet z doniesieniami o pojmaniu i aresztowaniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro (4 stycznia 2026)
Pierwsze strony brytyjskich gazet z doniesieniami o pojmaniu i aresztowaniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro (4 stycznia 2026)
Źródło zdj. gł.: Matt Cardy/Getty Images
Ku zaskoczeniu wielu wenezuelski plan Trumpa zdaje się działać. Przynajmniej na razie. Kraj, z którego z chirurgiczną precyzją wycięto niechcianego dyktatora, jest jednak jak niewybuch, wciąż grozi eksplozją. - Transformacja polityczna to proces bardzo ostrożnego demontażu kolejnych elementów tej bomby. Nie można jej po prostu podnieść i wyrzucić - mówi TVN24+ Phil Gunson, amerykański analityk z International Crisis Group. Artykuł dostępny w subskrypcji

W nocy z 2 na 3 stycznia nad twierdzą wojskową Fort Tiuna w Caracas pojawiły się śmigłowce Chinook i Black Hawk. Znajdujący się w środku amerykańscy komandosi z elitarnej jednostki specjalnej Delta Force chwilę później przeprowadzili jedną z najbardziej widowiskowych operacji w historii zagranicznych interwencji USA. Pod osłoną nocy wdarli się do rezydencji Nicolasa Maduro, porywając wenezuelskiego dyktatora i jego żonę. Niedługo później świat obiegło słynne zdjęcie zniesławionego prezydenta w kajdankach i z opaską na oczach. 

- Gdy się obudziłem, było już po wszystkim - mówi mi Phil Gunson z International Crisis Group, jeden z niewielu zachodnich analityków, który od lat śledzi Wenezuelę z bliska. Jego zdaniem to, co wydarzyło się tamtej nocy nie było najgorszym z możliwych scenariuszy. Przez poprzednie pół roku w środowiskach analitycznych panował lęk przed próbą pełnej zmiany wenezuelskiego reżimu przez USA - doszczętnego usunięcia chavistowskich struktur i zastąpienia ich opozycją.

 - Byliśmy przekonani, że doprowadziłoby to do chaosu w kraju - przyznaje amerykański ekspert, który od 27 lat mieszka w Caracas. Jak mówi, w Wenezueli jest wielu ludzi, którzy mają dostęp do sporej ilości broni i motywację, by stawiać opór wszelkiej demokratycznej transformacji. To ci, którzy zarabiają krocie i czerpią ogromną władzę właśnie z tego, że rządów prawa nie ma.

Ci, którzy mają siłę i z niej korzystają, naturalnie nie chcą zmian. A ci, którzy zmian pragną, w większości tej siły nie posiadają.

Liderka opozycji (która w rzeczywistości zwyciężyła sfałszowane przez Maduro wybory prezydenckie w 2024 roku) Maria Corina Machado liczyła wraz ze swoim otoczeniem, że uda im się obejść ten problem, wzywając Stany Zjednoczone do interwencji - w końcu USA mają najpotężniejszą armię na świecie. Mieli nadzieję, że Waszyngton odsunie od władzy skompromitowanych socjalistów i pomoże przejąć rządy demokratycznie wybranej opozycji. - Przeliczyli się jednak, bo nie wzięli pod uwagę, że Amerykanie działają we własnym interesie, nie ich - kwituje Gunson.

Amerykanie zdecydowali się na chirurgiczną operację usunięcia samego Maduro. - Spośród wszystkich opcji na stole, to nie było najgorsze rozwiązanie - ocenia Gunson, choć przyznaje, że było to działanie nielegalne w świetle prawa międzynarodowego. Ale - dodaje - pod wieloma względami otworzyło drogę do potencjalnej transformacji kraju.

Zasady gry się zmieniły, pionki zostały przestawione na planszy.
Pozostało 78% artykułu
Czytaj także: